|
4 czerwca prof. Pająk umieścił niezwykły
wpis na swoim blogu,
mianowicie opisał w punkcie #169 niezwykły "sen" lub "wgląd do
przyszłości" jaki otrzymał w prezencie na swoje 63 urodziny.
We wpisie tym prof. Pająk dzieli się z Nami tym, czego doświadczył w
miejscowości Wszewilki co najmniej 50, a może nawet 250 lat później. Jan
Pająk doświadczył podróży w czasie do przodu i zobaczył stan wsi
Wszewilki za kilkaset lat, mówiąc najkrócej.
Dla zainteresowanych przeczytaniem całości tego zjawiska zapraszam na
blog prof. Pająka, lub
kopię bloga (wpis
nr 169).
Ja jednak chciałbym zająć się analizą tego wydarzenia próbując
odpowiedzieć na niektóre pytania rodzące się po przeczytaniu tego
niezwykłego wpisu. Niniejsza próba nie ma na celu analizowania
czy podważania słów i przeżyć - a jest to podjęcie próby odpowiedzi na
pytanie: co z tego wynika dla Nas, żyjących
dzisiaj?
Sam prof. Pająk na datę, w którą został zabrany do Wszewilek nie
bardzo jest w stanie odpowiedzieć - szacuje, że jest to okres 50-250 lat
do przodu. Jan Pająk zastał Wszewilki-jutra wyłożone czymś w rodzaju
asfaltu oraz napotkał przypominający autobus pojazd. Spróbujmy
odpowiedzieć na pytanie: do jakiego czasu mógł przenieść się prof.
Pająk i jakie to niesie dla Nas, ludzi implikacje.
To, co widział prof. Pająk, niektóre dziedziny zmienia drastycznie,
zmienia drastycznie Nasze - a szczerze powiedziawszy moje - wyobrażenie
o przyszłości.
Jan Pająk napotyka na swojej drodze przystanek autobusowy i grupkę
młodzieży (która oczywiście Go nie widzi) - mówią językiem polskim, ale
najwyraźniej mocno zmodyfikowanym, gdyż prof. Pająk nie rozumie
niektórych słów, a zdania budowane przez młodzież są krótkie,
postrzępione. Autobus, który przyjeżdża napędzany jest jakimś cichym
napędem, być może elektrycznym, jednak nie jest to ani komora
oscylacyjna ani magnokraft, a więc świadczy to
o tym, że moment, w którym był Jan Pająk był czasem, kiedy Nasza
cywilizacja jeszcze nie dorobiła się Magnokraftu ani komory
oscylacyjnej.
Na dodatek sam autobus był konstrukcji spotykanej w innych krajach,
mianowicie dwu-piętrowy, a górne piętro było bez dachu, tylko otoczone
barierką zabezpieczającą (takie autobusy przygotowane są dla
miejscowości turystycznych).
Na miejscu wielkich dołów teraz prof. Pająk zauważył coś w rodzaju
parku lub małego lasku z pokaźnymi drzewami (co wskazuje na co najmniej
100 lat różnicy pomiędzy dzisiaj a tym wydarzeniem).
W końcu prof. Pająk dostrzega dziwne szklane lub plekxiglasowe domy -
które posiadają półprzydymione i półprzezroczyste ściany - wewnątrz zaś
pomieszczenia z tego samego materiału, ale o innym stopniu
przepuszczalności. Do materiału na budowę tych domów wrócimy nieco
później, ma to moim zdaniem istotne znaczenie.
Chodniki były wyłożone dziwnym materiałem: płytkami pochłaniającymi
stukanie obcasów i butów, jakie normalnie znamy z dzisiejszych
chodników. Kolejnym dziwnym faktem jest to, że prof. Pająk nie zauważył
znanych Nam dzisiaj słupów elektrycznych lub żadnej innej instalacji
napowierzchniowej, które znamy dzisiaj (centralki telefoniczne, na
przykład). Przewodnik, który ciągle podpowiadał Janowi co akurat
oglądają wytłumaczył mu że: "oni używają innego systemu niż ten, który
pamiętasz" - na dachach każdego domu można było zauważyć konstrukcję
przypominającą dużą chłodnicę do samochodu.
