Zapraszam gorąco do kin na fim "2012" w reżyserii Rolanda Emmericha.
Będzie widowisko. I chociaż to tylko film - tak naprawdę kiedyś taka katastrofa
może się Nam przydarzyć (ale NIE w 2012 roku). Może warto na niego pójść
chociażby ze względu na to, aby zobaczyć, jak taka katastrofa mogłaby
zmienić oblicze ziemi, ludzkości i naszego zachowania w zetknięciu ze śmiercią.
 
Może wreszcie czas skończyć słuchać przywódców politycznych, religijnych,
bo od zarania Ziemi wmawiają Nam, że "zgaszą słońce" (jak faraon wmawiał
ludowi w Egipcie)
, że Nas zbawią, musimy tylko bezprzykładnie ich słuchać
i nie mieć własnego zdania (jak Inkwizycja narzucająca jeden styl myślenia)
że to oni posiadają patent na prawdę i rozwój (jak bestialscy 'naukowcy', którzy
postępując jak nowoczesna Inkwizycja tępią wszystko, czego sami nie rozumieją)
.

Jedna religia zastępuje inną, jeden system polityczny innym systemem,
wszędzie patologie, sekrety, tajne spiski. Wszystko zostało nakręcone wokół
pieniądza (a raczej sposób jego zdobywania został wypaczony - sam pieniądz
nie jest najgorszym systemem)
. Sposób w jaki dzisiaj żyjemy został sprowadzony
do wulgaryzmu, przemocy, posiadania pieniędzy, posiadania więcej czegokolwiek.

Pędzimy w kierunku betonowej ściany z napisem "The End".

Czas to zmienić.
Czas przekonwertować Zło w Dobro.
Nikt nie powiedział, że to będzie łatwe - a tym bardziej szybkie.

Ty Czytelniku i ja - mamy 3 lata (do 2012 roku) aby zmienić siebie.
Bo w 2013 musimy być innymi ludźmi. Tymi samymi.
Ale NIE takimi samymi. Lepszymi.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
Ta ikona informuje, że w jej pobliżu znajduje się
 odnośnik (link)
 prezentujący temat.

 

2012 - Katastrofy nie będzie.

05.11.2009

>Strona główna>Artykuły


Artykuł powiązany z: Rok 2012 >>>
 

Tak uważam, chociaż dopuszczam pomyłkę. Stawiam jednak na 90%, że nie będzie (nigdy nie mów "nigdy"). I to pomimo tego, że uważam, iż butwiejąca ludzkość zasłużyła sobie na solidną karę. Mogą to Państwo nazwać pomyłką astronomów, którzy nie zauważyliby zbliżającej się komety czy asteroidy. Mogą to Państwo nazwać zbytnim eksploatowaniem Ziemi i niszczeniem natury przez człowieka.

Szkoda jednak, że tak się nie stanie. Wszechświatowy intelekt (Bóg) musiałby zniszczyć solidną porcję populacji ludzi. A jeszcze nie zakończył fazy egzaminowania ludzi pt. "wrzućmy wszystko do jednego kociołka i zmiksujmy - zobaczymy jak poradzi sobie Człowiek".

Obecnie wygląda na to, że ludzkość jako całość (cywilizacja) poddawana jest testowi na globalizację, wymianę kultur, liberalizację życia społecznego - a także ponowne formy re-sodomizacji. Wszystko to w otoczeniu wysokiej technologii (coraz bardziej ingerującej w życie). Człowiek przeżył już wszystko - oprócz tego, co było do tej pory w otoczeniu nowoczesnej technologii.

Oczywiście, można założyć, że Bóg zniszczy większą część ludzkości tak, jak to mówią ludzie przekonani o katastrofie roku 2012. Ja jednak obstaję przy wersji, że JEŚLI cokolwiek Bóg będzie chciał zmienić, to stanie się to w 2013 roku lub najbliższych kilku latach po roku 2012 - jednak ze względu na Kanon Niejednoznaczności jak zwykle będzie to płynne, niezauważalne - i będzie wystarczająca ilość nieścisłości, aby naukowcy, ateiści mogli twierdzić, że (to ewentualne coś, co mogłoby się zdarzyć) jest wynikiem naturalnych zjawisk kosmosu i ziemi.

Zawsze, kiedy mamy do czynienia z prawdziwymi przepowiedniami lub ingerencjami wszechświatowego intelektu (Boga) - są one niejednoznaczne, posiadają jakieś wątpliwości - aby każda zainteresowana strona nie traciła wolnej woli.

