KIM BYŁEM ?   -   KIM JESTEM ?   -   GDZIE ZMIERZAM ?


 CZAROWNICE

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
Ta ikona informuje, że w jej pobliżu znajduje się
 odnośnik (link)
 prezentujący temat.

 


 
        Co wiemy o czarownicach? 10.11.2008


Słysząc "czarownica" - dzisiaj od razu pojawia się nam uśmiech na twarzy i bardzo humorystycznie traktujemy ten temat. Kiedy mówimy "ona to jest czarownica" - myślimy o kimś źle, że ów ktoś jest nienawistny, zły, wstrętny.

Temat czarownic wcale nie jest ani śmieszny, ani łatwy. Materiału na ten temat jest tak wiele, że znalazło by się na kilka solidnych książek badających kim były czarownice, wiedźmy i czarnoksiężnicy/diabły.

Od razu przychodzi Nam na myśl stara wiedźma latająca na miotle. Taka jak z powyższego obrazka: haczykowaty nos i cienka ostra broda, szkaradny lub diabelski wygląd, spiczasty kapelusz (taki jak u czarnoksiężników i magów).

Dzisiaj czarownice przedstawia się w pop-kulturze dosyć groteskowo i raczej z duchem czasu, niż zgodnie z realiami. Dzisiaj wiedźma przybrała w filmach postać seksownego wampa, tajemniczego, ale pociągającego, mistycznego i satanistycznego, okultystycznego - czego przykładem jest poniższy rysunek dzisiejszego wizerunku seksownej wiedźmy z tajemniczymi medalionami na szyi i tatuażami (kliknij na obrazek).

Nie ma on nic wspólnego z rzeczywistością. Faktyczny temat wiedźm, ich konszachtów z diabłem (czyli ufonautami) jest o wiele bardziej ponury, przerażający ale także tragiczny. NIE wszystkie czarownice były złe.

Temat, który poruszam jest trudny. Z prostego powodu: jest tak wiele mitów, legend, nieprawd i zakłamań w tym temacie, że głowa boli.

Powodem, dla którego ten temat jest trudy wynika z ilości dziedzin, które są wrzucone do jednego kociołka - które są pogmatwane i pomieszane.

Wymieńmy te dziedziny:

- Faktyczne czarownice (tj. ufonautki, które operowały na Ziemi)
- Mitologizacja i ośmieszanie tematu (zamiast rzetelnych badań)
- Tępota ludzi średniowiecza i ich zaślepienie nienawiścią (co skutecznie pomieszało fakty z krzykliwym odbiorem społecznym i "pompowaniem" opowieści", nienawiścią i jednocześnie strachem.
- Ziemskie kobiety zmanipulowane przez ufonautów/diabłów (tj. zafascynowane możliwościami sztuczek technologicznych i "magii")
- Sprowadzenie tematu przez wieki do banalnych legend i "lukrowanie" tematu poprzez popularyzowanie kultury i stępienie jej.

Pomieszanie niewiedzy (czy jednak takiej niewiedzy, jak się to popularnie sądzi, to nie jestem pewien, ale o tym poniżej), przemożnego strachu przed Inkwizycją i ogólna ciemnota ludzi przełożyła się na ogólny wizerunek ludzi średniowiecza (patrzymy pod kątem wiary w czarownice i diabły).

Niniejszy artykuł pisany jest z myślą o zapoznaniu Państwa z metodami, jakie poznali ci podobno ciemni średniowieczni ludzie i ówcześni naukowcy (Inkwizycja, kapłani, uniwersytety) badali temat "diabelskich sztuczek".

Otóż dzisiaj, bazując na wiedzy KDG i teorii Jana Pająka - może nie wszystko, ale bardzo wiele z tych "mitów" i zapisków z tamtych wieków, zaskakuje precyzyjną wiedzą dotyczącą ufonautów, ich mentalności. Oczywiście, wtedy ufonauci jeszcze pół-oficjalnie pokazywali się ludziom pod postaciami, które później zostały nazwane diabłem i czarownicami. Jednak naturalność, z jaką ówcześni ludzie przyjmowali to wierzenie w czarownice, jest tak, jak dzisiaj mamy telewizory, polityków czy terroryzm. Czy ktoś z Państwa widział terrorystę? NIE? To dlaczego wierzycie, że istnieją? Bo (i tutaj podadzą Państwo przykłady) mamy dowody ich działalności: egzekucje uprowadzonych, wybuchające bomby, terrorystów w tajnych więzieniach, itd. Media przecież o tym mówią. No właśnie - ale nie widzieliście Państwo żadnego?