Później wraz ze swym Przewodnikiem natrafiają na ogromną budowlę w
kształcie jaja, która w pół-surowym stanie była dokańczana przez wiele
robotników i maszyn. Prof. Pająk spytał więc tajemniczą istotę jaka ma
być funkcja tego obiektu, na co otrzymał odpowiedź, że to ma być
niespodzianka. I teraz najbardziej intrygujące słowa Przewodnika, które
dały mi najwięcej do myślenia: "Kiedy budynek
ten będzie juz gotowy, wówczas ponownie z tobą go odwiedzę i będziesz
mógł dokładnie go sobie pooglądać w środku. Mnie już wtedy nie będzie
– pomyślałem. Będziesz – tyle że w odmiennej formie, uspokoił mnie
Przewodnik. Odwiedzisz wówczas tę budowle, bo będzie ona właśnie tym
czego zawsze pragnąłeś aby powstało to we Wszewilkach-Stawczyku."
"Nie, nie będzie to muzeum w Tobie znanej definicji muzeów" - tak
Przewodnik odpowiada na pytanie Jana Pająka. To również bardzo
intrygujące.
Niezwykle zaintrygowały mnie powyższe słowa, ponieważ ów Przewodnik
po pierwsze zna przyszłość, a po drugie wyraźnie zaznacza, że Jan Pająk
będzie w "innej formie" - i że będzie mógł obejrzeć od środka ukończoną
budowlę wraz z Przewodnikiem. Wyraźnie więc widać, że Przewodnik
wskazuje, iż wówczas Jan Pająk NIE będzie żyjącym człowiekiem z krwi i
kości, gdyby bowiem tak było powiedziałby coś w rodzaju, że "wnętrze
obejrzysz jako inny człowiek", albo "w innym wcieleniu" - tymczasem
tutaj mamy wyraźna sugestię, że Jan Pająk wraz z Przewodnikiem odwiedzą
to miejsce razem, ale Jan Pająk będzie w innej "formie" - skoro teraz
jest człowiekiem, najprawdopodobniej więc potem odwiedzi to miejsce jako
forma inteligentnego "rejestru", czyli duszy. Co jeszcze
innego wynika ze słów Przewodnika, że to kolejne odwiedzenie nie stanie
się za teraźniejszego życia. Kolejna ciekawa rzecz wynikająca z tych
słów jest następująca: dlaczego, z jakiego powodu Przewodnik zaznacza,
że wrócą tam wraz z Janem Pająkiem kiedy "jajo" będzie ukończone?
Dlaczego ta kwestia jest tak bardzo istotna? Czyżby, luźno spekulując,
następne wcielenie obecnego Jana Pająka miało mieć odblokowaną pamięć
dotyczącą odwiedzenia tej budowli? W jakim celu bowiem miałby dostąpić
zaszczytu "odwiedzenia w innej formie wraz z Przewodnikiem" jeśli celem
tego odwiedzenia nie miałaby być pamięć o odwiedzeniu? Czyżby więc Jan
Pająk za upór i konsekwencję we wkładzie pracy włożonym w swoje życie
miałby się narodzić tuż po ukończeniu budowy technologicznej obiektu,
pamiętać poprzednie wcielenia i osobiście nadzorować prawidłowe
funkcjonowanie i rozwój owego obiektu?
Chciałbym również pomóc w pełniejszym
zrozumieniu owej niezwykłej podróży samemu Janowi Pająkowi,
który, moim zdaniem niektóre fragmenty mógł zinterpretować niepełnie.
Otóż fragmenty tej podróży wskazują na to, JAKA będzie przyszłość i
co dla NAS z niej wynika. Oto moja interpretacja przyszłości,
której fragmenty poznaliśmy w wizji prof. Pająka.
(1) Po pierwsze, jeśli datowanie 100-200
lat do przodu tego "snu" szacujemy prawidłowo (na co wskazuje fakt
niewiele wyższej technologii niż dzisiaj) możemy z pewną ostrożnością
wykazać, że powinniśmy mieć nadzieję na lepsze jutro.
(2) Po drugie, NIE będzie wojny!!! Gdyby
bowiem w przeciągu kilkudziesięciu lat miała wystąpić III wojna
światowa, czy inny globalny kataklizm, ludzkość mogłaby się nie
podźwignąć z krachu, a więc polscy nacjonaliści, którzy straszą,
że Niemcy wrócą na swoje dawne ziemie (Milicz i Wszewilki do 1945 roku
były niemieckie) i usuną Polaków z poniemieckich ziem są w błędzie, a na
dodatek straszą Polaków wysiedleniami i roszczeniami majątków
poniemieckich. W wizji bowiem to Polacy mieszkają we Wszewilkach (tyle,
że ludzie młodzi mówią młodzieżowym slangiem znanym dopiero za ponad 100
lat, więc nie dziwmy się, że prof. Pająk nie rozumiał wielu ze słów
używanych przez młodych wsiadających do autobusu). Głowa do góry i
bądźmy spokojni, wszystko z tej wizji wskazuje, że do owego czasu
Ziemi NIE nawiedzi globalne tsunami, asteroida-gigant, nie będzie
olbrzymiej, wyniszczającej wojny światowej, lub też, jeśli patrzeć z
innej perspektywy, Polska zostanie ominięta przez poważniejsze
zawieruchy.
