KIM BYŁEM ?   -   KIM JESTEM ?   -   GDZIE ZMIERZAM ?

    

 


 

     MENU
 
E-mail:
totalizm@tenbit.pl

 

 

 

        Powolna Śmierć Cywilizacji "Ziemia". 05.01.2008


HEJ WĘDROWCZE PRZEZ ŻYCIE,

Poniższy tekst jest dość długi, ale nie zrażaj się tym, tylko przebrnij i przemyśl, jeśli już tutaj przyszedłeś, to daj coś z siebie a nie bądź popierdułką, która chce mieć wszystko łatwo i na gotowe. Jak dalej chcesz być tylko bezwolnym warzywem w rękach zła i złych ludzi - włącz sobie telewizor i pooglądaj jakiś debilny do kwadratu serial dla tępego społeczeństwa. To jest portal dla ludzi, których codzienna porcja kłamstw, które słyszymy zmusza do myślenia, a nie biernemu poddawaniu się rzeczywistości, która zabija coraz to kolejne pokolenia.

     Drogi Czytelniku, jestem tylko zwykłym "karlusym se szlůnsky wsi" (chłopakiem ze śląskiej wsi) - małym robaczkiem, który nie jest godzien mierzyć się z prawdziwymi talentami ludźmi wykształconymi w dziedzinie historii/socjopolityki/psychologii - tylko przeciętnym obserwatorem życia - ale chciałem się podzielić z Tobą moimi obawami i obserwacjami tego, co dziś się dzieje i co Nas czeka już za niedługo. TO JEST WOJNA - A TY JESTEŚ ŻOŁNIERZEM!

 

WYBIERZ DZIEDZINĘ LUB CZYTAJ CAŁY ARTYKUŁ:

| Wojny | Dewastacja moralna (seksualna) | Rodzina |
| Różnice kulturowe | Jedynie "słuszne" poglądy | Media |
Morderstwa | Nauka (naukowcy) | UDUPIENIE


POCZĄTEK.

Zastanawiałeś się kiedyś, ale tak naprawdę, z serca i najgłębszych swoich myśli, jakie tylko jesteś w stanie z siebie wydobyć, dlaczego zwykły człowiek musi przebyć ten horror, cierpienie, ból, zwany "życiem" - aby w końcu zamknęli go w skrzynce, zwanej trumną, która rzekomo ma "uwolnić" nasze ciała od cierpienia?

Naprawdę tak Nas ogłupiono, że wierzysz, że człowiek musi być wykorzystany od dzieciństwa do ciężkiej pracy, wyrobić sobie stawy i kości, nic nie osiągnąć i umrzeć w osamotnieniu...

Zastanawiałeś się, dlaczego musimy przebyć niemal zawsze tę samą drogę, jak głupcy, powielając błędy Naszych poprzedników? Prawie zawsze Nasze życie wygląda tak samo: walka o chleb, kłamstwa młodości, krótka młodość, dojrzałość i w olbrzymiej większości chora starość? Zdrady partnerskie, ból po stracie kogoś cennego?

Naprawdę masz to gdzieś, skąd się wzięliśmy, w jakim celu żyjemy, co tak naprawdę Nas różni od Murzynów, Azteców, Europejczyków, Eskimosów, etc.?

Nie rozumiesz, o czym mowa? Takiś tępy, człeczyno?

Nie widzisz, że wszyscy robią Nas dookoła za idiotów? - tłukąc od dzieciństwa kłamstwa, brutalność, wmawiając że "no taki jest świat, to musisz mu się poddać".

Na całym świecie od lat 90-tych XX wieku zaczęto tworzyć ustawy i organizować społeczeństwo, które ma ubezwłasnowolnić same siebie, wystawiając do Ogólnoświatowego Rządu jednego, bądź kilku tajnych przedstawicieli, którzy będą pociągać za sznurki absolutnie wszystkim: poczynając od najważniejszego, czyli finansów i ekonomii, poprzez gospodarkę, manipulację społeczeństwem technikami, które dzisiaj nazywamy "socjotechniką" (czyli mechanizmami, które w efekcie końcowym "udupią" społeczeństwo) po najdrobniejsze decyzje podejmowane przez to społeczeństwo. To jest olbrzymie, katastrofalne niebezpieczeństwo, dlatego jeśli temu nie zapobiegniemy, Twoje dzieci znajdą się w tym, czego tak nienawidzi człowiek: "złotej klatki" - gdzie niektórzy będą mieli więcej, inni będą nadal uciskani i biedni - lecz każdy ruch obywatela światowego, będzie monitorowany (poprzez technologię, która już dziś to umożliwia): każdy zakup będzie wiadomy (przez tajne służby tego Rządu), każda choroba, intymne sprawy (zakup środków antykoncepcyjnych, prezerwatywy, wizyta w sex-shopie) będzie dostępne w bazie danych Centrali.