Gdybym był cyniczny, mógłbym powiedzieć śmiało, że znalazłby się ktoś, kto udowodniłby Państwu nie istnienie terrorystów, wykorzystując do tego żelazną logikę. Mógłby np. powiedzieć Państwu, że istnienie terrorystów jest podtrzymywane przez ośrodki władzy na świecie, którym zależy aby istnieli, żeby ciągle utrzymywać wojnę w toku. Że na WTC nie napadli żadni terroryści - a byli tylko sztucznie wykreowanymi marionetkami na potrzeby wielkiej polityki. I co z tego? Ano nic. Bo "media podały" na całym świecie że jest tak i tak - i Państwo w to wierzycie. Ale tylko kilkuset ludzi na świecie widziało prawdziwego terrorystę. A wierzą miliardy.

A teraz wyobraźcie sobie Państwo, że na dowód istnienia diabłów jest więcej faktów, metod weryfikowalnych i więcej ksiąg oraz rozpraw quasi-naukowych, niż o terrorystach. Wtedy co prawda, nie było mediów - ludzie z ust do ust przekazywali sobie wiedzę (niestety czasem podkoloryzowaną), która po latach musi zostać chociaż po części odkłamana.

Szokująco można stwierdzić, że średniowieczni ludzie przeciętnie wiedzieli o ufonautach/diabłach więcej, niż przeciętny człowiek dzisiaj. Niestety, brak wiedzy na tym poziomie co My dzisiaj sprawił, że wiele rzeczy zostało na własną modłę przeinaczonych, przekręconych lub po prostu dopisanych.

Zajmiemy się najpopularniejszym aspektem tamtych czasów - wiedza o czarownicach, palenie na stosie, metody za pomocą jakich wykrywano czyjeś spiskowanie z diabłem.

Jak sprawdzano Czarownice.

  • Próby wagi ciała. Ówcześnie opierano się na przekonaniu, że czarownice są dużo lżejsze od człowieka, bo diabeł czarami sprawił, że są prawie pozbawione ciężaru. Domniemaną czarownicę rozbierano do naga, po czym położna sprawdzała, czy nie ma ukrytego ciężaru w miejscach intymnych. Ta sama procedura była w wypadku mężczyzn oskarżonych o czarnoksięstwo. Oskarżonych konfrontowano ze specjalnymi tabelami - jeśli oskarżony ważył mniej, był skazywany. W niderlandzkim mieście Oudwater znajduje się słynna waga i tabele, którymi porównywano ciężary. Ludzie wówczas drzwiami i oknami walili do Oudwater, żeby dać się zważyć - bo pieczęć z Oudwater była polisą w razie ewentualnego oskarżenia - Inkwizycja w całej Europie uznawała taką osobę z góry za niewinną. Nawet parodia Monty Pythona w filmie odnosiła się do czarownicy, która była lżejsza od kaczki.

Wyjaśnienie wagi ciała. Dzisiaj wiemy, że UFOnauci używają wszczepionych w ciało miniaturowych napędów telekinetycznych - co sprawia, że tak wyposażeni ufonauci po prostu ważą albo zero (nic) albo ich waga jest bardzo nieznaczna (gdy ciało migota telekinetycznie - na ułamek sekundy staje się jakby wzorem energetycznym w następnej chwili normalnym ciałem fizycznym - i tak kilkadziesiąt lub kilka tysięcy razy na sekundę). Telekineza jest to po prostu nierytmiczne pulsowanie pola magnetycznego, które pobiera ciepło z otoczenia. Ówcześni ludzie doskonale zdawali sobie sprawę, że diabły/czarownice miały właśnie te napędy włączone niemal cały czas, gdyż nie czuły się bezpiecznie - a wiadomo, że każdy mógł z ukrycia wypuścić śmiertelną strzałę z łuku - np. jakiś lokalny fanatyk. Tymczasem przy włączonym trybie taka strzała po prostu przeniknęłaby ciało delikwentki bez uszczerbku.