Spowodowanie katastrofy Roku 2012 natychmiastowo odebrałoby wolną wolę bardzo wielu ludziom - gdyż w nienaturalny i gwałtowny sposób ludzie stwierdziliby, że skoro "coś" się stało, to znaczy, że Majowie mieli rację i że być może otrzymali taką wiedzę od kosmitów. Wielu ludzi załamałoby swoją wiarę i wiedzę. Od razu w ciągu kilku lat ludzie dosłownie rzuciliby się na teorie o ufo, kosmitach, starożytnych kulturach - w ten sposób tacy ludzie jak prof. Pająk, ja oraz tysiące badaczy zjawisk nieznanego otrzymaliby wsparcie NIE pochodzące z wewnętrznej, filozoficznej dojrzałości ludzi - a w wyniku gwałtownego wydarzenia. Oczywiście wcale nie można wykluczyć, że Bóg też ma już dość tego, co ludzie wyprawiają z ludźmi i czego nie są w stanie zauważyć - jednak moim zdaniem On bardziej liczy na ciche zdobywanie poparcia i zakulisowy rozwój totalizmu, Konceptu Dipolarnej Grawitacji (pisałem o tym w Na Krawędzi Prawdy 2), czyli bezgłośne napełnianie ludzi (społeczeństwa) wiedzą, która wynika z miłości i chęci zrozumienia drugiego człowieka.

Istotną przesłanką - a właściwie dla mnie dowodem jest to, że gdyby było inaczej, Bóg nie programowałby tak misternie i boleśnie historii ludzkości. [Chociaż wcale nie wykluczone, czy Bóg kiedyś nie stwierdzi, że ludzkość ponownie zawiodła, jeśli chodzi o rozwój wszechświata - zniszczy Nas a potem stworzy nowy wszechświat z jeszcze bardziej potężnymi prawami].

Prywatnie jednak wolałbym, aby po 2012 roku wszechświatowy intelekt pokazał Nam swoją moc, pokrzepił nasze serca w nierównej walce z szerzącym się pseudoracjonalizmem, który stał się nową religią agresywnego słowa (i jak to zwykle bywa) z pomocą praw fizyki sprawił np. zwiększenie aktywności plam na Słońcu (ale takich, które popsułyby nieco satelit lub urządzeń na Ziemi). Aczkolwiek są to tylko moje bardzo luźne dywagacje, które najpewniej się nie spełnią.

Wszechświatowy intelekt dzięki technologii najprawdopodobniej egzaminuje ludzkość na zachowanie ludzi, społeczeństw, cywilizacji ponieważ te same uwsteczniające ideologie już były - wbrew pozorom dzisiaj ludzkość opanowuje neo-średniowiecze - a jednak inne niż to, które było pierwotnie.

Dzisiaj ludzkość gnuśnieje w otoczeniu nowoczesnych technologii.

Co mówią inni?

Jedni są za, drudzy przeciw - niektórzy jeszcze, jak niektóre grupy ufologiczne, czasopisma celowo nie są ani za - ani przeciw. Dziwne, bo nawet, gdyby mówili nie - a miała się faktycznie wydarzyć i tak to już nie będzie miało znaczenia.

Dla niektórych z Państwa takie dywagacje wydają się bezcelowe - nie należy jednak zapominać, że w świadomości społeczeństwa zaczyna istnieć coraz większym tempem data 2012 - zaczyna ona żyć własnym życiem - w kulturze POP, w mediach i wśród ludzi pojawia się 2012 a 95% ludzi nie wie czym się to objawia. 2012 jest parodiowane, wykrzywiane - albo demonizowane i sprowadzane do roli katastrofy. A katastrofy nie będzie.

Artykuł powiązany z: Rok 2012 >>>

 

 

 

 
numer gg: 1010567
 
Logo totalizmu:
 
 

Motto totalizmu: Wiedza to odpowiedzialność
 

Mottem tej najmoralniejszej obecnie filozofii-religii jest:
"Wiedza to odpowiedzialność"
 
 
 
 
 
 

 

 

  (C)opyright by Dominik Myrcik 2000-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.

This Page support: 800x600, 1024x768.  IE 6.0+; Mozilla Firefox 3.0+

Strona sprawdzona przeglądarkami: Internet Explorer 6 oraz Mozilla Firefox 1.06