KIM BYŁEM ?   -   KIM JESTEM ?   -   GDZIE ZMIERZAM ?

    

 

 W poszukiwaniu
własnego "Ja"

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
Ta ikona informuje, że w jej pobliżu znajduje się
 odnośnik (link)
 prezentujący temat.

 


 
        Rozdział 26 - Na Krawędzi Prawdy 2! 15.07.2008

Zamieściłem rozdział mojej najnowszej książki jako artykuł. Zapraszam wszystkich poszukujących prawdy i rozwoju samego siebie.

Rozdział 26 W poszukiwaniu jaźni i własnego „JA”.

Motto: Realizuj się na niezliczone ilości sposobów – bylebyś nie kręcił się jak pies za własnym ogonem – a gonitwa za ogonem nie była celem Twojego życia.

Wielu ludzi szuka tzw. własnego „JA” – swojej jaźni, swojego sposobu postrzegania świata i realizowania się w nim. I niemal wszyscy są na błędnej ścieżce – przynajmniej sposoby podawane przez niektórych autorów, ich wyjaśnienia i wiedza jest oparta tylko na psychologii – a urastają w oczach niektórych do rangi guru.

Ludzie nie popełniają błędu dlatego, że szukają samorealizacji – tylko, że szukają owego „JA” POPRZEZ. I to „poprzez” zatyka ich na otoczenie.
Co ciekawe, niemal wszyscy, którzy poszukują tego „ja” – od razu wpadli
w wir religii wschodu. Joga, medytacja, Kriszny, śiwy – przyjmują bez zmrużenia okiem to, co stwierdza inna kultura, nie mając wiedzy.
Medytacja dla samej medytacji, tak? Równie dobrze to samo robią ludzie przesuwający paciorki w kościele.

Jeśli chcesz poszukiwać własnego ja – przede wszystkim NIE narzucaj sobie, że chcesz to zrobić poprzez: posiadanie pieniędzy, rzeczy, konkretnej religii – religie to dogmaty stworzone przez Człowieka. Owszem, modlitwa
i medytacja mają siłę. Tylko nie stwórz sam w sobie uzależnienia od tego, bo rozmowa z Bogiem ma uspokajać, umożliwiać, rozumieć.

Najgorsze jest to, że wielu autorów tak wykrzywia pojmowanie jaźni, używa super skomplikowanych, wręcz idiotycznych wyrażeń (poczytajcie sobie Helenę Bławacką, czy jak kto woli Bławatską) – przecież aby zrozumieć taką książkę, potrzebujesz ją przeczytać kilkadziesiąt razy – męka, którą przebrniesz czytając podobny bełkot nie wynagrodzi Ci niczego. Ja wiem, zaraz oburzą się fani Bławackiej i innych autorów, którzy używają super-skomplikowanego języka do tłumaczenia prostych rzeczy.

Prawda, otwieranie siebie na świat, Boga, ludzi (bo to jest poszukiwanie własnego Ja – a nie czytanie skomplikowanych, wydumanych wyrażeń, które należy wkuwać w pamięć) jest zawsze bardzo prosta (owszem, bywają wyjątki). Prosta, nie znaczy prostacka – czy moja książka jest trudna? Tak?
Poczytaj Bławacką :). Nie chciałbym, aby ktoś miał wrażenie, że autor jest tępy i nie rozumie. Właśnie dlatego przytaczam, bo rozumiem. Rozumiem, że nie chcę czytać Bławackiej :) . Tu nie chodzi o konkretnego człowieka, tylko
o pewien wzór: młody człowiek , który poszukuje swojego ja staje się egoistą, który poznał parę skomplikowanych, hinduskich, czy buddyjskich sformułowań, nauczył się tego czy owego sądzi, że jest na dobrej drodze.

Chcesz wyrażać własne ja i poszerzać horyzonty myślowe, wiedzę, jaźń? To nie strój głupich min, nie wykonuj pustych (tj. nielogicznych) gestów medytacyjnych, które mają Cię uczynić wyjątkowym, bo każdy jest wyjątkowy.

Jeśli chcesz poznać prawdziwego siebie i swoje miejsce w życiu, nie możesz udać się do konkretnych drzwi. Udasz się do jednych, drugie zostaną zamknięte, zgadzasz się? Musisz zlikwidować drzwi. Wszystkie.

Człowiek rozwija samego siebie poprzez wiedzę, pracę – zaś jaźń rozwija się niejako przy okazji. Skoro Człowiek to ciało i dusza – to faktycznie, wyciszenie medytacyjne jest potrzebne – ale też i praca. Skopanie ogródka, wrzucenie węgla do piwnicy, czy wyniesienie krowich odchodów z obory, nakarmienie świń, odebranie telefonu, wystąpienie w parlamencie – mogą tak samo rozwijać jaźń jak głęboka modlitwa/medytacja.

