KIM BYŁEM ?   -   KIM JESTEM ?   -   GDZIE ZMIERZAM ?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Idź się Pan leczyć!

04.09.2010

>Strona główna>Artykuły

 

Otrzymałem taki oto email:

"Panie, czy Pan się chociaż próbuje leczyć?:
'Fredek Faflok dotknięty klątwą wynalazców umiera za wynalezienie rewelacyjnej deski do prasowania'
"Weź się chłopie zacznij LECZYĆ.

Osoba, która mi to przysłała miała mi dać do zrozumienia: jak można wyciągnąć wniosek o 'klątwie wynalazców' i o "zlikwidowaniu" Fredka Fafloka, który wynalazł deskę do prasowania! To przecież wg owej osoby taki absurd, że takie słowa może jedynie napisać ktoś (czyli ja), kto się powinien leczyć (w domyśle pewnie psychiatrycznie).

To był i jest niestety mój osobisty dylemat - dylemat wcale nie wyimaginowany. Albo przedstawia się uczciwie swoje poglądy - albo niestety się milczy. Wcale NIE jest łatwo pisać i tworzyć niniejszą stronę. Ataki i wytykanie palcami, na jakie narażam się od początku niestety są bardzo negatywną konsekwencją podjętych decyzji. Sam fakt, że oficjalnie popieram ciężką pracę prof. J. Pająka już skazuje mnie na narażenie się na swego rodzaju niebyt i odsunięcie. Zaś kreowanie własnych poglądów narażone jest na jeszcze gorsze kpiny. Przecież muszę mieć na uwadze, że po pierwsze owe poglądy NIE są akceptowane przez większość społeczeństwa a po drugie na pewno popełniłem jakieś pomyłki w rachubach czy przemyśleniach. Bo nigdy nie było i nigdy nie będzie człowieka nieomylnego (oprócz może starobiblijnego Salomona).

Wróćmy jednak do sms'a. Ów adwersarz założył na początku absurd sytuacyjny: jak można wyciągnąć wniosek, że wynalazca zwykłej deski do prasowania padł ofiarą klątwy wynalazców? To brzmi absurdalnie - mówi ów adwersarz i każe się udać do leczenia.

Wobec tego twierdzenie, że jest istnieje UFO, ślady pozostawione przez UFO (w naszej historii, kulturze, cywilizacji oraz na Ziemi), że ufonauci uprowadzają ludzi na pokład ufo i eksploatują ludzi, mordują co wybitniejszych ludzi, sprowadzili na Ziemię ogrom zła oraz stosują swoje techniki do uciskania ludzkości oraz wszystkie teorie o darmowej energii, magnokrafcie, totalizmie, koncepcie dipolarnej grawitacji oraz wszechświatowym intelekcie - również nadają się do leczenia. Czyli wszyscy zajmujący się ufo, duchami, astrologią, przeciw-światem, urządzeniami free energy - nadają się do leczenia, bo jakżeby inaczej.

Skoro tak, to wszyscy, którzy zajmują się badaniem:

- czy lądowanie na księżycu było prawdziwe czy fałszywe
- zamachem na WTC
- wpływem astrologii na nasze życie
- ufo, uprowadzeniami
- paleoastronautyką
- lądowiskami ufo w zbożu
- zjawiskami duchowymi
- reinkarnacją, duchowością i religiami
- urządzeniami darmowej/odnawialnej energii
- tajemnicami wszechświata i kosmosu
- bioenergoterapią i terapiami naturalnymi
- zamachem na Kennedy'ego i innymi tajemnicami polityki
- katastrofą pod Smoleńskiem

Są nikim innym jak oszołomami, nadającymi się do leczenia. Tak jak ja!

Za to "racjonaliści" i cała masa "oświeconych", którzy hierarchicznie opanowali nasz świat, wpychając go w neośredniowiecze pseudonaukowego bełkotu i ciemnoty - są wybitni, nie wymagają "leczenia" i w ogóle są "cacy". Zobaczymy, co Nam jeszcze przyszykujecie, "racjonaliści". Na razie wymordowaliście kilka miliardów ludzi na Ziemi (poprzez wojny, broń, bierność i wciskanie ciemnoty ludowi). Na razie to dzięki WAM mieliśmy najgorszego bandytę w historii Ziemi - Josefa Wissarionowicza Dżugaszwilii "Stalina" - który przyniósł najokrutniejszy system ucisku człowieka - pełen bełkotu i bzdur do kwadratu - lewacki, szmatławczy komunizm wraz z całym aparatem bolszewizmu. Śmierdzicie wszyscy trupim komunizmem, lewactwem i obrzyganym ateizmem (który nie wynika w większości z poszukiwania, a z nienawiści wobec religii jako takiej i z tandetnego antyklerykalizmu). [Chciałbym aby Czytelnik dobrze mnie zrozumiał: ja rozróżniam nieudaczne i pokraczne lewactwo i sukinsynów bolszewizmu - od pewnej myśli lewicowej, społecznej - od pewnych zachowań państwa wobec obywatela. Lewactwo i bolszewicy, których jest na świecie większość - a ludzie o poglądach lewicowych znajdują się po tej samej stronie sceny - ale ich polaryzacja moralna jest inna].

