|
Zamieściłem rozdział mojej najnowszej książki jako artykuł. Zapraszam
wszystkich poszukujących prawdy i rozwoju samego siebie.
Rozdział 26 – W poszukiwaniu jaźni i własnego „JA”.
Motto: Realizuj się na niezliczone ilości sposobów –
bylebyś nie kręcił się jak pies za własnym ogonem – a gonitwa za ogonem
nie była celem Twojego życia.
Wielu ludzi szuka tzw. własnego „JA” – swojej jaźni, swojego sposobu
postrzegania świata i realizowania się w nim. I niemal wszyscy są na
błędnej ścieżce – przynajmniej sposoby podawane przez niektórych
autorów, ich wyjaśnienia i wiedza jest oparta tylko na psychologii – a
urastają w oczach niektórych do rangi guru.
Ludzie nie popełniają błędu dlatego, że szukają samorealizacji – tylko,
że szukają owego „JA” POPRZEZ. I to „poprzez” zatyka ich na
otoczenie.
Co ciekawe, niemal wszyscy, którzy poszukują tego „ja” – od razu wpadli
w wir religii wschodu. Joga, medytacja, Kriszny, śiwy – przyjmują bez
zmrużenia okiem to, co stwierdza inna kultura, nie mając wiedzy.
Medytacja dla samej medytacji, tak? Równie dobrze to samo robią ludzie
przesuwający paciorki w kościele.
Jeśli chcesz poszukiwać własnego ja – przede wszystkim NIE narzucaj
sobie, że chcesz to zrobić poprzez: posiadanie pieniędzy, rzeczy,
konkretnej religii – religie to dogmaty stworzone przez Człowieka.
Owszem, modlitwa
i medytacja mają siłę. Tylko nie stwórz sam w sobie uzależnienia od
tego, bo rozmowa z Bogiem ma uspokajać, umożliwiać, rozumieć.
Najgorsze jest to, że wielu autorów tak wykrzywia pojmowanie jaźni,
używa super skomplikowanych, wręcz idiotycznych wyrażeń (poczytajcie
sobie Helenę Bławacką, czy jak kto woli Bławatską) – przecież aby
zrozumieć taką książkę, potrzebujesz ją przeczytać kilkadziesiąt razy –
męka, którą przebrniesz czytając podobny bełkot nie wynagrodzi Ci
niczego. Ja wiem, zaraz oburzą się fani Bławackiej i innych autorów,
którzy używają super-skomplikowanego języka do tłumaczenia prostych
rzeczy.
Prawda, otwieranie siebie na świat, Boga, ludzi (bo to jest poszukiwanie
własnego Ja – a nie czytanie skomplikowanych, wydumanych wyrażeń, które
należy wkuwać w pamięć) jest zawsze bardzo prosta (owszem, bywają
wyjątki). Prosta, nie znaczy prostacka – czy moja książka jest trudna?
Tak?
Poczytaj Bławacką :). Nie chciałbym, aby ktoś miał wrażenie, że autor
jest tępy i nie rozumie. Właśnie dlatego przytaczam, bo rozumiem.
Rozumiem, że nie chcę czytać Bławackiej :) . Tu nie chodzi o konkretnego
człowieka, tylko
o pewien wzór: młody człowiek , który poszukuje swojego ja staje się
egoistą, który poznał parę skomplikowanych, hinduskich, czy buddyjskich
sformułowań, nauczył się tego czy owego sądzi, że jest na dobrej drodze.
Chcesz wyrażać własne ja i poszerzać horyzonty myślowe, wiedzę, jaźń? To
nie strój głupich min, nie wykonuj pustych (tj. nielogicznych) gestów
medytacyjnych, które mają Cię uczynić wyjątkowym, bo każdy jest
wyjątkowy.
Jeśli chcesz poznać prawdziwego siebie i swoje miejsce w życiu, nie
możesz udać się do konkretnych drzwi. Udasz się do jednych, drugie
zostaną zamknięte, zgadzasz się? Musisz zlikwidować drzwi. Wszystkie.
Człowiek rozwija samego siebie poprzez wiedzę, pracę – zaś jaźń rozwija
się niejako przy okazji. Skoro Człowiek to ciało i dusza – to
faktycznie, wyciszenie medytacyjne jest potrzebne – ale też i praca.
Skopanie ogródka, wrzucenie węgla do piwnicy, czy wyniesienie krowich
odchodów z obory, nakarmienie świń, odebranie telefonu, wystąpienie w
parlamencie – mogą tak samo rozwijać jaźń jak głęboka
modlitwa/medytacja.
