|
Otrzymałem taki oto email:
"Panie, czy Pan się chociaż próbuje leczyć?:
'Fredek Faflok dotknięty klątwą wynalazców umiera za wynalezienie
rewelacyjnej deski do prasowania'
"Weź się chłopie zacznij LECZYĆ.
Osoba, która mi to przysłała miała mi dać do zrozumienia: jak można
wyciągnąć wniosek o 'klątwie wynalazców' i o "zlikwidowaniu" Fredka
Fafloka, który wynalazł deskę do prasowania! To przecież wg owej osoby
taki absurd, że takie słowa może jedynie napisać ktoś (czyli ja), kto
się powinien leczyć (w domyśle pewnie psychiatrycznie).
To był i jest niestety mój osobisty dylemat - dylemat wcale nie
wyimaginowany. Albo przedstawia się uczciwie swoje poglądy - albo
niestety się milczy. Wcale NIE jest łatwo pisać i tworzyć niniejszą
stronę. Ataki i wytykanie palcami, na jakie narażam się od początku
niestety są bardzo negatywną konsekwencją podjętych decyzji. Sam fakt,
że oficjalnie popieram ciężką pracę prof. J. Pająka już skazuje mnie na
narażenie się na swego rodzaju niebyt i odsunięcie. Zaś kreowanie
własnych poglądów narażone jest na jeszcze gorsze kpiny. Przecież muszę
mieć na uwadze, że po pierwsze owe poglądy NIE są akceptowane przez
większość społeczeństwa a po drugie na pewno popełniłem jakieś pomyłki w
rachubach czy przemyśleniach. Bo nigdy nie było i nigdy nie będzie
człowieka nieomylnego (oprócz może starobiblijnego Salomona).
Wróćmy jednak do sms'a. Ów adwersarz założył na początku
absurd sytuacyjny: jak można wyciągnąć wniosek, że wynalazca zwykłej
deski do prasowania padł ofiarą klątwy wynalazców? To brzmi absurdalnie
- mówi ów adwersarz i każe się udać do leczenia.
Wobec tego twierdzenie, że jest istnieje UFO, ślady
pozostawione przez UFO (w naszej historii, kulturze, cywilizacji oraz na
Ziemi), że ufonauci uprowadzają ludzi na pokład ufo i eksploatują ludzi,
mordują co wybitniejszych ludzi, sprowadzili na Ziemię ogrom zła oraz
stosują swoje techniki do uciskania ludzkości oraz wszystkie teorie o
darmowej energii, magnokrafcie, totalizmie, koncepcie dipolarnej
grawitacji oraz wszechświatowym intelekcie - również nadają się do
leczenia. Czyli wszyscy zajmujący się ufo, duchami, astrologią,
przeciw-światem, urządzeniami free energy - nadają się do leczenia, bo
jakżeby inaczej.
Skoro tak, to wszyscy, którzy zajmują się badaniem:
- czy lądowanie na księżycu było prawdziwe czy fałszywe
- zamachem na WTC
- wpływem astrologii na nasze życie
- ufo, uprowadzeniami
- paleoastronautyką
- lądowiskami ufo w zbożu
- zjawiskami duchowymi
- reinkarnacją, duchowością i religiami
- urządzeniami darmowej/odnawialnej energii
- tajemnicami wszechświata i kosmosu
- bioenergoterapią i terapiami naturalnymi
- zamachem na Kennedy'ego i innymi tajemnicami polityki
- katastrofą pod Smoleńskiem
Są nikim innym jak oszołomami, nadającymi się do
leczenia. Tak jak ja!
Za to "racjonaliści" i cała masa "oświeconych", którzy
hierarchicznie opanowali nasz świat, wpychając go w neośredniowiecze
pseudonaukowego bełkotu i ciemnoty - są wybitni, nie wymagają "leczenia"
i w ogóle są "cacy". Zobaczymy, co Nam jeszcze przyszykujecie,
"racjonaliści". Na razie wymordowaliście kilka miliardów ludzi na Ziemi
(poprzez wojny, broń, bierność i wciskanie ciemnoty ludowi). Na razie to
dzięki WAM mieliśmy najgorszego bandytę w historii Ziemi - Josefa
Wissarionowicza Dżugaszwilii "Stalina" - który przyniósł
najokrutniejszy system ucisku człowieka - pełen bełkotu i bzdur do
kwadratu - lewacki, szmatławczy komunizm wraz z całym aparatem
bolszewizmu. Śmierdzicie wszyscy trupim komunizmem, lewactwem i
obrzyganym ateizmem (który nie wynika w większości z poszukiwania, a z
nienawiści wobec religii jako takiej i z tandetnego antyklerykalizmu).
[Chciałbym aby Czytelnik dobrze mnie zrozumiał: ja rozróżniam
nieudaczne i pokraczne lewactwo i sukinsynów bolszewizmu - od pewnej
myśli lewicowej, społecznej - od pewnych zachowań państwa wobec
obywatela. Lewactwo i bolszewicy, których jest na świecie większość - a
ludzie o poglądach lewicowych znajdują się po tej samej stronie sceny -
ale ich polaryzacja moralna jest inna].
A skoro tak - dla takiego człowieka nie powinno być dziwne, że
i takie teorie jak o Fredku się pojawiają - bo skoro wszystko na mojej
stronie wykazuje, że jestem tylko człowiekiem, który "nadaje się do
leczenia" - to i co w tym dziwnego, że wg owego człowieka pojawia się
stwierdzenie, że wynalazca deski do prasowania umiera na raka (a ja
jestem przekonany, że klątwą wynalazców) - przecież skoro nadaję się do
leczenia, to przecież cała moja strona jest "chora" - a więc po pierwsze
czy to, czy inne moje stwierdzenie jest ważne funta kłaków (no bo
przecież jestem "chory"). Czemu więc ów człowiek uczepił się
stwierdzenia o Fredku Fafloku?
