|
|
"Wieprze nie są nazywane wieprzami dlatego, że nie
wiedzą, co to są perły - ale za to, co robią z tymi perłami,
kiedy się na nie natkną"
|
DAWNO JUŻ NIE PAMIĘTAM, KIEDY BYŁEM
TAK WSTRZĄŚNIĘTY TYM, CO ZOBACZYŁEM.
FOTO I VIDEO RELACJA Z MIEJSCA
TWÓRCZOŚCI I ŻYCIA TADEUSZA GAŁUSZKI (23-24.08.2010). Filmy i zdjęcia
poniżej./Film będzie udostępniony później/
Jestem w posiadaniu filmu-reportażu
o twórczości Tadeusza Gałuszki z lat 80-tych. Postaram się przygotować i
zmontować ten film jeszcze w 2010 roku
[film w trakcie realizacji - przewidywana długość
filmu ok 41 minut]
Ale wcześniej - poczytajcie Polacy,
jakimi dosłownymi świniami byli rodacy Gałuszki. Patrzcie i czytajcie LUDZKĄ HOŁOTĄ OKAZALI SIĘ NIEMAL WSZYSCY, KTÓRZY ZETKNĘLI SIĘ
Z GAŁUSZKĄ. NIEMAL WSZYSCY GO WYKORZYSTALI - WYSYSAJĄC Z NIEGO WSZYSTKIE
PIENIĄDZE, ENERGIĘ, MAMIĄC GO UŁUDAMI POMOCY - NA DODATEK PONIEWIERAJĄC
I PONIŻAJĄC ZA TO, ŻE UMIAŁ "COŚ" - CZEGO NIE UMIELI ZAZDROŚNICY.
WSTYDŹCIE SIĘ, ŻE JESTEŚCIE TAKIM
"NARODEM".
A RACZEJ ZLEPKIEM BANDYTYZMU, ZŁODZIEJSTWA, KURESTWA (DOSŁOWNIE!) I
WYSOKIEGO MNIEMANIA O SOBIE. Wszystkie powyższe dotknęły Górala Gałuszkę
- bo takim jesteście ogólnie "narodem".
Możecie mi nabluzgać, możecie nie
lubić za powyższe słowa, możecie się obrazić. Od
dzisiaj mi to dosłownie "zwisa".
Codziennie obserwuję tę typową polską zawiść, ten mały polski "kurwidołek"
- ten jad buraczany, który z Was wychodzi w każdych wiadomościach, w
prawie, które ustanawiacie, w odnoszeniu się do drugiego człowieka, w
totalnym chamstwie i braku elementarnej kultury - której teraz uczycie
się pomału na Zachodzie, bo sami nie byliście przez 1000 lat w stanie
jej wypracować. To samo widać na forach dyskusyjnych, czatach (z
wyjątkami).
Już Was Unia Europejska nauczyła
doić krowy -
wystarczyło, że pozamykali na początku wejścia do UE większość mleczarni
- bo Polacy nie myli rąk, stanowiska do dojenia były brudne a czystość
produkcji w mleczarniach rodem z sowieckiego kołhozu (cóż...sowiekca
mentalność narodowa, to i mleczarnia jak u sowietów) - i pstryk. Polacy
nauczyli się doić krowy, myć ręce i dbać o czystość w mleczarniach.
Jeszcze tylko Unia Europejska musi
nauczyć Polaków jak się robi drogi i autostrady, bo 6 lat to niestety za
mało.
A na samym końcu to być może Polacy
nauczą się jako takiej ogłady i kultury.
Tak jak Polacy byli warchołami 300-400
lat temu - tak do dzisiaj zostali: nic się nie zmieniło. Brak Wam taktu, kultury,
wychowania, empatii. Byle się nachapać, byle zapchać własny tyłek, byle
nakraść drugiemu i wykorzystać. Ale na
zlewozmywakach w Anglii cywilizacja sobie odbija Wasze WARCHOLSTWO!!!