(3) Po trzecie, niestety, do tego
czasu jak widać NIE zostanie zbudowany Magnokraft ani komora
oscylacyjna. Ale równie prawdopodobne, zostaną przez ludzi podjęte
próby zbudowania Free Energy - i najprawdopodobniej autobus, który
widział prof. Pająk był napędzany właśnie czymś podobnym. Akurat w
kwestii prężności, wynalazczości wcale bym nie był zdziwiony, że to
właśnie Polacy wdrożą rozwiązania darmowej energii w kraju.
(4) Po czwarte, technologia: w
podróży, jaką przeżył Jan Pająk widać wyraźnie, że ludzie podjęli się
budowy Magnokraftu i Komory Oscylacyjnej, dlatego też podjęli się budowy
obiektu w kształcie "jaja", można to wnioskować po...dziwnym
materiale używanym do budowy "szklanych domów". Raczej
wątpliwe jest, aby ludzie stali się takimi ekshibicjonistami i
zwyrodnialcami, że udostępnialiby innym wgląd do tego, co dzieje się w
ich domach. Można wnioskować, że materiał użyty do budowy domów, który
posiada sterowany stopień przepuszczalności światła musi być
niesamowicie twardy, jednocześnie utrzymujący stałą temperaturę latem i
zimą, oraz posiadać jak wspomniałem regulowany stopień przepuszczalności
światła. Taki materiał mógł powstać moim zdaniem
w wyniku zaawansowanych prac nad powłoką Magnokraftu - a
jakimś skutkiem ubocznym było wypracowanie materiału, który był
mieszaniną plastyku lub szkła z własnościami niezwykle twardych i
utrzymujących ciepło metali. Na takiej samej zasadzie dzisiaj mamy np.
teflon na patelniach, który został wynaleziony na potrzeby podróży
kosmicznych. Poza tym, na dachach domów istnieje
dziwne urządzenie przypominające dużą chłodnicę samochodu.
Oznacza to, że jednak ludzie będą mieli Free Energy, a droga życiowa,
którą przyjęliśmy (prof. Pająk, wynalazcy, konstruktorzy, ja) jest
bardzo słuszna. Prezentuje to kierunek, że każde gospodarstwo domowe
będzie miało własną mini-elektrownię i będzie samo-wystarczalne.
Potwierdza to inna obserwacja prof. Pająka: brak słupów naziemnych i
telefonicznych. Chociaż już dzisiaj większość telefonów jest pod ziemią
i można by wnioskować, że po prostu za 100-200 lat wszystko zostanie
schowane pod ziemią, to jednak powyższe fakty zarejestrowane przez Jana
Pająka zdają się potwierdzać, że faktycznie jakieś urządzenie free
energy zostanie wprowadzone do Wszewilek.
(5) Po piąte, budowla-jajo -
która ma być żywym muzeum technologii. Jan Pająk był nieco zawiedziony
tym, co zobaczył - ja uważam, że niesłusznie! Otóż wizja rozwoju
Wszewilek wg prof. Pająka miała stanowić hybrydę centrum technologii,
totalizmu i rozwoju ludzkości - tymczasem stała się wg przekazu centrum
rekreacyjno-wypoczynkowym. Myślę, że obawy Jana Pająka możemy rozwiać.
Otóż tajemniczy Przewodnik jasno stwierdza, że budowla będzie czymś
więcej niż muzeum. Chcę tutaj pocieszyć prof. Pająk i podpowiedzieć, że
Przewodnik mówi, że to ma być "niespodzianka" dla Jana. I tutaj moim
zdaniem Jan Pająk niezbyt dogłębnie zinterpretował ów powstający
budynek. Moim zdaniem marzenie prof. Pająka
spełni się z nawiązką. Co może się znajdować w jajowatym
budynku wielkiej konstrukcji? Jestem przekonany, że będzie to budynek,
który będzie spełniał wszelkie najskrytsze marzenia Jana Pająka:
(a) będzie uniwersytetem totalizmu i
KDG oraz nauk rozwijających się, (b)
będzie Żywym Muzeum, gdzie na bieżąco ludzie będą mogli zwiedzać i
podziwiać nowinki technologiczne, będzie można dotykać i badać
eksponaty, (c) i wreszcie: będzie
wewnątrz zawierać halę wynalazczą, gdzie będzie budowany Magnokraft! I
co ciekawe, wszystko na bieżąco będą mogli oglądać i zwiedzający i
studenci. Proces budowy Magnokraftu i laboratoria będą odsłonięte dla
wszystkich chętnych we wnętrzu "jaja" - dookoła więc będą na różnych
piętrach (chyba najwyższych) katedry akademickie i uniwersytet, niżej
zaś muzeum, na halę wynalazczą i laboratoria będzie można patrzeć
poprzez wewnętrzne, przeszklone ściany.
