|
24.12.2010 - jednak będzie 3 seria. Program będzie
przedłużony. Moim zdaniem to siła inercji - ponieważ sami restauratorzy
zaczęli dosyć mocno krytykować sposób filmowania i przedstawiania ich
lokali. Trzecia seria będzie więc wtórna, bez inwencji (obym się mylił)
i, jeśli coś się nie zmieni, będzie coraz nudniejsza. Jednak jest
Wigilia i życzymy autorom programu i Magdzie Gessler, aby wyciągnęli
solidne wnioski i urozmaicili program i żeby miał jeszcze większą
oglądalność.
======================================
Lubię tego typu programy.
Więc i ten program polubiłem. Po pierwsze, jest cenną kopalnią wiedzy i
marketingu! Po drugie...jest kopalnią wiedzy. I po trzecie też.
Pierwsza seria okazała się sukcesem. Druga po 6 odcinku
wyraźnie biegnie w dół. I to bynajmniej nie z powodu tego, że Pani Magda
Gessler bardzo słusznie w wielu wypadkach postępuje i pokazuje oraz
unaocznia zapóźnienia cywilizacyjne i mentalnościowe polskich
restauratorów. Pokazuje i obnaża, że większość (około 60 %) tych
restauracji, w których gościła Pani Gessler posiadają ludzie
kompletnie nieprzygotowani, niechlujni, dziadowscy, bylejacy, o
mentalności smutnej Kargula i Pawlaka ("cepami machać nie chcą, bo
siły w ręcach nie mają").
To, co obnażyła Pani Gessler toczy nie tylko
restauratorów - ale większość polskich "menadżerów" i właścicieli.
DZIADOSTWO DO KWADRATU. Owszem, można przypuszczać, że na potrzeby
programu niektóre sceny są podkręcone i celowo "napompowane" - ale setek
mikrofalówek w porządnych restauracjach nikt nie instalował dla potrzeb
programu. Syfu, bałaganu informacyjnego, zarządzania i przerażającego
zacofania w myśleniu o własnym biznesie i przedsiębiorstwie też nikt
sztucznie nie programował. Bardzo skutecznie obnażył to program, w
którym Pani Gessler skrytykowała restaurację "Jesz-Burger".
Sposób podejścia niektórych restauratorów był taki:
mamy kasę. To co robimy? Może budkę z hod-dogami? Może lakiernię
samochodów? Może fabrykę kartonu? O! A może otworzymy restaurację. To
jest myśl.
A o ani jednej rzeczy nie mieli pojęcia. Niektórzy
restauratorzy wręcz jakby czuli się obarczeni problemem, że mają
restaurację i muszą pracować.
Ludzie, którzy występują w 2 serii nic kompletnie nic,
nie nauczyli się z serii pierwszej. To pokazuje, jak głęboko w nich
tkwią archaizmy i przyzwyczajenia, których nie daje się wyplenić.
Problem Magdy Gessler:
Jeśli nie zmieni formuły programu, program zniknie.
Niestety, prowadząca nie dostrzegła, albo dostrzega, a nie potrafi tego
zmienić, że przełożyła ciężar swojego programu tylko na jedną stronę
- kwestię restauracyjną. Czyli wszystko to, co widzimy w programie:
wystrój, organizacja kuchni, jakość potraw i zadowolenie klientów.
NIESTETY - uwidaczniało się to w pierwszej serii, a w
drugiej jeszcze bardziej: jest jeszcze kwestia nauczenia ludzi
organizacji, marketingu i zarządzania, kontroli kosztów i dopasowania
koszty/jakość.
Mamy więc II KOLUMNY programu: Restauracja i
Zarządzanie.
Pani Gessler przykładała wielką wagę tylko do tej
pierwszej - tymczasem jak wynika z drugiej serii programu -
restauratorzy są zmuszeni później do rezygnacji ze względu na koszty.
