KIM BYŁEM ?   -   KIM JESTEM ?   -   GDZIE ZMIERZAM ?

CO  ONI  CI  ZROBILI,  MICHAEL!?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
Ta ikona informuje, że w jej pobliżu znajduje się
 odnośnik (link)
 prezentujący temat.

 

Co Oni ci zrobili, Michael !?

28.08.2009

>Strona główna>Artykuły


Pewnie zastanawiają się Państwo, jaki jest powód, że postanowiłem napisać artykuł o Michaelu Jacksonie?

Biorąc pod uwagę, że moja strona zajmuje się tematem Boga (wszechświatowego intelektu), ufo i ufonautów, urządzeń darmowej energii, telekinezy, jasnowidztwa, może wydawać się dziwne, że podejmuję temat, który ma mało wspólnego z tematem strony.

 

Aktualizacja wrzesień 2009.

Kiedy pisałem artykuł o Michaelu Jacksonie - nie spodziewałem się, że trafię niemal w dziesiątkę. Prasa ujawnia, że Michael miał żal do niektórych członków rodziny (swojej Matki, za ujawnienie szczegółów z prywatnego życia Michaela i Janet, która była mu najbliższa sercu, ale która w końcu się wyprowadziła) - a nie trawił prawie wszystkich: okazuje się, że tak jak przewidywałem: Michael miał tylko dostarczać pieniędzy do klanu Jacksonów, uważali go za naiwnego durnia przeświadczonego o wyższych wartościach, ideach (które zawierał w swoich piosenkach), uważali go za słabego duchem. Michael nie przebierał w słowach i wytykał cechy poszczególnych członków rodziny - w towarzystwie ojca nie mógł przebywać - tak bardzo go nienawidził za krzywdę dzieciństwa.

Spróbujmy sobie wyobrazić, jak osaczony musiał być Michael - rodzina nienawistnych sępów, adwokaci, prokuratorzy, media (stąd powstała piosenka "Leave Me Alone" - tzn. "zostawcie mnie") - a to było w latach 80-tych - musimy sobie tylko wyobrazić, jakie piekło przechodził przez ostatnie 20 lat. Wszyscy go mieli gdzieś...

Jeszcze inne szokujące dane pojawiają się wraz z 32-godzinnym wywiadem-rzeką jakiego Michael udzielił jakiemuś rabinowi. Nie tylko trafiłem w dziesiątkę z osobowością Michaela, ale tak jak podejrzewałem: pomimo pewnej dozy naiwności (że zmieni świat) - Michael naprawdę wierzył w ludzkie dobro (chociaż nie było mu dane go zaznać). Nawet był przekonany, że zmieniłby...Adolfa Hitlera! Michael pokazał wykładnię zła człowieka, ucisk, jakiemu poddawany jest człowiek! Właśnie takiemu uciskowi był poddany on sam - pewnie dlatego walczył z takimi zachowaniami. Michael niestety miał także kontakt z ufonautami, którzy źle oddziaływali na jego życie - wiedziałem o tym od dawna, że w jego otoczeniu pojawił się "magik" - a w rzeczywistości ufonauta, których zadaniem jest sprowadzanie swoich "przyjaciół" na błędną drogę i błędny tok rozumowania.

NIE CHCIAŁBYM, aby Państwo odnieśli wrażenie, że skoro zajmuję się ufo - muszę wszędzie na siłę wepchnąć coś o ufoludkach. Ufonauci to poważny temat - a o otoczeniu Michaela, że kręcą się tam nieciekawe typki już wiedziałem za jego życia. Król Midas, czegokolwiek się dotknął, zamieniało się w złoto - czegokolwiek zaś dotkną się ufonauci, zamienia się w gówno.

Byłoby nieporozumieniem, gdyby fakt wspomnienia przeze mnie związku ufo i Michaela rzutował na cały artykuł, mam nadzieję, że tak się nie stanie.