Jednak, powstaje zasadnicze, dręczące mnie pytanie: skoro ma nie być
III wielkiej wojny światowej, to rodzi to moje obawy o przyszłość.
Pytanie bowiem brzmi:
Biblia wyraźnie zaznacza, że apokalipsa musi nadejść, nawet podaje
pewne wydarzenia, dzięki interpretacji których możemy w przybliżeniu
myśleć o dacie nadejścia ciężkiej wojny pomiędzy ludźmi, Szatanem a
Bogiem (ostateczna bitwa Armageddon, w której się okaże, że Szatan
zmiażdżył piętę ludzkości, a Ludzie zmiażdżą mu głowę). Jeśli więc nie stanie się to przed wizją owego snu prof. Pająka
- to oznacza to, że musi to się stać później, a więc około 200 lat mamy
"spokój" jako cywilizacja. Z tym, że wcale nie napawa mnie to
optymizmem. Lepiej moim zdaniem byłoby, aby ludzie przecierpieli to, co
pisane w Biblii wcześniej, zaś Magnokraft, Free Energy i rozwój
cywilizacji budowali od nowa PO całym etapie/cyklu, który najwyraźniej
musi się dokonać. Tymczasem szczęśliwość i rozwój Wszewilek wskazuje, że
jeszcze to nadchodzące pokolenie jest PRZED tą wyniszczającą wojną -
więc będzie to wojna na Magnokrafty? Zniszczymy się totalnie? A może
niech sercu będzie lżej i wierzmy, że ludzie zmądrzeją i zmienią swoje
nastawienie, co zaowocuje anulowaniem tego, co ostatnie zapisane w
Biblii...? Czy to naiwność?
Z całym szacunkiem, ale nie posądzam o głupotę żadnego z państw
świata, tym bardziej USA, Izraela czy Rosji. Stąd też jeśli jedno
państwo, nawet tak nie liczące się ani politycznie ani militarnie jak
Polska zacznie budować zaplecze pod skonstruowanie Magnokraftu, nikt
tego nie zignoruje. Dlatego zagrożeniem jest ewentualny wyścig zbrojeń
(tak jak ścigano się, kto pierwszy wyprodukuje bombę atomową) dotyczący
Magnokraftu.
Nie możemy też akceptować owej wizji jako wyroczni, moim zdaniem, a
raczej coś w rodzaju: "jeśli pójdziecie nadal w tym kierunku jak
dzisiaj, czeka Was taka oto przyszłość" - w jednym przypomnieniu
sobie alternatywnego przebiegu życia prof. Pająk widział siebie w roli
prezydenta Polski. Podchodźmy ostrożnie, walczmy z sercem. Pamiętajmy,
że jest jakiś powód, dla którego Bóg nieustannie trzyma ZŁO spuszczone z
łańcucha. Myślę, że jednym z głównych powodów jest, aby definitywnie
usunąć zło z wszechświata jest, aby ludzie nie zgadzali się z tym złem,
aby nie byli bierni - aby jednak to mogło roznieść się po świecie,
społeczeństwo koniecznie musi się napełnić wiedzą. Ten proces już się
rozpoczął, jednak złu jest to bardzo nie na rękę. Bo niech ktoś powie,
ilu ludzi było świadomych, że atak na WTC był mistyfikacją w 2001 roku?
A ile jest dzisiaj w połowie 2009? O ile internet posunął wiedzę i
świadomość ludzi? W tym tempie dopiero za około 50-70, może nawet więcej
lat ludzie zechcą się wybudzić.
1. Liczba ludzi zbyt wielka jak na dawną wieś Wszewilki.
2. Domy z dziwnego przydymionego szkła - nowy materiał?
3. Brak słupów elektrycznych i sieci telefonicznej ("inny system").
4. Konstrukcja na dachu każdego domu przypominająca chłodnicę
samochodową.
5. "Jajko" - budowla.
6. Ośrodek wypoczynkowo-rekreacyjny.
|