No, chyba, że ów człowiek dopuszcza niektóre teorie - a
stwierdzenie o Fredku przekroczyło możliwości dopuszczenia niektórych
rzeczy przez owego człowieka. Wtedy ów człowiek pomyślał: "no jak
można".
Wielu ludzi faktycznie, może być co najmniej zdziwionymi, że
"faktycznie, może i istnieje ufo, może i nawet ufonauci mogą zabijać
jakichś ważnych dla nich ludzi, jeszcze jestem w stanie to dopuścić" -
ale nagłego wybuchu raka i odejście Fredka, wynalazcy ergonomicznej
deski do prasowania? Przecież to brzmi zupełnie śmiesznie i
irracjonalnie - niektórzy mogą pomyśleć.
Zupełnie tak samo ośmieszano J. Pająka, któremu
ufonauci...natelekinetyzowali spłuczkę w ubikacji, zmuszając później
użytkowników owej spłuczki do spłukiwania wiadrem. Czy chociażby
zepsucie zwykłej lodówki na Borneo, co zmuszało prof. Pająka do
odbywania podróży zdezelowanym odrzutowcem do Kuching po świeżą żywność.
Dla niektórych Czytelników równie niedorzeczne są stwierdzenia o
Fredku. Jak to: wynalazca deski, który ma być zlikwidowany rakiem?
Klątwa wynalazców?
Po pierwsze Fredek był moim wujkiem - już samo to rzuca cień
podejrzenia ("jeśli nie możesz zbić sąsiada, zbij jego osła"). Po drugie
- faktycznie, wcale nie wynalazł nowego napędu, urządzenia free energy.
Ale był przykładem niezwykle heroicznej walki o swój patent, którego nie
był w stanie z różnych powodów doprowadzić do produkcji - podjął
ostatnią próbę przed śmiercią wdrożenia do produkcji owej deski w
Polsce, ale producent powiedział: "owszem, będziemy ją produkować
ale...musi Pan pokryć koszty uruchomienia produkcji" - czyli de facto
mógł powiedzieć "nie, nie będziemy jej produkować" - i wyszło by na to
samo. Wszystko zrobił absolutnie sam, jego ponad 15-letnia ciężka walka
o opatentowanie i wdrożenie. Był już dość znany - wystąpił w programie
telewizyjnym o ciekawych wynalazkach. Fredek był takim samym wzorem jak
Peter Davey, jak Nicola Tesla - po prostu każdy z nich produkował co
innego - ale każdy włożył w to swoje serce.
Najwyraźniej klątwa nie ma znaczenia pod kątem tego, co się
produkuje - tylko jakie to otwiera możliwości dla ludzkości.
Fredek przełamał jakiś standard, coś, co było nie do pomyślenia - On
to stworzył. Do dzisiaj wszyscy przecież używają normalnych desek.
Oczywiście, że NIE mam i nigdy nie będę miał absolutnej pewności, czy
dokładnie po ostatniej porażce Fredka we wdrożeniu swojego wynalazku
zachorowując na raka, była to klątwa wynalazców, czy naturalna śmierć.
Ja jestem przekonany, że to wszystko było zbyt gwałtowne, zbyt oczywiste
jak dla mnie. Fredek przełamał schemat myślenia - Fredek choć trochę,
ale zmienił świat. Fredek zbudował maszynę INNĄ niż wszystkie. Gdyby
wynalazł jakiś hipotetyczny stolik, który można byłoby wykorzystywać do
wielu rzeczy? Gdyby wynalazł jakieś cudowne buty? Gdyby wynalazł coś nie
związanego z deską? I gdyby prowadził tak przykładowe życie jak
dotychczas? Też bym twierdził, że Fredek został dotknięty klątwą
wynalazców. Mieć przekonanie a móc udowodnić - to dwie różne rzeczy.
Jednak tak wielu wspaniałych "przypadkowo" odeszło, że
prawdopodobieństwo owej klątwy jest nieporównanie większe niż jej nie
wystąpienie.
Najważniejszy problem jaki rysuje się w społeczeństwie to
wielokrotnie przeze mnie zaznaczany wątek zmiany własnych poglądów.
Niestety, aby kogoś do czegoś przekonać, jak pokazuje historia wcale NIE
da się tego zrobić w tym samym pokoleniu - a wymagana jest śmierć danego
twórcy - a potem, za kilkadziesiąt lub kilkaset lat ludzie jednak
potwierdzają, że to ów twórca miał rację. Dlatego też niezwykle trudno
jest przekonać kogoś do swojego stanowiska, jeśli prezentuje ów ktoś
przeciwieństwo.
I tak oto zostałem wyleczony. Wyleczony z
absurdalnej postaci ateizmu, antyklerykalizmu, pseudoracjonalności. Z
państwa klerykalno-dewotkarskiego robicie i szykujecie jeszcze gorszy i
bardziej upadlający człowieka: szczekający i tępawy ateizm państwowy,
który staje się religią. Pewnie ktoś pyta: ale co to ma wspólnego z
deską Fredka Fafloka, o której jest temat, a którego absurd zarzucił mi
Czytelnik? Nic nie ma wspólnego. Przecież jestem chory.
|