Przykład bzdurnego postrzegania świata, jakich tysiące w Internecie, z
litości nad ludźmi, którzy wierzą w takie bzdury, nie przytoczę autora:
„Zrób to z pozycji pewności – zacznij uzdrawiać siebie i krok po
kroku, od drzwi do drzwi oddalisz się od spiętrzonego stosu swych
skostniałych przekonań oraz braku boskości. A kiedy dasz się ponieść na
skrzydłach pragnienia, wiedz
w głębi serca, że Boska miłość będzie czekała, aby otulić cię swym
promiennym ciepłem. Bowiem, poprzez pragnienie zespolenia się z miłością
Boga stajesz się Jednym ze wszystkim, co istnieje i ... nie oglądasz się
już więcej za siebie”.
To przykład słów, które istnieją, ale nie niosą ze sobą prawdziwej
treści – i takie są książki o medytacji „własnym Ja”, którymi zachwycają
się miliony ludzi na świecie. Ładnie napisane, ładnie się czyta, miło –
ale…z ładnej miski się nie najesz. Tylko pełna miska daje energię.
No to jeszcze coś:
„Wielokrotnie bawiłeś się na karuzeli różnych wcieleń; bywało, że
zbliżałeś się do ostatnich drzwi prowadzących do wiecznego życia,
wiedząc, że jesteś Bogiem, wiedząc, że wszystkie rymy wszechświata
zawarte są w tobie. Lecz nagle się zatrzymywałeś. Może dlatego, że
przyjemność poszukiwania bywa zwodnicza lub może ktoś odwiódł cię od
pójścia dalej. Więc jesteś tu ponownie, coś cię stymuluje i ponagla,
lecz tym razem jest inaczej. Wiesz bowiem, że twój czas nadszedł teraz.”
Nie brzmi to dla Was jak wykład jakiegoś guru sekty?
„Jesteś piękny, silny, oni wszyscy są przeciw nam – musimy ich
zniszczyć” „Jesteś silny, mądry”… i tak dalej.
Wyprane z logiki umysły, bardzo łatwo chłoną „wiarę” i dają się ponieść
ładnie napisanym, mantrycznym słowom – gdyż podobne do ww książki są tak
napisane, że masz wrażenie uczestniczenia w wypieraniu Twojego umysłu –
co każdy rozdział powtarzana jest ta sama mantra, tylko w nieco inny
sposób.
Żeby było jasne: NIE twierdzę, że wszystko, co twierdzą różni dawni
badacze na temat jaźni, rozwijania się duchowego, to błąd lub fałsz. Po
prostu nadszedł totalizm, który zupełnie inaczej podchodzi do wiedzy o
wszechświecie.
Możesz realizować Siebie, ale moja propozycja, rób to naturalnie. Nie
ucz się tysięcy nowych zwrotów, bo są po prostu głupie i śmieszne, jak
to:
„Żądaj, żądaj, ponieważ żądając wychwalasz swoje wewnętrzne “ja"
i umieszczasz siebie w wibracji suwerenności.”
A świstak siedzi i zawija je w te sreberka :).
Owszem, dążenie do celu, poprzez wyznaczanie wytycznych, pracę to co
innego, niż wpadanie w jednej skrajności w drugą.
Tak samo, jak w prawdziwym świecie (który mam nadzieję kiedyś nadejdzie)
celem ludzi NIE będzie zarabianie pieniędzy, celem przedsiębiorców NIE
będzie zwiększanie zysku – a podnoszenie szczęścia, dawanie ludziom
pracy, windowanie wiedzy – zysk zaś ma być niejako „skutkiem ubocznym”
tego wszystkiego (dzisiaj zysk jest celem samym w sobie, dlatego nie
zważa się na człowieka, wykorzystuje go do granic wytrzymałości, wykręca
jak szmatę
i zostawia jak śmiecia).
I dokładnie tak jest w moim przekonaniu z Nami – realizujmy swoje życie,
rozwijajmy się, szukajmy nowych ścieżek – a rozwój własnego „JA” stanie
się właśnie „skutkiem ubocznym” – miłym w obserwacji i
satysfakcjonującym – dlatego dzisiejsze ścieżki i wyjaśnienia, które
proponowane są przez większość poszukujących są tak samo błędne, jak
generowanie zysku w ekonomii.
Błędem jest poszukiwanie własnego rozwoju jako celu życia – a cała
gloria wszechświata umyka bokiem, bo odizolowane od wiedzy umysły tkwią
w błędzie. Nie bądźmy więcej w błędzie.
D. Myrcik - fragmenty Na Krawędzi Prawdy 2.
„Jak
umysł - lękliwy, zawistny i zachłanny - odkryć może coś, co go przerasta? Widzi
on jedynie własne projekcje - wyobrażenia, wierzenia
i wnioski, w których jest
uwięziony. "
-
J. D. KRISHNAMURTI
WRÓĆ DO STRONY Z
ARTYKUŁAMI

WRÓĆ DO STRONY GŁÓWNEJ
|