A skoro tak - dla takiego człowieka nie powinno być dziwne, że i takie teorie jak o Fredku się pojawiają - bo skoro wszystko na mojej stronie wykazuje, że jestem tylko człowiekiem, który "nadaje się do leczenia" - to i co w tym dziwnego, że wg owego człowieka pojawia się stwierdzenie, że wynalazca deski do prasowania umiera na raka (a ja jestem przekonany, że klątwą wynalazców) - przecież skoro nadaję się do leczenia, to przecież cała moja strona jest "chora" - a więc po pierwsze czy to, czy inne moje stwierdzenie jest ważne funta kłaków (no bo przecież jestem "chory"). Czemu więc ów człowiek uczepił się stwierdzenia o Fredku Fafloku?

No, chyba, że ów człowiek dopuszcza niektóre teorie - a stwierdzenie o Fredku przekroczyło możliwości dopuszczenia niektórych rzeczy przez owego człowieka. Wtedy ów człowiek pomyślał: "no jak można".

Wielu ludzi faktycznie, może być co najmniej zdziwionymi, że "faktycznie, może i istnieje ufo, może i nawet ufonauci mogą zabijać jakichś ważnych dla nich ludzi, jeszcze jestem w stanie to dopuścić" - ale nagłego wybuchu raka i odejście Fredka, wynalazcy ergonomicznej deski do prasowania? Przecież to brzmi zupełnie śmiesznie i irracjonalnie - niektórzy mogą pomyśleć.

Zupełnie tak samo ośmieszano J. Pająka, któremu ufonauci...natelekinetyzowali spłuczkę w ubikacji, zmuszając później użytkowników owej spłuczki do spłukiwania wiadrem. Czy chociażby zepsucie zwykłej lodówki na Borneo, co zmuszało prof. Pająka do odbywania podróży zdezelowanym odrzutowcem do Kuching po świeżą żywność.

Dla niektórych Czytelników równie niedorzeczne są stwierdzenia o Fredku. Jak to: wynalazca deski, który ma być zlikwidowany rakiem? Klątwa wynalazców?

Po pierwsze Fredek był moim wujkiem - już samo to rzuca cień podejrzenia ("jeśli nie możesz zbić sąsiada, zbij jego osła"). Po drugie - faktycznie, wcale nie wynalazł nowego napędu, urządzenia free energy. Ale był przykładem niezwykle heroicznej walki o swój patent, którego nie był w stanie z różnych powodów doprowadzić do produkcji - podjął ostatnią próbę przed śmiercią wdrożenia do produkcji owej deski w Polsce, ale producent powiedział: "owszem, będziemy ją produkować ale...musi Pan pokryć koszty uruchomienia produkcji" - czyli de facto mógł powiedzieć "nie, nie będziemy jej produkować" - i wyszło by na to samo. Wszystko zrobił absolutnie sam, jego ponad 15-letnia ciężka walka o opatentowanie i wdrożenie. Był już dość znany - wystąpił w programie telewizyjnym o ciekawych wynalazkach. Fredek był takim samym wzorem jak Peter Davey, jak Nicola Tesla - po prostu każdy z nich produkował co innego - ale każdy włożył w to swoje serce.

Najwyraźniej klątwa nie ma znaczenia pod kątem tego, co się produkuje - tylko jakie to otwiera możliwości dla ludzkości.

Fredek przełamał jakiś standard, coś, co było nie do pomyślenia - On to stworzył. Do dzisiaj wszyscy przecież używają normalnych desek. Oczywiście, że NIE mam i nigdy nie będę miał absolutnej pewności, czy dokładnie po ostatniej porażce Fredka we wdrożeniu swojego wynalazku zachorowując na raka, była to klątwa wynalazców, czy naturalna śmierć. Ja jestem przekonany, że to wszystko było zbyt gwałtowne, zbyt oczywiste jak dla mnie. Fredek przełamał schemat myślenia - Fredek choć trochę, ale zmienił świat. Fredek zbudował maszynę INNĄ niż wszystkie. Gdyby wynalazł jakiś hipotetyczny stolik, który można byłoby wykorzystywać do wielu rzeczy? Gdyby wynalazł jakieś cudowne buty? Gdyby wynalazł coś nie związanego z deską? I gdyby prowadził tak przykładowe życie jak dotychczas? Też bym twierdził, że Fredek został dotknięty klątwą wynalazców. Mieć przekonanie a móc udowodnić - to dwie różne rzeczy. Jednak tak wielu wspaniałych "przypadkowo" odeszło, że prawdopodobieństwo owej klątwy jest nieporównanie większe niż jej nie wystąpienie.

Najważniejszy problem jaki rysuje się w społeczeństwie to wielokrotnie przeze mnie zaznaczany wątek zmiany własnych poglądów. Niestety, aby kogoś do czegoś przekonać, jak pokazuje historia wcale NIE da się tego zrobić w tym samym pokoleniu - a wymagana jest śmierć danego twórcy - a potem, za kilkadziesiąt lub kilkaset lat ludzie jednak potwierdzają, że to ów twórca miał rację. Dlatego też niezwykle trudno jest przekonać kogoś do swojego stanowiska, jeśli prezentuje ów ktoś przeciwieństwo.

I tak oto zostałem wyleczony. Wyleczony z absurdalnej postaci ateizmu, antyklerykalizmu, pseudoracjonalności. Z państwa klerykalno-dewotkarskiego robicie i szykujecie jeszcze gorszy i bardziej upadlający człowieka: szczekający i tępawy ateizm państwowy, który staje się religią. Pewnie ktoś pyta: ale co to ma wspólnego z deską Fredka Fafloka, o której jest temat, a którego absurd zarzucił mi Czytelnik? Nic nie ma wspólnego. Przecież jestem chory.