Daję sobie odciąć moją rękę, że gdyby droga Michaela nie była ustawicznie spychana na manowce, Michael byłby wielkim ambasadorem przywrócenia natury na Ziemi, mógłby nawet być czymś w rodzaju "prezydenta na rzecz ratowania Ziemi". Niestety, ZŁO, które ukręca łeb szczególnie tym, którzy mają pieniądze, co jest REGUŁĄ - zawsze sprowadza takich ludzi albo do bankructwa, albo uniemożliwia im działanie, lub kieruje takich ludzi w schemat lenistwa i bierności intelektualnej - to dlatego światowi bogacze tylko udają, że pomagają ludzkości, rzucając ochłapy z lichwiarskiego stołu Mamona. Byłem niemal pewien, że po śmierci Michaela zaczną się dziać jakieś rzeczy w jego otoczeniu - i aż mi szczęka opadła, kiedy ewidentnie w domu Michaela pojawiała się istota - którą okrzyknięto duchem Michaela (proszę poszukać filmu 'ghost Michael Jackskon' - zapewniam Państwa, że to nie był duch Michaela, tylko ufonauta, który szperał po domu Michaela. Ciekawe byłoby wiedzieć czego tam szukali. Czy może preparowali bądź podrzucali "dowody" - które mają w przyszłości zdyskredytować Michaela, którego już nikt nie obroni, a co w oczach ludzi będzie wyglądało na nieciekawą sprawę? Obawiam się właśnie takiego scenariusza, że pamięć o Michaelu będzie wypaczana na jego niekorzyść.

Ufonauta mówi, że Michael zakończył przyjaźń z nim, bo ten (Ufonauta) chciał odwieźć Michaela od brania leków i narkotyków. Znając perfidię ufonautów było dokładnie na odwrót: najpierw wkupiają się w łaski delikwenta aby poznać jego życie i upodobania - potem sukcesywnie sprowadzają życie ofiary do cierpienia, ciągle udając przyjaciela. Michael prawdopodobnie zorientował się o co chodzi i zakończył znajomość z tym człowiekiem. Aczkolwiek NIE można ignorować stanu emocjonalnego i życiowego Michaela, tj. że Michael oprócz nienormalnej rodziny, był też jak każdy z Nas pełen wad i niedoróbek (że tak to ujmę). Nałożenie kilku warstw zła zawsze musi się w dłuższym okresie czasu zakończyć jakąś tragedią.

==================

Oryginalny arykuł.


A może tak, jak inni bezczelni ludzie chcę zarobić na śmierci Michaela? A właśnie, że nie. Było by to dla mnie obrzydliwe, hańbiące i odrażające żerować na śmierci tego genialnego muzyka i śpiewaka. Zrobiłbym wtedy to, co wszyscy z Jego otoczenia: jak sępy krążą nad ciałem, tak wszyscy podtrzymywali Michaela jak kukłę, z której można zedrzeć pieniądze.
Ten artykuł jest o Nas, dla Nas i o tym, czym staje się pomału ludzkość - albo właściwie, czym się stała.

Moja strona, to strona o tematach WAŻNYCH dla ludzi z punktu widzenia rozwoju Nas samych. A temat Michaela Jacksona to poważny, smutny i bardzo bulwersujący temat - i ponieważ niektórzy nie umieją uszanować nawet śmierci i zachowują się jak hieny cmentarne - nie mają w sobie krzty godności i człowieczeństwa, nie zamierzam zostawić na nich suchej nitki.
 

Ostatnio zapanowała wśród maluczkich hien moda na potępienie Michaela Jacksona - ich nie obchodzi, że zmarł tragicznie, że był samotnym, opuszczonym wśród sępów i hien bezradnym człowiekiem. To nie ważne, ważne, że można zebrać profity oskarżając Michaela o pedofilię - bo przecież można zaistnieć w mediach, żeby ludzie mieli o czym gadać.

 

CO WYŚCIE MU ZROBILI!