Tak, Polacy: nie było tam "złych Niemców", na których
można byłoby zwalić winę za nienawiść w kierunku Gałuszki. Nie było
"czyhających Żydów i masonów za rogiem", którzy wykorzystywaliby Tadeusza i
wyssawszy z pieniędzy zostawili bez grosza. Nie było "brutalnych
Rosjan", którzy zadawali ciosy. Za wszelkie partactwo, dziadostwo,
warcholstwo, złodziejstwo, pijaństwo, rozkradanie państwa, brutalność -
Polacy na przestrzeni wieków obarczali wszystkich innych - tylko NIE
siebie (a ogromna część trudnych losów Polski to wina samych Polaków).
Tutaj NIE ma na kogo zwalić. Jesteście nadzy. Stoicie przed lustrem.
Trzeba zapłakać.
|
Polacy: prostotę mylicie
z prostactwem,
a Wasza "zaradność" - zwykle bywa warcholskim
cwaniactwem.
D. Myrcik |
Jeśli jesteście źli na powyższe
słowa, kompletnie się z Nimi nie zgadzacie i macie mi za złe chociaż w
10% tak, jak mam za złe Waszemu narodowi za to, co robi się w Polsce z
człowiekiem (a czego Gałuszka jest przykładem) - to pomału będziemy
kwita.
Tak obserwuję, że jakieś 70 %
Polaków nie nadaje się do niczego innego jak do wypasania krów na łące
lub uprzątania chlewa - bo prawdziwe świnie są szlachetniejsze.
Dlatego moja strona jest dla tych
25-30%. A są tacy. Są jeszcze niezepsuci ludzi w Polsce.
Dla nich są te słowa i przestroga - by
nie stali się tacy, jak cała reszta.
I wiecie co? Ci polscy profesorzy (Gałuszka trzy razy
podchodził do obrony doktoratu - za trzecim razem mamiono go i
wykorzystywano przez lata)
Mała zagadka: Gałuszka właściciel
pensjonatów (na ówczesne czasy przyzwoitych), który chce zrobić doktorat
o małych elektrowniach + polski "profesor", który mami Gałuszkę
pomocą w zrobieniu doktoratu + studentki przywożone do ośrodków Gałuszki przez owych
niektórych 'promotorów' RÓWNA SIĘ? Teraz już wiecie, dlaczego pisałem o kurestwie.
I jak przeciętny Polak ma być normalny i windować
swoją moralność, skoro profesorzy, władze, ludzie sztuki, kultury,
naukowcy - robią to samo, myślą to samo i mają taką samą kołhozową
mentalność jak ten sam "pan Mietek"? Jaka jest różnica między takim
dziadowskim "panem Mietkiem" - a dziadowskim "polskim profesorem, który
sypia z kurewkami przypadkowo które znalazły się na studiach"? Ano taka,
że z Mietkiem można normalnie porozmawiać, bo nie plecie bzdur.
=====================================
Piszę niniejszy artykuł zupełnie na świeżo, w
kilka godzin po przyjeździe z 2-dniowej (23-24 sierpień 2010) wyprawy
wraz z dwoma przyjaciółmi ś.p.
Tadeusza Gałuszki -
niezmordowanego popularyzatora Małych Elektrowni Wodnych.
DAWNO JUŻ NIE PAMIĘTAM, KIEDY BYŁEM
TAK WSTRZĄŚNIĘTY TYM, CO ZOBACZYŁEM.
Kiedy opisywano mi w emailu, co zrobił i chciał
jeszcze zrobić dla społeczeństwa Tadeusz Gałuszka - jak OLBRZYMI miał
talent, jak upodlono człowieka, jakimi sukinsynami (delikatne
określenie) okazali się niektórzy Polacy (nie wszyscy, chociaż przerażająca
większość!) wobec gigantycznego nakładu pracy Gałuszki - nie sądziłem,
że wizyta ta wstrząśnie mną i zada kolejny, prawdziwy cios.
Tadeusza Gałuszkę spotkało tak nieprawdopodobnie wiele
zła pod różnymi postaciami, że gdybym nie widział na własne oczy tego,
co stworzył Gałuszka i nie zobaczył ogromu cierpienia, jakie mu zadano -
nie mógłbym uwierzyć.
