|
Artykuł powiązany z:
Rok 2012 >>>
Tak uważam, chociaż dopuszczam pomyłkę. Stawiam jednak na 90%, że nie
będzie (nigdy nie mów "nigdy"). I to pomimo tego, że uważam, iż butwiejąca ludzkość zasłużyła
sobie na solidną karę. Mogą to Państwo nazwać pomyłką astronomów, którzy
nie zauważyliby zbliżającej się komety czy asteroidy. Mogą to Państwo
nazwać zbytnim eksploatowaniem Ziemi i niszczeniem natury przez
człowieka.
Szkoda jednak, że tak się nie stanie. Wszechświatowy intelekt (Bóg)
musiałby zniszczyć solidną porcję populacji ludzi. A jeszcze nie
zakończył fazy egzaminowania ludzi pt. "wrzućmy wszystko do jednego
kociołka i zmiksujmy - zobaczymy jak poradzi sobie Człowiek".
Obecnie wygląda na to, że ludzkość jako całość (cywilizacja)
poddawana jest testowi na globalizację, wymianę kultur, liberalizację
życia społecznego - a także ponowne formy re-sodomizacji. Wszystko to w
otoczeniu wysokiej technologii (coraz bardziej ingerującej w życie).
Człowiek przeżył już wszystko - oprócz tego, co było do tej pory w
otoczeniu nowoczesnej technologii.
Oczywiście, można założyć, że Bóg zniszczy większą część ludzkości
tak, jak to mówią ludzie przekonani o katastrofie roku 2012. Ja jednak
obstaję przy wersji, że JEŚLI cokolwiek Bóg będzie chciał zmienić, to
stanie się to w 2013 roku lub najbliższych kilku latach po roku 2012 -
jednak ze względu na Kanon Niejednoznaczności jak zwykle będzie to
płynne, niezauważalne - i będzie wystarczająca ilość nieścisłości, aby
naukowcy, ateiści mogli twierdzić, że (to ewentualne coś, co mogłoby się
zdarzyć) jest wynikiem naturalnych zjawisk kosmosu i ziemi.
Zawsze, kiedy mamy do czynienia z prawdziwymi przepowiedniami lub
ingerencjami wszechświatowego intelektu (Boga) - są one niejednoznaczne,
posiadają jakieś wątpliwości - aby każda zainteresowana strona nie
traciła wolnej woli.
Spowodowanie katastrofy Roku 2012 natychmiastowo odebrałoby wolną
wolę bardzo wielu ludziom - gdyż w nienaturalny i gwałtowny sposób
ludzie stwierdziliby, że skoro "coś" się stało, to znaczy, że Majowie
mieli rację i że być może otrzymali taką wiedzę od kosmitów. Wielu ludzi
załamałoby swoją wiarę i wiedzę. Od razu w ciągu kilku lat ludzie
dosłownie rzuciliby się na teorie o ufo, kosmitach, starożytnych
kulturach - w ten sposób tacy ludzie jak prof. Pająk, ja oraz tysiące
badaczy zjawisk nieznanego otrzymaliby wsparcie NIE pochodzące z
wewnętrznej, filozoficznej dojrzałości ludzi - a w wyniku gwałtownego
wydarzenia. Oczywiście wcale nie można wykluczyć, że Bóg też ma już dość
tego, co ludzie wyprawiają z ludźmi i czego nie są w stanie zauważyć -
jednak moim zdaniem On bardziej liczy na ciche zdobywanie poparcia i
zakulisowy rozwój totalizmu, Konceptu Dipolarnej Grawitacji (pisałem o
tym w Na Krawędzi Prawdy 2), czyli bezgłośne napełnianie ludzi
(społeczeństwa) wiedzą, która wynika z miłości i chęci zrozumienia
drugiego człowieka.
Istotną przesłanką - a właściwie dla mnie dowodem jest to, że gdyby
było inaczej, Bóg nie programowałby tak misternie i boleśnie historii
ludzkości. [Chociaż wcale nie wykluczone, czy Bóg kiedyś nie
stwierdzi, że ludzkość ponownie zawiodła, jeśli chodzi o rozwój
wszechświata - zniszczy Nas a potem stworzy nowy wszechświat z jeszcze
bardziej potężnymi prawami].
Prywatnie jednak wolałbym, aby po 2012 roku wszechświatowy intelekt
pokazał Nam swoją moc, pokrzepił nasze serca w nierównej walce z
szerzącym się pseudoracjonalizmem, który stał się nową religią
agresywnego słowa (i jak to zwykle bywa) z pomocą praw fizyki sprawił np.
zwiększenie aktywności plam na Słońcu (ale takich, które popsułyby nieco
satelit lub urządzeń na Ziemi). Aczkolwiek są to tylko moje bardzo luźne
dywagacje, które najpewniej się nie spełnią.
Wszechświatowy intelekt dzięki technologii najprawdopodobniej
egzaminuje ludzkość na zachowanie ludzi, społeczeństw, cywilizacji
ponieważ te same uwsteczniające ideologie już były - wbrew pozorom
dzisiaj ludzkość opanowuje neo-średniowiecze - a jednak inne niż to,
które było pierwotnie.
Dzisiaj ludzkość gnuśnieje w otoczeniu nowoczesnych
technologii.
Co mówią inni?
Jedni są za, drudzy przeciw - niektórzy jeszcze, jak niektóre grupy
ufologiczne, czasopisma celowo nie są ani za - ani przeciw. Dziwne, bo
nawet, gdyby mówili nie - a miała się faktycznie wydarzyć i tak to już
nie będzie miało znaczenia.
Dla niektórych z Państwa takie dywagacje wydają się bezcelowe - nie
należy jednak zapominać, że w świadomości społeczeństwa zaczyna istnieć
coraz większym tempem data 2012 - zaczyna ona żyć własnym życiem - w
kulturze POP, w mediach i wśród ludzi pojawia się 2012 a 95% ludzi nie
wie czym się to objawia. 2012 jest parodiowane, wykrzywiane - albo
demonizowane i sprowadzane do roli katastrofy. A katastrofy nie będzie.
Artykuł powiązany z:
Rok 2012 >>>
|