O Michaelu Jacksonie krążyły plotki w różnych odcieniach i dziedzinach. Jednak dopiero po Jego śmierci dowiadujemy się, że był On bardzo wrażliwym i zniszczonym człowiekiem. Dowiadujemy się, w jak patologicznej rodzinie żył Michael i ukazuje się Nam wręcz modelowy przykład zezwierzęconych, ogarniętych manią pieniędzy hien. Michael Jackson nie był synem (dla ojca) i dla najbliższego otoczenia rodziny - był dla nich maszynką do zarabiania pieniędzy.

Jednocześnie biorąc w obronę zmarłego, nad którym ciało jeszcze nie wystygło, a nad którym parę godzin po śmierci wieszano psy i już czuło się zezwierzęcone napięcie w ich oczach: "ile jeszcze zarobimy na Michaelu" i "jak wycisnąć pieniądze z martwego Michaela". Są jeszcze tacy, którzy twierdzą, że zadłużony po uszy Michael (na ponad 400 milionów dolarów) zarobi dla tych hien więcej pieniędzy po śmierci, dlatego niektórzy, jak ojciec Michaela zacierają ręce i tuż po śmierci ogłosił w telewizji że...otwiera studio nagrań.

Okazuje się, że poziomu patologii nie domyślał się nikt z ludzi żyjących na zewnątrz rancza Neverland (a wcześniej w rodzinnym domu). Patologiczny ojciec, patologiczni i bierni bracia i siostry (nikt nie reagował na dewiacyjne i katorżnicze zachowania ojca, który katował Michaela jako dziecko m.in. bijąc po genitaliach i zmuszając do wielogodzinnych ćwiczeń). Ojciec Michaela pozbawił małego chłopczyka dzieciństwa i skrzywił go psychicznie, tworząc mentalnego fankensteina, który był zlepkiem mężczyzny, dziecka i fantazji o kruchej psychice.

Na niewyobrażalny poziom patologii wskazuje zachowanie rodziny po śmierci Michaela - uruchomienie maszynki do robienia pieniędzy, powolne wyciąganie brudów i tajemnic Michaela. I to się dopiero zaczęło i będzie trwało długie miesiące, jeśli nie lata.

Skrupułów tam nie ma nikt, od służby, ochrony, po lekarzy i rodzinę. Teraz wszyscy będą wyprzedawać prywatność zmarłego Michaela. Pojawiają się teraz ludzie, którzy chcą wydać książkę, że niby Jackson był homoseksualistą. Najgorsze jest to, że właściwie po jego śmierci można zacząć wymyślać wierutne bzdury wielkiego formatu, kiedy zmarły nie ma jak się bronić - bo przecież nie miał przyjaciół i oparcia nawet wśród najbliższej rodziny.
 

Muzyka Michaela!

Jednym się podoba, jednym nie i to jest zrozumiałe - są różne gusta. Mnie osobiście bardzo się podoba - chociaż NIE byłem fanem Michaela w zrozumieniu człowieka zafascynowanego jakimś wykonawcą - ale od śmierci Michaela stałem się jego fanem (nie można biernie patrzeć, jak hieny show biznesu rozszarpują ciało i godność człowieka chorego i poniżonego przez życie). Dlaczego jednak tak jest, że olbrzymia większość tych, którzy teraz oskarżają nieżyjącego Michaela to "akurat" ci, którym się nie podobała jego muzyka? Nie, nie... stałem się uważniejszym słuchaczem Michaela i bardziej doceniam Jego twórczość wcale nie z poczucia litości. Chcę bowiem poznać co miał Nam do przekazania ten ważny człowiek dla ludzkości (otwarł Amerykę na murzynów, zmienił bieg muzyki, stworzył nową jakość).