Rezygnują z potraw Pani Gessler, ze sposobu ich wdrażania i
prezentowania. O ile jeszcze w niektórych przypadkach można zrozumieć (np.
w małych miejscowościach) pewne cięcia, to jednak w Toruniu (6 odcinek 2
serii, Restauracja Zamkowa) niewykorzystanie potencjału lokalu powala na
kolana krótkowzrocznością i nic-nierobieniem właścicieli. Toruń jest
miastem tak bardzo turystycznym i kulturowym, że dziwi brak reakcji ze
strony właścicieli. "Zwykła" restauratorka Magda Gessler musiała
właścicielom pokazać, że mają niewykorzystany dach/taras widokowy. Po
prostu...wstyd! Niewykorzystany potencjał. Co bardziej "ciekawe"
- program o restauracji Zamkowa był nagrywany na przełomie wiosny/lata -
a wyemitowany dopiero w październiku - restauracja została w
międzyczasie zamknięta. Teraz klienci po emisji programu chcieli
zajrzeć do restauracji a tam...drabiny i remont:
http://www.mmtorun.pl/artykul/tvn-tlumaczy-sie-z-wpadki-programu-kuchenne-rewolucje-222353.html
TVN tłumaczy się, że to jest...reality show. Z tym, że to
NIE jest reality show - bo nie jest na żywo i NIE ma formuły reality
show - ma formułę znaną na świecie programu rozrywkowo-informacyjnego -
ale robionego na serio! Na świecie tego typu programy (jak choćby
emitowany w Polsacie "Dom nie do poznania" - Extreme makeover) jest też
show- ale robiony przez poważnych ludzi. TVN i Magda Gessler zaliczyli
wpadkę już w jednym programie II serii: gdzie restaurator oddał
restaurację w inne ręce a ci nie wpuścili Magdy Gessler do środka - a
teraz z Restauracją Zamkową. I autorzy i restauratorzy dosłownie
"położyli" ten odcinek. Cóż, konstatacja jest następująca: TVN prawie
zawsze jest profesjonalny ale niestety w programie Pani Gessler zaliczył
wpadkę, z której musi wyciągnąć wnioski. Nikt nie będzie oglądał
programu, który jest na niby i który tylko
udaje, że pomaga a tak naprawdę ma wszystko gdzieś. Reality show,
może być na niby. Nawet bardzo. Jednak tego typu program może być
"trochę pocyganiony" i podkolorowany - ale TYLKO trochę. Tak faktycznie,
to musi być na serio i na trwale pomagać w biznesie, bo biznesmeni,
restauratorzy ci, którzy od wewnątrz widzą pewne rzeczy od razu wyczują,
że program jest "podpuchą". A to, jak wspominam, może się skończyć tym
(byłoby szkoda), że program nie dotrwa do trzeciej serii.
Restauratorka czasem szaleje z jakością potraw, ale
przecież przede wszystkim wskazuje kierunek, jaki muszą przyjąć decyzje
właścicieli.
Dlatego też Magda Gessler jest poddawana krytyce -
ponieważ jednak sam po sobie wiem, że w Polsce każda osoba jest
krytykowana - a im ktoś ma mniej do powiedzenia, tym bardziej zaciętym i
nienawistnym językiem operuje - czego wielokrotnie i codziennie mamy
dowody w Internecie.
Byłoby szkoda, gdyby twórcy programu nie zrobili
szybko jego liftingu, bo po 2 serii może się okazać, że oglądalność
spadła do nieakceptowanego poziomu. Znana restauratorka powinna
zatrudnić kogoś, kto razem z nią w programie będzie dawał rady
restauratorom - ale od tej drugiej strony, tej związanej z zarządzaniem
i organizacją restauracji.
Nie wystarczy powiedzieć ludziom, żeby zmienili menu i
wystrój, ale trzeba dać im motywacje i narzędzia, aby trwale zmieniali
swoje podejście poglądy na własny biznes. Jak pokazuje praktyka, gros
restauratorów wraca do swoich starych nawyków, ponieważ tracą sens
postępowania i przede wszystkim - nie potrafią się pozbyć tych swoich
starych nawyków.
Pozostaje życzyć
autorom programu i Pani Magdzie Gessler, aby zmienili i "zliftingowali"
formułę programu dodając właśnie ten II filar
ekonomiczno-marketingowo-menedżerski, który podpowie i zrewiduje sposób
funkcjonowania restauratorów. Jeśli tego nie uczynią, program stanie się
wtórny, nudny - i trzeciej serii mogłoby nie być a to byłaby szkoda.
|