NIE wszystko mogę tutaj opisać, jednak owe 90 %, które
się dowiedziałem i zobaczyłem na własne oczy, przeraziło mnie Strefą
Mroku - która przez lata przykrywała twórczość ś.p. Tadeusza.
Nie łatwo mnie wyprowadzić z równowagi emocjonalnej,
ale po tym, czego doświadczyłem przebywając, śpiąc i czując atmosferę
miejsca, w którym tworzył Gałuszka - czuję się psychicznie bardzo źle.
Temu człowiekowi NIKT nie pomógł - wszyscy piętrzyli problemy, wykorzystywali.
Jeśli byli Państwo kiedyś na jakimkolwiek koncercie -
a potem oglądali relację z tego samego koncertu w telewizji - doskonale
znane jest wszystkim to uczucie, które czuje człowiek widząc relację a
będąc na koncercie. Czuje się wtedy rozbieżność. Że relacja nie oddaje
ani ducha, ani postawy, ani emocji i wrażeń - ani pełni faktów.
Niniejsza, krótka relacja także nie oddaje tego, kiedy
przebywa się w miejscu człowieka, który żył jeszcze rok wcześniej i
tworzył - który miał dogasającą nadzieję. Zupełnie co innego czytać o
kimś - a widzieć na własne oczy ogrom trudu i pracy, który ktoś wniósł
do społeczeństwa.
===================================
Jedynymi uczuciami pozostałymi po wizycie są:
bezradność i osamotnienie (mnie jako człowieka). Ale także poczucie spełnienia i w pewnej mierze
zadowolenia. Jednak uczucia negatywne dominują.
Odwiedziliśmy posiadłości (niestety, obecnie
niemal wszystkie obiekty wybudowane przez T. Gałuszkę mają innego
właściciela od września 2010, dlatego cieszę się, że jeszcze zdążyłem w ostatniej
chwili) Gałuszki we trzech:
autor wzbudnicy, który
pomagał Tadeuszowi zrealizować marzenia z Warszawy, geniusz od silników diesla i
wszelkich prac mechanicznych z Jastrzębia i ja.
Prawda o twórczości Tadeusza Gałuszki jest taka, że
otrzymał bardzo wiele ciosów z różnych stron na raz. Powiedzmy, że 90%
zła, które Tadeusz doświadczył otrzymał z zewnątrz - a jedynie może 10 -
maksymalnie 20% to wynik błędów podejmowanych decyzji Tadeusza Gałuszki
- a uczciwie trzeba powiedzieć, że takie błędy były. Jednak główną
przyczyną zmiażdżenia talentu Gałuszki było zachowanie ludzi i
instytucji wobec niego: Polaków i państwa polskiego.
Po pierwsze T. Gałuszka własnoręcznie i z pomocą
zatrudnionych u niego osób wybudował aż 5 (pięć!) potężnych kompleksów
agroturystycznych - 3 z nich do niedawna były czynne (ale 2 z nich
zostały odkupione), jeden jest w stanie niedokończonym, a ostatni, piąty
to Stacja Doświadczalna SWEN (Stowarzyszenie Wykorzystania
Energii Niekonwencjonalnych).
SWEN był założony przez T. Gałuszkę - w szczytowym
okresie jego członkami było około tysiąc osób z całej Polski.
SWEN w oryginalnym zamiarze nie miał być jako baza
agroturystyczna, ale miał być bazą dla inżynierów i studentów, którzy
mieszkaliby w tym budynku i prowadzili badania. Mała Elektrownia Wodna,
która była przy nim uruchomiona, zanim zaczęto nękać Tadeusza
kontrolami, mandatami i decyzjami urzędniczymi - miała być nie tylko ową
stacją doświadczalną, ale także w MEW miał być badany poziom i
przepływność wód - które byłyby raportowane do Instytutu Meteorologii w
razie powodzi.
Tadeusz miał jedną wadę a jednocześnie zaletę:
całkowicie poświęcił się pracy zawodowej - świata poza nią nie widział.