Ale nie o typie muzyki - tylko o przesłaniu Michaela: proszę sobie odtworzyć niektóre piosenki Michaela ("Your Not Alone", "Will You Be There", "Heal the World", "They don't really care about us") - dopiero teraz zrozumieliśmy, jak bardzo potrzebował ten człowiek pomocy, jak wzywał o pomoc. Kiedy słuchamy Your Not Alone, Michael niby śpiewa o kimś, komu On udzieli pomocy, kto nie będzie sam, bo On się nim zaopiekuje - przecież to był krzyk rozpaczy, bo to chodziło o Jego samego! Dodatkowo przesłuchajmy przesłania Black or White.

Michael miał na punkcie wybielenia skóry obsesję - mówi się, że wybielał się nie tylko dlatego, że biali w Ameryce szykanowali i blokowali czarnych mieszkańców USA - ale ponoć chciał wyglądać zupełnie inaczej niż znienawidzony ojciec. Nie chciał mieć takiego koloru skóry i kształtu nosa, by nie patrzeć w lustro i widzieć swojego oprawcę.

W muzyce zawarł przekaz swojego życia, jak zresztą większość gwiazd muzyki. Kiedy jednak dzisiaj widzimy patologię, jaka otaczała Michaela, a szczególnie brak prawdziwego przyjaciela i pomocnej dłoni - słowa nabierają szczególnego znaczenia.

Nie żerujmy na próżnej litości i krokodylich łzach, ale wyobraźmy sobie, jak to jest możliwe i jak może się czuć człowiek, którego określano mianem Króla Popu, który miał miliardy, a którego systematycznie niszczono i traktowano jak żywą skarbonkę - wszyscy sobie myślą, jaki to jesteś wspaniały, jakie masz cudowne życie, dostatnie - a okazuje się, że Michael był lekomanem, miał skrzywienia seksualne, był niedorozwinięty emocjonalnie, był samotny, opuszczony. Samotny w posiadłości za miliony dolarów. Na dodatek w ostatnich latach uzależniony od służby, schorowany niemal w stanie agonalnym.
 

Oskarżony dziwak!

Niestety, wiele wskazuje na to, że Michael był pedofilem. Nie wyobrażam sobie, że Michael płacił gigantyczne, milionowe odszkodowania komuś, kto go bezpodstawnie oczernił. Otaczanie się dziećmi, zapraszanie ich na swoje ranczo oczywiście budzi podejrzenia i jest nienaturalnym stanem rzeczy. Pedofilia jest odrażająca.

Jedyne, co w tej sytuacji możemy pomyśleć to fakt, że ów stan był najprawdopodobniej wywołany traumą z dzieciństwa. Zrozumieć powody TAK - przy jednoczesnym NIE dla dewiacyjnych zachowań. To się właśnie dzieje z ludźmi, którzy odczuwając tyranię, pozbawieni kręgosłupa moralnego, mając talent, sławę, pieniądze jednocześnie stają się, jak powiedziałem mentalnymi frankensteinami. Poskładani ze zlepka uczuć, osaczeni - po prostu dziwaczeją.

Michael to idealny przykład wręcz encyklopedyczny, kiedy niezwykła, wybuchowa i szkodliwa dla psychiki mieszanka spotyka się w jednym ciele i umyśle: poniżanie rasowe Murzynów (i chęć jednoczenia muzyką oraz wybielaniem skóry przez Michaela), skrzywiona psychika dzieciństwa przez despotycznego ojca (i chęć posiadania dzieciństwa oraz fascynacja dziećmi w starszym wieku, co przekształciło się w zachowania pedofilskie), otoczenie przez hieny i zdzierców (brak prawdziwego wsparcia od rodziny i najbliższych, poczucie ciągłego zagrożenia), izolowanie się od społeczeństwa w Neverland i stopniowe dziwaczenie, brak jakiejkolwiek pomocy od kogokolwiek, postępująca twarda lekomania - uzależnienie od leków, inne dziwactwa Michaela.

Ciało Michaela odnaleziono przytulające się do porcelanowej lalki (pacynki). Pokój Michaela przypominał ponoć wysypisko śmieci, gdzie wśród zabawek, strzykawek i ciuchów walały się osobiste rzeczy Michaela.