  • Próba wody. W ten sposób najczęściej sprawdzano, czy osoba jest czarownicą. Ręce wiązano w kozła (lewa ręka do prawej nogi i prawa ręka do lewej nogi) i spuszczano do wody (rzeki, stawu). Jeśli kobieta się topiła - była człowiekiem. Jeśli unosiła się na wodzie - była czarownicą i szła na stos. Dzisiejsi "naukowcy-przemądrzałki" uważają, że jeśli się nie topiła, to dlatego, że ówczesne bufoniaste suknie i ubiór po prostu napełniał się bąblami powietrza i to dlatego ktoś się unosił na wodzie. Otóż nie. Właśnie dlatego, że wówczas operowało naprawdę bardzo wielu ufonautów. Niestety, biedne kobieciny, które utopiły się - co prawda były wyzwolone od zarzutów a ich rodziny mogły powrócić na łono kościoła i były oczyszczone. Co z tego, skoro ktoś został zamordowany.

Wyjaśnienie próby wody. Tutaj dokładnie tak samo jak powyżej: tylko i wyłącznie technologia rzekomych diabłów sprawiała, że czarownice (bądź to ufonautki, bądź ziemskie kobiety wyposażone przez ufonautów w sprzęt). Faktyczne czarownice (czyli ufonautki) nie obawiały się, że zostaną ujawnione, przecież i tak w ostatniej chwili bardzo wiele z nich po prostu albo uciekało z więzienia (po prostu przechodziły przez mur w nocy) albo na oczach zdumionego tłumu wznosiły się w powietrze lub znikały przed podpaleniem stosu - co bardzo mocno utwierdzało Inkwizycję i tłum w istnieniu czarownic. Faktycznie, to utopiono i spalono same niewinne osoby. Prawdziwi ufonauci i czarownice zawsze uchodziły z życiem.

  • Próba igły. Uważano, że szatan zwodząc kobietę dawał jej znamię, które było nieczułe na nakłuwanie igłą. Znamienia szukano w miejscach intymnych lub za uchem, pod językiem, etc. Zazwyczaj jednak nakłuwano bardzo wiele miejsc na ciele nieszczęśnika.

Wyjaśnienie próby igły. To szokujące, że ludzie 500 lat temu wiedzieli to, co stwierdza dzisiaj m.in. prof. Pająk i inni badacze. Że ufonauci/diabły są dużo bardziej nieczuli na ból. Ówcześni ludzie w jakiś sposób się tego dowiedzieli i postanowili to wykorzystywać w badaniu czy ktoś spółkuje z szatanem. Dzisiaj wiemy, że ufonauci mają o wiele mniejszy poziom uczuć - dlatego oryginalnie faktycznie, gdyby wbito igłę niespodziewanie w ciało prawdziwej czarownicy, ona nie odczuwała ukłucia tak mocno, jak człowiek. Niestety, głupi "święci" Inkwizytorzy najpierw torturowali delikwenta, przypiekali, przykręcali - a potem wbijali igiełki. Umęczone ciało torturowanego człowieka raczej nie zareaguje normalnie po dawce tortur na igłę tak, jak normalny człowiek.

  • Próba łez. Podobno czarownice nie potrafiły płakać. Dlatego Inkwizytor kazał płakać na gorzkie łzy Chrystusa na krzyżu. Jeśli łez było mało, sędzia mógł uznać, że ofiara jest czarownicą.

Wyjaśnienie próby łez. Tak jak z próbą igły. Dużo mniejszy poziom uczuć sprawia, że ufonautki zachowują się obojętnie, nie potrafią okazywać uczuć, cierpienia i radości. Dlatego obserwacje (i słuszne!) ówczesnych zakładały, że czarownice nie potrafią płakać.

  • Próba ognia. Osoba badana musiała przejść pomiędzy dwoma zapalonymi stosami drzew lub po rozżarzonych węglach. Jeśli nie miała poparzeń - była czarownicą.