Przykład bzdurnego postrzegania świata, jakich tysiące w Internecie, z litości nad ludźmi, którzy wierzą w takie bzdury, nie przytoczę autora:

„Zrób to z pozycji pewności – zacznij uzdrawiać siebie i krok po kroku, od drzwi do drzwi oddalisz się od spiętrzonego stosu swych skostniałych przekonań oraz braku boskości. A kiedy dasz się ponieść na skrzydłach pragnienia, wiedz
w głębi serca, że Boska miłość będzie czekała, aby otulić cię swym promiennym ciepłem. Bowiem, poprzez pragnienie zespolenia się z miłością Boga stajesz się Jednym ze wszystkim, co istnieje i ... nie oglądasz się już więcej za siebie”
.

To przykład słów, które istnieją, ale nie niosą ze sobą prawdziwej treści – i takie są książki o medytacji „własnym Ja”, którymi zachwycają się miliony ludzi na świecie. Ładnie napisane, ładnie się czyta, miło – ale…z ładnej miski się nie najesz. Tylko pełna miska daje energię.

No to jeszcze coś:

„Wielokrotnie bawiłeś się na karuzeli różnych wcieleń; bywało, że zbliżałeś się do ostatnich drzwi prowadzących do wiecznego życia, wiedząc, że jesteś Bogiem, wiedząc, że wszystkie rymy wszechświata zawarte są w tobie. Lecz nagle się zatrzymywałeś. Może dlatego, że przyjemność poszukiwania bywa zwodnicza lub może ktoś odwiódł cię od pójścia dalej. Więc jesteś tu ponownie, coś cię stymuluje i ponagla, lecz tym razem jest inaczej. Wiesz bowiem, że twój czas nadszedł teraz.”


Nie brzmi to dla Was jak wykład jakiegoś guru sekty?

„Jesteś piękny, silny, oni wszyscy są przeciw nam – musimy ich zniszczyć” „Jesteś silny, mądry”… i tak dalej.

Wyprane z logiki umysły, bardzo łatwo chłoną „wiarę” i dają się ponieść ładnie napisanym, mantrycznym słowom – gdyż podobne do ww książki są tak napisane, że masz wrażenie uczestniczenia w wypieraniu Twojego umysłu – co każdy rozdział powtarzana jest ta sama mantra, tylko w nieco inny sposób.

Żeby było jasne: NIE twierdzę, że wszystko, co twierdzą różni dawni badacze na temat jaźni, rozwijania się duchowego, to błąd lub fałsz. Po prostu nadszedł totalizm, który zupełnie inaczej podchodzi do wiedzy o wszechświecie.

Możesz realizować Siebie, ale moja propozycja, rób to naturalnie. Nie ucz się tysięcy nowych zwrotów, bo są po prostu głupie i śmieszne, jak to:
„Żądaj, żądaj, ponieważ żądając wychwalasz swoje wewnętrzne “ja"
i umieszczasz siebie w wibracji suwerenności.”


A świstak siedzi i zawija je w te sreberka :).

Owszem, dążenie do celu, poprzez wyznaczanie wytycznych, pracę to co innego, niż wpadanie w jednej skrajności w drugą.

Tak samo, jak w prawdziwym świecie (który mam nadzieję kiedyś nadejdzie) celem ludzi NIE będzie zarabianie pieniędzy, celem przedsiębiorców NIE będzie zwiększanie zysku – a podnoszenie szczęścia, dawanie ludziom pracy, windowanie wiedzy – zysk zaś ma być niejako „skutkiem ubocznym” tego wszystkiego (dzisiaj zysk jest celem samym w sobie, dlatego nie zważa się na człowieka, wykorzystuje go do granic wytrzymałości, wykręca jak szmatę
i zostawia jak śmiecia).

I dokładnie tak jest w moim przekonaniu z Nami – realizujmy swoje życie, rozwijajmy się, szukajmy nowych ścieżek – a rozwój własnego „JA” stanie się właśnie „skutkiem ubocznym” – miłym w obserwacji i satysfakcjonującym – dlatego dzisiejsze ścieżki i wyjaśnienia, które proponowane są przez większość poszukujących są tak samo błędne, jak generowanie zysku w ekonomii.

Błędem jest poszukiwanie własnego rozwoju jako celu życia – a cała gloria wszechświata umyka bokiem, bo odizolowane od wiedzy umysły tkwią
w błędzie. Nie bądźmy więcej w błędzie.

D. Myrcik - fragmenty Na Krawędzi Prawdy 2.

„Jak umysł - lękliwy, zawistny i zachłanny - odkryć może coś, co go przerasta? Widzi on jedynie własne projekcje - wyobrażenia, wierzenia
i wnioski, w których jest uwięziony. "

- J. D. KRISHNAMURTI

 


 


WRÓĆ  DO  STRONY  Z  ARTYKUŁAMI


WRÓĆ  DO  STRONY  GŁÓWNEJ

 

 


 
 
numer gg: 1010567
 
Logo totalizmu:
 
 

Motto totalizmu: Wiedza to odpowiedzialność
 

Mottem tej najmoralniejszej obecnie filozofii-religii jest:
"Wiedza to odpowiedzialność"
 
 
 
 
 
 
  (C)opyright by Dominik Myrcik 2000-2005. Wszystkie prawa zastrzeżone.

This Page support: 800x600, 1024x768.  IE 5.0+; Mozilla Firefox 1.04+

Strona sprawdzona przeglądarkami: Internet Explorer 6 oraz Mozilla Firefox 1.06