|
Jak wiemy, na wszystko trzeba zapracować samemu. Dlatego NIE
da się komuś podarować określonej prawdy tak, jak dostajemy jedzenie w
fast-foodzie - tj. na tacy.
Czy jest to prawda o ufo, Bogu, Biblii, nas samych - prawie wszystko,
co ma znaczący wpływ na nasze życie, musimy przemyśleć i doświadczyć
samemu.
Kiedy Czytelnik czyta moją stronę, lub stronę innych ludzi, którzy
starają się zaprezentować inny od ogólnego nurtu styl postępowania i
myślenia - napotyka na wiele oporów - przecież żyjemy w zaściankowym,
przekonanym o własnej potędze świecie - świat zaś, coraz bardziej
przypomina kloakę, ale z powodu nieustannego smrodu dookoła Nas myślimy,
że czyste powietrze, że coś lepszego nie istnieje.
Codziennie na jakiś sposób otrzymujemy cięgi od życia: w szkole,
domu, pracy - to, co czytamy (np. na mojej stronie) - wydaje się
oderwane od rzeczywistości.
Ja sam mam wiele oporów, czy
czasem aby nie idę nazbyt daleko w tym, co piszę - po prostu pod wpływem
najzwyklejszego strachu "bo co powiedzą inni". Owszem, dzisiaj, po 10
latach uodporniłem się bardziej na tych "innych" - bo jak się
przekonałem - i nie tylko oczywiście ja - ci "inni" mają nas głęboko w
nosie: ani nie dają nam jeść, pić, ubrać się - nie pomogą w biedzie, nie
dadzą pracy, wytykają palcami - to ich rola życiowa, tu ponabijać, tam
ponaśmiewać się. Ale żeby coś sami pokazali, o...to nie bardzo...głowy
spuszczone, wzrok wbity w ziemię - ale ponaigrywać się, to pierwsi! Albo
wręcz na odwrót! Nic nie umiem - to wszystkim o tym powiem, jakim jestem
durnym beztalenciem (Czytelnik sobie poogląda kto występuje w mediach,
jacy "artyści", jakiej klasy politycy, ludzie...ci prawdziwi ludzie
stoją w kącie, wepchnięci przez absurd niemocy - o jednym z nich napiszę
już wkrótce, a wiele chciał dla Nas zrobić).
Jaki to ma związek z Błyskiem Wszechświata - czym
jest Błysk Wszechświata?
Właśnie dlatego mam zawsze opory w opisywaniu uczuć, przeżyć, stanów
ducha i umysłu - bo są intymne. Ale to, czego doświadczam od około 2007
roku (przełom 2006/2007), co już trwa prawie 3 lata, pomimo intymności
należy upublicznić, aby wszyscy zainteresowani wiedzieli,
jakie są niezwykłe nagrody za upór w
upowszechnianiu prawdy, ale przede wszystkim za nieustanne rozmyślanie o
wszechświecie.
Błysk Wszechświata.
TO niezwykłe, umysłowo-duchowe przeżycie NIE przychodzi samo. TO jest
niezwykłe, zapierające na krótko dech w piersi i tak niesamowite i nie
do opowiedzenia, że opis za pomocą słów jest marniutki.
Trwa tylko mgnienie sekundy - maksymalnie do 2 sekund. Zazwyczaj
pojawia się, kiedy odpoczywam - przed snem, ale kiedy jeszcze nie jestem
zmęczony, a ciało i umysł odpoczywa po całym dniu.
Jest to uczucie umysłowe, nie fizyczne, nie mam żadnego przełożenia i
porównania, które mogłoby oddać niezwykłość i piękno tego uczucia. To
uczucie NIE może być mylone z Nirwaną opisywaną przez profesora Jana
Pająka - Nirwana to nagroda za prowadzenie moralnego życia - to energia
moralna, która zaczyna wypływać z naszego przeciw ciała i przelewać się
do naszego ciała powodując nieustające szczęście.
Błysk Wszechświata pojawia się wtedy, kiedy mam "puste myśli" - albo
pustą głowę - kiedy teoretycznie nie myślę o niczym. Wtedy zaczynam
myśleć o Mechanizmach Wszechświata - o całej wiedzy, jaką zdobyłem w
moim krótkim życiu - o wszystkim, co wiem, co jest dobre - i o tym, jak
działa wszechświat - wszelkie jego trybiki i mechanizmy, jak działa Bóg,
Kim On jest, co ode mnie chce, jaka jest moja rola, zaczynam myśleć o
innych ludziach - moje myśli NIE są nachalne, są intensywne, ale
niecelowe - jak samochód na autostradzie, którego nie gnamy "gaz do
dechy" - ale jednostajnym, przyspieszającym ruchem.