Ten człowiek drastycznie potrzebował pomocy sztabu specjalistów, psychiatrów, fizjoterapeutów - ale oszołomionym lekami dziwakiem łatwiej jest kontrolować i rządzić, wszystkim najwidoczniej to było na rękę.
 

Szubrawcy! Obłudnicy!

Zawsze szanowałem Pawła Kukiza za niezależność wypowiedzi i dobry dystans do siebie i show-biznesu w Polsce, który przypomina (show-biznes) raczej zaściankowy rynsztok samozwańczych zaściankowych i pełnych kompleksu gwiazdek zza Buga, niż profesjonalny sztab ludzi, którzy wiedzą, co robią.

Mając zdrowy osąd powyższego, szanowałem P. Kukiza. Niestety, nie wiem dlaczego akurat Pan Paweł, ale tuż po śmierci próbował odnaleźć się w polskich mediach wytykając pedofilię Michaelowi nie rozumiejąc, jak to możliwe że podniósł się taki lament fanów po śmierci Michaela.

Panie Pawle: nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie bronił ohydztwa dewiacji - ale chyba Pan zapomniał, że Michael to był bardzo chory człowiek, któremu złamano kręgosłup już jako dziecko. To Go nie usprawiedliwia, to fakt! Ale to Michael Jackson był królem popu, to jego podziwiał świat.

I poza tym, Panie Pawle, Michael Jackson pomimo swoich ułomności i dziwactw pisał piosenki tak głębokie, że Panu się nie śniło. Pan za to śpiewał piosenki, w których w co drugim zdaniu występowały wyrażenia: "kurwa, pizda, pierdolić". Naprawdę...jest co porównywać... I się czym chwalić. Dlaczego Pan nie napisał listu potępiającego Michaela jak jeszcze żył, tylko po śmierci?

Z kolei Janusz Józefowicz, niewątpliwie zasłużony na polskiej scenie muzycznej człowiek, teraz, również, co bardzo "odważne" i niezwykle... "taktowne" po śmierci Michaela mówi, że Michael nie umiał tańczyć, tylko się obracał w kółko. Tylko że od Michaela Jacksona uczył się cały świat taneczny układów, że to On zmienił muzykę i taniec, a nie Pan. Jakoś nie słyszeliśmy, aby Pan potępiał Michaela przed śmiercią. Zabrakło odwagi? Poza tym nawet gdyby Michael tylko obracał się w kółko, to robił to po mistrzowsku!

To nie Michael pozwolił swojej ciężarnej żonie tańczyć w 9 miesiącu ciąży na scenie i narażać ją na niebezpieczeństwo. Tylko Pan.

Łatwo tak widzieć grzechy i błędy u innych - szczególnie jak nie żyją, tak łatwo wtedy obrzucić błockiem w tabloidach...a nie widzieć własnych.

Nie potrafimy sobie chyba wyobrazić, co to za patologia toczyła się wokół Michaela Jacksona, cała ta Jego rodzina strasznie dziwna, obojętna, traktowali Michaela okrutnie, obojętnie.

Świat obecnie zaczyna przypominać hieny krytykanctwa: każdy tylko ocenia drugiego człowieka, nic samemu przy tym nie robiąc. W Polskim internecie aż się roi od chamstwa i krytykowania jednych i drugich. Jeszcze parędziesiąt lat temu krytykować odważyli się ludzie, którzy coś mieli do powiedzenia i byli szanowani. Dzisiaj byle kto porusza tematy, na których kompletnie się nie zna. Przykładem jaskrawości mojej opinii jest osoba o pseudonimie Sara May, która dysponując jedynie wydatnym biustem, nie mogąc zaśpiewać jednego porządnego utworu, zaczęła oceniać i obrażać wszystko i wszystkich. Wszyscy zaczynają oceniać wszystko i wszystkich, nie mając ku temu podstaw i samemu nie robiąc nic - fachowcy od pieprzenia od rzeczy i oceniania - to nowy zawód próżniactwa.
 