Wyjaśnienie próby ognia. Tutaj niestety mechanizm telekinezy nie pomaga, gdyż samo migotanie telekinetyczne, co prawda chroni od pocisków i noży - ale nie od ognia - po prostu taka osoba gdyby wleciała napędem w  ogień spaliła by się od wewnątrz (zamiast od zewnątrz, jak normalnie). Dlatego też zapewne niewiele ufonautek było wyposażonych w napędy 3 generacji - tj. wehikuły czasu. Tylko bowiem posiadanie komory oscylacyjnej 3 generacji, która umożliwia przyspieszanie i opóźnianie pól czasowych (czas ma charakter magnetyczny) umożliwiłby przejście pomiędzy ogniskami.

 

 Proces słynnych Czarownic z Salem.

 

 

 

 

 

O co chodzi z tą całą magią, Inkwizycją, diabłami, czarownicami?

Dziś wiemy, że okres średniowiecza był okresem eksploatacji ludzkości pół-jawnej. Wyrażało się to właśnie w sposobie manipulowania ludzkością. UFOnauci instalując się na tylnych fotelach w religiach, królestwach i ówczesnych aparatach władzy podjudzali, manipulowali i wzmagali fanatyczną nienawiść i zaściankowość. Ze względu na śmiałe zainteresowanie ówczesnych ludzi magią i później alchemią - ufonauci postanowili zgnieść za pomocą instytucji kościoła katolickiego wszelkie przeszkadzające im okupować ludzkość kierunki. Jedną z wytłumianych dziedzin była właśnie najogólniej pojęta magia.

Ufonauci zdawali sobie sprawę, że za pomocą magii można osiągnąć niektóre efekty i cele - jakie sami ufonauci osiągali za pomocą urządzeń technicznych. Aby więc wytłumić i ośmieszyć tzw. "czary" - ufonauci właśnie po to stworzyli cały potężny aparat naukowców (ówcześni kapłani i duchowni byli najbardziej wykształconą częścią społeczeństwa - byli pierwowzorem naukowców, którzy nakazywali i zakazywali co można badać i w co można wierzyć a w co nie).

Specjalnie więc niektórzy ufonauci demonstrowali bardzo wielu ludziom swoje możliwości (nazywano ich diabłami i szatanem) - aby utwierdzić ludzi po pierwsze w przekonaniu, że faktycznie istnieją a po drugie, aby uwiarygodnić w oczach badaczy Inkwizycji brutalne metody zwalczania "diabła".

Oczywiście: wciągano zwykłych ziemian do tej spirali nienawiści i mordu - szczególnie tych, którzy nie bardzo byli skłonni być katolikami i chrześcijanami - a że taki diabeł umiał nie tylko przewidywać przyszłość, ale dawał ludziom konkretne mierzalne (również ekonomiczne) efekty. Wielu dało się skusić - co jeszcze bardziej determinowało działania księży Inkwizytorów, aby popleczników szatana i jego samego zgnieść.

Oczywiście, UFOnauci musieli się śmiać do rozpuku w swoich wehikułach zawieszonych niewidzialnie gdzieś nad stosem, na którym płonęła ofiara ich makabrycznego spisku przeciw ludzkości. Znając perfidię ufonautów, mogło być i tak, że zakładali się, kto więcej uśmierci głupich ludzi - swoisty turniej o głowy.

A że przy okazji UFOnauci ludziom naopowiadali banialuków o tym, że jeśli zbierzesz podczas pełni jakiś kwiat, namoczysz go w krwi nietoperza i spluniesz przez lewe ramię to osiągniesz jakiś tam cel. I pełno innych podobnych bzdur. Ale kto by nie uwierzył, jeśli faktycznie tak się stało! Tyle, że oczywiście za całym zamieszaniem stali ufonauci doprowadzając swoimi działaniami do określonego finału - a to nie zaklęcia i dość śmieszne czasem przepisy dostarczały odpowiedzi.

Diabły zdawały sobie sprawę, że prawdziwa magia polega na ponadprogowych uczuciach, motywacjach i myślowych nakazach - dlatego aby docelowo ośmieszyć i wpuścić w maliny bardzo chętnie propagowali różne bzdury na temat magii.

Dodatkowo - dawali się fizycznie złapać, wtrącać do więzień a potem aby utwierdzić ludzi w przekonaniu o szatańskości przechodzili przez mur w nocy włączając migotanie telekinetyczne - pewnie dlatego też później często rezygnowano z więzień, a sąd i kara odbywały się bardzo szybko.