Niestety - domy, które wybudował zatrzymały się (wystrój wnętrza) na latach 80-tych. I to
był właściwie jedyny ewidentny błąd Tadeusza Gałuszki: przerzucił cały
ciężar na stację badań - a zaniedbał opiekę nad ośrodkami wczasowymi i
nad zyskiem z ich prowadzenia -
które doskonale prosperowały w latach 80-tych - lecz po przewrocie w
roku 90 w Polsce niestety ośrodki zaczęły podupadać.
Nikt nie tylko, że nie pomagał Tadeuszowi - ale ciągłe
nękające go decyzje urzędnicze, odmowy, sprawy sądowe i brak wsparcia
samorządu lokalnego (a wręcz przeciwnie, ten podobno zaczął działać przeciwko
Gałuszce) uniemożliwiały działanie i coraz bardziej dobijały twórczość
T. Gałuszki. Nie miał też szczęścia do niektórych sąsiadów. Ludzie
zazdrościli mu prężności, kiedyś Tadeusz został
napadnięty w swoim domu przez jakiegoś bandytę - na szczęście uszedł z
życiem przed uderzeniem czymś na kształt kija bejzbolowego lub grubego
kawałka drewna szybko zamykając drzwi.
Na dodatek był wykorzystywany na każdy możliwi sposób
i stopniowo ograbiany ze swoich pieniędzy - po prostu ludzie
wykorzystywali dobre serce Gałuszki - i obiecywano mu wiele, również w
kwestii doktoratu - tymczasem przyjeżdżano do niego tylko ze względu na
ośrodki wczasowe, które on fundował za darmo wielu ludziom (co też
wywoływało konflikty z najbliższym otoczeniem).
Tadeusz Gałuszka zatrudniał w sumie dziesiątki ludzi -
mechaników, budowlańców, stolarzy, cieśli, etc. Ogromu pracy i trudu jego
życia trudno opisać i oszacować. Dopiero, kiedy stykamy się twarzą w
twarz z potencjałem i owocami działania Gałuszki zdajemy sobie sprawę z
olbrzymiego wysiłku.
Nie miał też Tadeusz kompletnie szczęścia w życiu
prywatnym - i tylko tyle mogę napisać, reszty Czytelnik musi się
domyśleć sam, w jakiej matni tkwił Gałuszka.
Błędy Tadeusza Gałuszki. Część błędów, jakie
popełnił Gałuszka tkwi w tym, że urzędnicy mieli bałagan w dokumentach,
brali łapówki - czyli polska bylejakość, którą poznaliśmy szczególnie w
PRL-u. Niestety, Gałuszka wybudował swoje domy nielegalnie - ale nie on
jeden w Żabnicy. Kiedy więc przewrót roku 89 się skończył - gmina i
urzędnicy powinni pomóc takim ludziom jak Gałuszka zrobić porządek w
dokumentach i równo potraktować wszystkich, umarzając samowole
budowlane. Niestety - kołhozowa mentalność i skłonność do łapówkarstwa
jeszcze długo nie zostanie wypleniona w tym kraju. Na dodatek Gałuszka
podał w konflikt z sąsiadami, co było jego błędem. Sąsiedzi za wszelką
cenę powinni się dogadać - niestety, jak to uparci górale - żaden nie
chciał popuścić. Samorząd nie pomógł w rozwiązaniu konfliktu - zresztą
dowodem, że w Polsce panował odwieczny bałagan w dokumentach jest sprawa
Agnes Trawny z Nart, która wykorzystała polskie dziadostwo i
niechlujstwo urzędnicze (czyli brak odpowiednich wpisów w aktach
sądowych) i odzyskała dom. Sprawy Trawny by nie było, gdyby nie "polska
jakość urzędnicza". Więc w latach 80-tych wszystko było zapewne
załatwiane umownie w rodzaju "postaw skrzynkę wódki to coś się załatwi"
- i tak Gałuszka został z balastem nieuregulowanych prawnie sytuacji.
Konflikt z sąsiadami dodatkowo obciążał wszystkich zainteresowanych. W
końcu przyłapano Gałuszkę na nielegalnym poborze prądu, co
dodatkowo kładzie się cieniem na jego osobie. Jednak przekaz mówiony
twierdzi coś innego: jacyś ludzie, których zatrudnił Tadeusz po prostu
podpięli niektóre maszyny elektryczne "na lewo" - a dostało się niestety
właścicielowi.