"Byłem w niebie i było mi tam dobrze".

Michael Jackson był kilka razy na skraju śmierci i przeżył NDE. Powiedział coś w rodzaju, że był w niebie, było mu tam cudownie i że jest zły, że go odratowano, że oglądać Ziemię z góry to cudowne przeżycie.

Ta informacja mówi Nam, że Bóg traktuje równo wszystkich i również Michael'owi uruchomił "program", który odtwarzany jest po śmierci każdego człowieka.
 

Michael wcale nie był taki głupi.

Jeśli prawdą są doniesienia, że Michael pomimo długów wydał tajne rozkazy swojemu prawnikowi finansiście i ulokował olbrzymie pieniądze, których hieny i sępy nie mogły dostać, biję mu za to brawo. Ponoć Michael pomimo długów, w tajemnicy przed rodziną (musiał im strasznie "ufać", skoro NIKT oprócz niego samego i osobistego prawnika nie wiedział o tajnych kontach i lokatach) lokował pieniądze na tajnych kontach oraz inwestował, co ponoć przynosiło mu dochody, które spokojnie czekały na Jego śmierć - a które mają otrzymać Jego dzieci. Michael zatryumfowałby zza grobu, gdyby owe hieny nie dostały ani centa. Ale jak to w życiu bywa, gigantyczne pieniądze potrafią przekupić. Ale ich wykiwał :). Sprawa wyszła na jaw, kiedy prawnik uregulował zaległe rachunki posiadłości Neverland, chociaż Michael był po uszy w długach.
 

Majątek Michaela.

Został oszacowany na 1,3 miliarda dolarów (aktywa Michaela) czyli: prawa do utworów, które posiada Sony/Epic, willa Neverland, udziały w spółkach, papierach wartościowych. I tylko o to wszystkim chodziło, żeby chapnąć jego majątek. Oczywiście można wykluczyć tutaj zabójstwo w celach przejęcia jego majątku - chociaż jego osobisty lekarz jak wiemy przyczynił się do jego śmierci, wstrzykując śmiertelną dawkę środka znieczulającego.

Money, money - jakim trzeba być człowiekiem, żeby mieć w rodzinie gwiazdę pokroju Michaela i w parę godzin po śmierci sprzedać mediom zdjęcie pokoju Michaela? Jakim trzeba być ojcem, aby parę dni po śmierci syna, głównym celem konferencji prasowej była informacja, że otwiera nowe studio!? Jaką trzeba być matką, żeby nie odseparować toksycznego ojca od maltretowanego Michaela? Jakimi trzeba być braćmi i siostrami, aby na fali śmierci własnego brata reklamować się i brylować w TV? Zapowiadać wydanie książek o Michaelu i pranie własnych brudów na zewnątrz? Czy ludzie już się zupełnie wyprali z moralności?

===========================================

Nie krępuj się, Michael: wskaż ICH palcem! Pokaż, którzy to!!!


 

Wykrzycz swoją bezsilność i złość!



Też ci salutuję, człowieku, któremu zmarnowano
i pozwolono zmarnować życie!

 

Śmieją się ci, którzy śmieją się ostatni,
prawda Michael?

 

 

 

 

 
numer gg: 1010567
 
Logo totalizmu:
 
 

Motto totalizmu: Wiedza to odpowiedzialność
 

Mottem tej najmoralniejszej obecnie filozofii-religii jest:
"Wiedza to odpowiedzialność"
 
 
 
 
 
 

 

 

  (C)opyright by Dominik Myrcik 2000-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.

This Page support: 800x600, 1024x768.  IE 6.0+; Mozilla Firefox 3.0+

Strona sprawdzona przeglądarkami: Internet Explorer 6 oraz Mozilla Firefox 1.06