Ciekawą rzeczą opisaną np. w Młocie na Czarownice (polecam przeczytać, bardzo ciekawa naukowa rozprawa ówczesnych czasów!) jest fakt zaciemniania prawdy o diabłach - ufonauci często preparowali jakiś środek w postaci kremu/maści - który dostarczali ludziom - ci zaś smarowali się nim i ponoć potrafili latać i robić szatańskie sztuczki. Oczywiście to nie smarowanie maścią powodowało latanie, a urządzenia, których ofiara nawet nie była świadoma (wszczepiane do kości podczas uprowadzeń, gdzie następnie pamięć o uprowadzeniu była wymazywana tak, jak jest do dzisiaj).

Ufonauci rozpętali piekło diabłów/czarownic i Inkwizycyjnych "świętych" mordów w imię Kościoła - i dokładnie o to im chodziło. Efekt jaki osiągnięto za pomocą tych działań jest prosty - do dzisiaj prawdziwa magia, badana rzetelnie, naukowo (!) - jest niemożliwa do zrealizowania. Ba. Większość ludzi w ogóle odrzuca jej istnienie, albo sprowadza ją do słowa "abrakadabra". Z drugiej strony, mamy paniczny lęk przed magią i jej wykoślawianie oraz demonizowanie - oczywiście, że słusznie, jeśli bardzo znaczna część, którą wiemy o magii została celowo wykrzywiona i właśnie zbrutalizowana przez UFOnautów - właśnie w celu wzbudzania fanatycznego lęku kościoła i jego hierarhii - po części przyznam, słusznie - magia bowiem wymaga najpierw odpowiedniego przygotowania psychicznego i moralnego oraz zdobywania wiedzy małymi krokami - bo może się okazać potężną bronią w rękach małpy. Niedawno Nicolas Sarkozy, prezydent Francji oburzył się na sprzedawanie laleczek voodoo ze swoją podobizną. A dlaczego? Otóż, po przekroczeniu pewnej ilości ponadprogowych uczuć, takie laleczki mogą odnosić skutek. Oczywiście, w 99,9% niewiedza jak ich używać i jak je uaktywnić powoduje, że są bezużytecznym gadżetem. Jednak właśnie ze względu na to, że dzisiaj faktycznie nie wiemy, jak to wszystko działa, jak przeciw-świat odpowie na różne efekty i pytania - mamy po prostu za mało wiedzy - radziłbym prezydentowi Sarkozy'emu zlikwidowanie tej zabawki lub poproszenie o wstrzymanie produkcji.

Podsumowanie: średniowieczni ludzie i kronikarze - wcale nie byli tacy głupcy i ciemni, jak to się powszechnie mniema. Owszem, byli zaślepieni fanatyzmem, głupi - ale dlatego, że dali się zwodzić misternym działaniom ufonautów - którzy setnie się bawili mordując SAME niewinne istoty ludzkie, rękoma innych ludzi. Ufonauci osiągnęli cel: po zaściankowym średniowieczu ludzie tak znienawidzili magię, nauczyli się precyzyjnie ją wyśmiewać i dezawuować (jednocześnie dla dzisiejszych ludzi nie jest dziwne i niezwykłe, że Inkwizycja wymordowała setki tysięcy ludzi lub nawet miliony tylko za to, że ci zajmowali się czymś, co wg dzisiejszych nie istnieje?? Rozumiecie? Zorganizowanie całego aparatu inkwizycyjno-naukowego, tysiące ludzi, pism, ksiąg, rozpraw, kronik a wreszcie tysiące szafotów, stosów i więzień - zorganizowane po to, aby wytępić coś, co rzekomo nie istnieje...), że nastąpił gwałtowny zwrot w stronę jeszcze bardziej zaściankowej "nauki" - która absolutnie nie wpuszcza świeżego powietrza - a zajmuje się tylko ciągłym zaprzeczaniem, że czegoś tam się nie da. Stęchlizna i smród zaściankowości bijący od ludzi, którzy tworzą dzisiejszą "naukę" jest dosyć rażący i aż kręci w głowie. Nie można wykluczyć, że ufonauci celowo chcieli wymordować i dżumą i Inkwizycją miliony ludzi z jakichś tam swoich powodów (np. w celu spowolnienia przekazywania prawdy o mitologii i starożytnych "bogach"). Ufonauci często tak projektują swoje działania, że są one wielorakie i wielopoziomowe, które w konsekwencji dają ufonautom więcej niż jedną korzyść.