Nie będę usprawiedliwiać błędów popełnionych przez
Gałuszkę - ale spróbuję wyjaśnić Czytelnikowi skąd się wzięły moim
zdaniem:
1. W PRL-u Gałuszkę omamiono tak jak innych i
wybudował bez zezwolenia budowlanego "na słowo" swoje budynki. Takich
budynków jest podobno więcej w okolicy gminy Węgierska Górka. Rażące
błędy i administracji i samego Gałuszki.
2. Po przewrocie w latach 90 Gałuszka w nowej
rzeczywistości po prostu sobie NIE poradził (jak wielu ludzi w Polsce).
Urzędnicy i państwo, zamiast w pierwszej kolejności pomóc uregulować
stosunki prawne Gałuszki - dalej nie przyłożono się do pomocy regulacji
budowlanych - dlaczego jednak Gałuszkę powinni potraktować nie tylko
ulgowo ale i priorytetowo? Z prostego powodu: zbudował Stację
Doświadczalną i Elektrownię dla polskiego państwa, dla
Polskiej Akademii Nauk - celem umożliwienia nieodpłatnego
przebywania tam i badania niekonwencjonalnych źródeł energii! On tego
NIE robił dla siebie - a dla chwały nauki, naukowców i badaczy!
3. Niepotrzebny konflikt z sąsiadami (lub jednym z
sąsiadów, nie pamiętam) ciągnący się latami po raz kolejny uświadamia
nam, że po kilku latach już nikt nie pamięta o co się kłócą - ważne jest
tylko, żeby tej drugiej stronie dopiec - już nie ważne za co "ale dam
temu Kargulowi popalić". Takie sytuacje są w Polsce dosyć częste. Stąd
też wzajemne oskarżenia, donosy (a jak wspomniałem, górale są zażarci).
4. Zapewne postępująca bieda i nieumiejętność
poradzenia sobie z powyższymi sytuacjami i topniejące w oczach środki na
realizację swoich celów popchnęły Gałuszkę do kroku, którego efektem był
nielegalny pobór prądu (ja NIE usprawiedliwiam tego czynu, tylko
tłumaczę, skąd się ów czyn wziął moim zdaniem). A psim obowiązkiem
państwa dla takiego człowieka jak Gałuszka było zapewnienie mu nie tylko
darmowego prądu lub upustów na niego (wszak chciał podnieść jakość
polskiej nauki, energetyki i sprawić, że wykorzystane będą
niekonwencjonalne źródła energii) ale i pomoc w wykupieniu gruntów i
uregulowaniu stanu prawnego. To właśnie Państwo, którego jakość chciał
windować Gałuszka - po raz niezliczony z rzędu pozostawiło wynalazcę i
badacza samemu sobie, pozostawiając popeerelowski balast urzędniczy.
Poza tym, jak wspomniałem, sam Gałuszka podobno był ofiarą owego
podłączenia niektórych urządzeń.
5. Najbardziej chyba bulwersujące jest to, że
niektórzy w internecie wypisują pod adresem Gałuszki, że był
niepoczytalny, chory umysłowo, etc - to, jaki był Gałuszka pokaże
film dokumentalny, którzy przygotuję - Czytelnik sam oceni, czy
Gałuszka był energetycznym, zmyślnym wynalazcą i inżynierem - czy
"chorym umysłowo" człowiekiem. Swoją drogą, jak bardzo trzeba
nienawidzić i zazdrościć człowiekowi o którym zrobiono 3 filmy
dokumentalne, żeby wyrażać się o nim w taki sposób.
Gałuszka miał dobre serce do ludzi - co pokazuje i
życie i twórczość - niestety, nie miał szczęścia do ludzi, bo
niepiśmienni i zazdrośni nieustannie od kilkunastu lat zatruwali mu
życie.