Jednym słowem, przez "lejek w umyśle" - przepychane są wszelkie
wartościowe i pozornie nie wartościowe rzeczy znane Człowiekowi. TO
przychodzi wtedy, kiedy myślę nad sensem wszechświata, dobrem i złem,
tym, dlaczego ON stworzył tak niezwykle potęgę wszechświata - niby taki
prosty - ale tyle nieprzypadkowych mechanizmów, które chcę poznać, które
próbuję połączyć - tak, jak pająk, który zaczyna tkać sieć, zaczyna od
jednej gałęzi i potem łączy nić z inną - znowu przeskakuje dalej i tak
łączy przypadkowe nici w misterną konstrukcję.
Wtedy następuje BUM - jak flesz aparatu, który ktoś nam błysnął przed
oczami, jakbyśmy zostali "oślepieni" niebywałą prawdą.
Uczucie, które wówczas przelewa się w umyśle jest nieprzypadkowe,
niespotykane, nie można go otrzymać nie wnosząc wysiłku. Odkryłem je
przypadkiem - lub też to uczucie jest jednym z kolejnych mechanizmów
działania wszechświata. Nie sposób je przeoczyć - znika i pojawia się
bardzo szybko - dlatego nazwałem je błyskiem.
W jednej chwili cała wiedza, którą się zebrało w życiu przynosi jakby
owoc w postaci chwilowego doświetlenia Prawdy o wszechświecie. Jedynym
porównaniem, jakie mi przychodzi na myśl, to gdybyśmy się znaleźli w
jakimś bardzo ciemnym grobowcu starożytnego faraona, bylibyśmy
archeologiem, który bada owo wnętrze - i nagle w tej zupełnej ciemności
ktoś na chwilę oświetla ów grobowiec silnym światłem i na sekundę
dostrzegamy bogactwo wnętrza: sarkofagi, misterne hieroglify i rysunki,
konstrukcję komnaty, przedmioty itp. - w jednej chwili nie bylibyśmy w
stanie ogarnąć piękna i misterności tego, co zobaczyliśmy.
Coś podobnego (chociaż opisy są naprawdę marne) przytrafia mi się od
właśnie około 2007 roku - czasem kilka razy w tygodniu, czasem tylko raz
na tydzień, średnio 50-80 razy do roku.
Co się wtedy czuje? Uczucie jest niesamowicie - rozumiesz
wszechświat (na tym etapie, do jakiego się dotarło), kochasz i rozumiesz
wszystko, co widziałeś i cię spotkało, nawet niezbyt dobre rzeczy,
czujesz więź ze WSZYSTKIMI ludźmi i z każdym atomem wszechświata.
Błysk motywuje do dalszej pracy, jest nagrodą, ale jednocześnie
motywatorem i stymulatorem pracy. Uważam ten stan za bardzo kojący
(intelektualnie) i niezwykle istotny dla poprawy samych siebie -
gdybyśmy umieli utrzymać taki stan na dłużej, lub przywoływać go
częściej jestem przekonany, że popełnialibyśmy w życiu mniej błędów i
moglibyśmy racjonalniej kierować swoim postępowaniem - tzn. szybciej
osiągnąć w przyszłości nirwanę i zdobywać wiedzę.
Uczucie umysłowe, pojawiające się w umyśle NIE może być przeoczone.
Jestem przekonany, że jest wielu ludzi, którzy takie uczucie przeżywają
- zapewne każdy na swój sposób.
Najważniejsze jest wówczas poczucie jedności z całym wszechświatem. Z
jego każdym atomem - nawet pomimo świadomości, że przecież nie ma się
takiej wiedzy i oglądu rzeczy jak wszechświatowy intelekt (Bóg). Mogę
sobie tylko próbować wyobrazić teraz, co intelektualnie "odczuwa" Bóg,
skoro przy mojej absolutnie przeciętnej i niczym nie wyróżniającej się
wiedzy i życiu czuję ja - to co musi "czuć" - On, skoro stoi za każdym
mechanizmem, atomem, programem wszechświata.
Czytelnik pewnie się zastanawia, po co opisywać tego typu prywatne
przemyślenia lub uczucia? Po pierwsze, to odczucie nie jest
przypadkiem, gdyż trwa od kilku lat, to raz. Dwa, wymaga włożenia
wysiłku i specjalnej techniki ("pusty umysł" + nastrojenie się na ważny
problem wszechświata), jest zapierające dech w piersiach, chociaż nie
jest fizyczne. Po trzecie, bo uważam, że może być kiedyś źródłem badań
lub inspiracji. Po czwarte bo powinno się ujawniać wszelkie nieznane
uprzednio sytuacje.
Niestety, ostatnie miesiące uczucie to przygasło i nie jest
wywoływane w moim umyśle z prozaicznego powodu (zmniejszenie ilości
występowania o ponad 90 %): jestem bardzo zmęczony umysłowo przed
pójściem spać (praca wymagająca wytężonego wysiłku umysłowego przez
ponad 10 godzin dziennie) i już najzwyczajniej, fizycznie mózg
domaga się snu - a warunkiem odczuwania tego uczucia jest rześki i
wypoczęty umysł.
|