Fizjonomia Czarownic.

Typowy obraz czarownicy to jak ten z głównego obrazka tej strony. Dzisiaj w kulturze pop sądzimy, że czarownice (tzn. te, które pochodziły od ufo, a nie zaś były zmanipulowanymi ziemiankami) były tylko rude, itp.

To prawda, czarownice (tj. prawdziwe ufonautki) miały haczykowate i cienkie nosy, zakrzywione brody - tak po prostu wyglądają niektórzy ufonauci. Nosiły też czarne habity lub peleryny z często spiczastymi czapkami - to chroniło ich ciało przed wpływem pola magnetycznego na ich ciało (później ludzie dorobili sobie, że magowie i astrologowie noszą spiczaste czapy, bo kosmiczna energia polepsza ich percepcję i inteligencję). Dzisiejsi bracia mnichowie noszą dokładne odwzorowanie nakryć ufonautów (habity z kapturami). Owszem, czarownice "latały na miotle" na Łysą Górę. Tyle, że ta "miotła sypiąca iskrami" to zmodyfikowana komora oscylacyjna, nad którą znajdowało się małe siodełko i drążek, którego trzymała się "czarownica" - ponieważ jednocześnie właśnie nosiły one bufoniaste i luźne szaty - tego siedziska nie było widać, ale w nocy za to doskonale było widać iskrzącą się komorę oscylacyjną i zarys ostrej czapy chroniącej głowę przez szkodliwym polem magnetycznym.

Sama twarz ponoć była nieciekawa i brzydka. Ufonautki nie dbały o wygląd, były niechlujne, po ich domach łaziło robactwo i ogólnie był syf. Czy cały "image" czarownic był stworzony tylko na potrzeby ówcześnie pojętego "marketingu" tj. propagandy wokół czarownic, czy też faktycznie były takie, jak ich wizerunek - to wymaga żmudnych badań, ale na jednym z obrazów dość dobrze oddano ich wygląd - obraz poniżej.


Tak wg malarza Colina wyglądały czarownice (ufonautki). Przyznają Państwo, że dosyć niesmaczny, flejtuchowaty i ohydny widok. Spotkać takie paskudztwo i słuchać skrzeku pomieszanego z piskiem - od razu przychodzi na myśl spuszczenie delikwentce zdrowego manta (dzisiaj: oklepanie miski).

 

Koniec. Temat oczywiście to rzeka-morze faktów i mitów, które należy rozplątywać. Niniejszy artykuł tylko w minimalnym stopniu opisuje bardzo ogólnikowo problematykę, która dzieli się z kolei na wiele warstw i pod-dziedzin. Polecam Państwu książkę dwóch inkwizytorów-naukowców: Młot na Czarownice - zastanówcie się czytając tę książkę, czy Inkwizycja i księża pisaliby kilkuset stronicową książkę, która od naukowej strony (oczywiście wg. ówczesnych standardów nauki) pokazuje mechanizmy funkcjonowania czarownic oraz, czy faktycznie ówcześni ludzie zajmowaliby się tylko bzdurami, gdyby nie mieli faktycznych podstaw ku temu.

10 Listopad 2008

 




WRÓĆ  DO  STRONY  Z  ARTYKUŁAMI


WRÓĆ  DO  STRONY  GŁÓWNEJ

 

 


 
 
numer gg: 1010567
 
Logo totalizmu:
 
 

Motto totalizmu: Wiedza to odpowiedzialność
 

Mottem tej najmoralniejszej obecnie filozofii-religii jest:
"Wiedza to odpowiedzialność"
 
 
 
 
 
 
  (C)opyright by Dominik Myrcik 2000-2005. Wszystkie prawa zastrzeżone.

This Page support: 800x600, 1024x768.  IE 5.0+; Mozilla Firefox 1.04+

Strona sprawdzona przeglądarkami: Internet Explorer 6 oraz Mozilla Firefox 1.06