Dlatego też w mojej ocenie to urzędnicy i państwo
ponosi około 90% winy za to, do czego doprowadziło Gałuszkę i na co
pozwoliło. Reszta to błędy samego Gałuszki. Pamiętajmy - w otoczeniu
Gałuszki znajdowali się profesorzy, PAN, ludzie z wiedzą i
możliwościami, telewizja, robił doktorat z elektrowni wodnej - to nie
był "ot taki sobie ktoś, komu nagle uroiło się coś tam zrobić". On było
pionierem!
=================================
Kiedy opracuję krótki film pokazujący życie
Gałuszki i jego twórczość - początkowo i pozornie oczom Czytelnika i
widza może się jawić obraz T. Gałuszki jako takiego nieco
ekscentrycznego chłopka-roztropka w kapeluszu.
Nic bardziej mylnego.
Tadeusz był niezwykle wrażliwym, czułym społecznie i bardzo
inteligentnym człowiekiem. Jedyne, czego potrzebował to
empatii, zrozumienia dla swoich działań i naprawdę wcale niewielkiego
wsparcia władz i ludzi. Otrzymał chłostę i poniżenie. A także
wykorzystanie swojej dobroci. Na przykładzie Gałuszki widać niezwykle
wyraziście, że sprawdza się obserwacja życiowa znana od setek lat, że
dobrzy ludzie niemal zawsze są wykorzystywani i osaczeni przez złych
ludzi, którzy z nich wysysają energię. A co najgorsze - na jego
przykładzie widać niestety przygnębiającą bo prawdziwą puentę bajki:
"I tak wśród przyjaciół wilki zająca zjadły".
Innym, pobocznym aspektem
działalności T. Gałuszki jest logo,
jakie widnieje na samej górze strony. Moim zdaniem logo to wybiega
przeciwko Feng-Shui i mogło
być jednym z powodów niepowodzeń Gałuszki. Jak wiemy, każde logo wg
zasad Feng-Shui powinno prezentować wzrastający potencjał, energię,
domykający obwód lub wybieganie poza standardy myślenia. Takie logo
wybiegające poza standardy myślenia zaprojektował Gałuszka dla swojego
stowarzyszenia SWEN. Jeśli przyjrzymy mu się bliżej, jest niezwykle
dobrze zaprojektowane: posiada koło (obwód) - które przecina strzała w
kształcie listery "S". Bardzo sprytne logo. Nie tylko, że zmusza
czytającego do pomyślenia jak je przeczytać (a nie tylko podaje na tacy
proste rozwiązanie) - ale symbolizuje całe życie Gałuszki. Czyli koło
jako pewien schemat myślenia zbiorowości - który przecina SWEN-strzałka
i wybiega poza to koło (czyli jakby będąc czymś wyjątkowym, co zrywa z
utartymi schematami i wprowadza nową jakość, symbolicznie "przebija" i
wnosi nowe horyzonty myślenia). Niestety, moim zdaniem w jednym
elemencie Gałuszka popełnił fatalną pomyłkę. Owo zakończenie strzałki
powinno być na górze, a NIE na dole. Gdyby było na górze,
symbolizowałoby wzrost, ciągłość, wspinanie pod górę, wzrastający
potencjał, jakość. Niestety, symbolizuje (polaryzuje) upadek, odwrót.
Podsumowując: logo ma moc - ale polaryzacja "ściąga" je w dół. Zamiana
strzałki w górę zmieniłaby polaryzację (wymowę) logo.

Fot. Logo SWEN Tadeusza Gałuszki.
========================================
[PL] Zdjęcia z wyprawy | [SI] Blicniynte i knipsniynte
foto
[Rozdzielczość zdjęć: 1200x900]
Dużo i długo
rozmawialiśmy o Tadeuszu Gałuszce, problemach jakie
napotkał, o zmarnowanym potencjale. Rozmawialiśmy o tym,
co Nas czeka, jeśli nikt nie interesuje się takimi
ludźmi, jeśli państwo zamiast pomóc - piętrzy problemy i
wpędza w biedę.
Mam nadzieję w miarę
szybko ukończyć film-reportaż o Tadeuszu Gałuszce
(korzystając z materiałów archiwalnych TVP) - tj.
jeszcze w tym roku.
Już wkrótce! Film, reportaż o życiu i
twórczości Tadeusza Gałuszki.
|