Od dawna politycy, ludzie z pierwszych stron gazet, aktorzy, piosenkarze, malarze, artyści wszelkiej maści tajnie wstępują do różnych tajnych organizacji (specjalnie utworzone sekty, zwane masonami, tajnymi grupami finansowymi, Opus Dei, sekty niszczące, itd.) aby w przyszłości być tymi, którzy będą wspomagać ów Rząd uciskaniu 99% ludzi. Najśmieszniejsze jest to, że większość ludzi w ogóle zaprzecza lub nie wie o istnieniu takich tajnych stowarzyszeń, które to mają decydujący wpływ na ich życie. Smutna parodia.

Ziemia chyli się ku upadkowi Człowieczeństwa (Human Being) i moralności, szczególnie po przełomie 90-tych lat XX wieku wszystko jak widać zaczyna być organizowane do III wojny światowej - otóż ta wojna już trwa, tyle że jej efekty nie są widoczne w taki sposób, jak dwie poprzednie. Trzecia wojna to wojna tylko i wyłącznie na 2 podstawowych polach: ekonomicznym (Unia Europejska, oraz prawie wszystko, co ma w nazwie Unia, służy tym celom, zważcie na te słowa! Zapamiętajcie "unia" i kto to promuje, kto za plecami jest faktycznym szefem Unii), bo to pieniądze rządzą światem a zabijanie drugiego człowieka o tyle ma sens, że zabija się Nas trybem agonii - znaczy nie od razu śmierci, a jeszcze wyssania z człowieka wszystkiego, co tylko można aż do ostatniej kropli krwi. To dlatego Holandia jest probierzem i "laboratorium" wszystkiego, co niemoralne: narkotyków, eutanazji, legalizacji pedofilii, oficjalnemu kurwieniu się społeczeństwa, co przyjęte jest jako normalność - a nienaturalny i niemoralny homoseksualizm (niemoralne jest promowanie homoseksualizmu jako normy społecznej, czyli dewiacja=coś normalnego) jest traktowany na równi z ogólnospołecznymi normami od wieków utrwalanymi. Niderlandczykiem, który walczył o prawdę i wolność (to dzięki jego przestrogom, Królestwo Niderlandów odrzuciło w pierwszym rzucie "konstytucję europejską") był Pim Fortain (czyt. fortę), który został brutalnie zamordowany przez "fanatyka" przeciwnego jego poglądom.

Mamy więc liczne zasady niemoralności: wszystkich o myśli chrześcijańskiej, prawdziwie europejskiej, prawicowej, można legalnie mordować za pomocą "fanatyków". Reszta jest ta "dobra", "poprawna", "zgodna z polityczną poprawnością". Acha.

Zauważcie: ilu dobrych, uczciwych, prawych ludzi zginęło, za konserwatywne, dobre, usłużne ludziom i społeczeństwu poglądy i idee - a ilu zginęło komunistów, liberałów, "zielonych" oszołomów i wszelkiego lewackiego dziwactwa, zdziczałego niczym gadzina z lasa?

Przypatrzcie się, kto jest zwalczany, wyśmiewany, uznany za wariata, mordowany - i kto stoi naprzeciw - a będziecie wiedzieć, gdzie są owoce prawdy.

"Społeczeństwa i narody giną wtedy, kiedy nie potrafią rozpoznać dobrych i złych ludzi"


Wojny

Czy zauważyłeś, Czytelniku, że przewijając "taśmę" historii niemal nic się nie zmieniło? Dawniej ludzie wyrzynali się jak koty do upadłego, ciągłe wojny, najazdy, opresje, wymyślanie nowocześniejszych sposobów zabijania drugiego człowieka - podczas gdy atakujący patrząc mu prosto w oczy był w stanie dobyć miecza i wbić mu go prosto w serce i patrzeć jak ten konał.

Odpowiedz sobie na pytanie: co zmieniło się dziś? Jaką mamy różnicę pomiędzy wiekami, oprócz technologii?? Ludzie w pewnych dziedzinach jeszcze bardziej zdziczeli, stali się jeszcze chciwsi - moralność nie posunęła się ani o cal - a wręcz odwrotnie.

Wojny, śmierć, głód niczego Nas nie nauczyły - dalej zabijamy za pieniądze, zazdrość, władzę, dobra materialne.

Ludzie zmieniają się tak szybko i mają tak słabą pamięć, że już po około 50 latach po zakończeniu ciężkich zbrojeń zapominają o tym i szykują nową wojnę. Teraz trochę się to zmieniło, po wynalezieniu bomby atomowej, neutronowej, próżniowej, ultradźwiękowej. Już bowiem decydenci i ci, którzy wzniecali wojny, nie mogą być spokojni w swoich sztabach o swoją skórę, wysyłając mięso armatnie na odstrzał (aby jednak to mięso armatnie zbytnio się nie buntowało, od czasu do czasu daje mu się odznaczenia za...o zgrozo - za perfekcyjne wymordowanie drugiego człowieka!). Tak więc socjotechnika i mydlenie oczu ludziom wypełnia każdą dziedzinę życia - wojskową też.

 

Dewastacja moralna (seksualna)

Wraz z rewolucją seksualną w Ameryce w latach 60-tych XX wieku, wraz z rozwojem mediów, zaczęto popularyzować wśród społeczeństwa uwsteczniające poglądy i ideologie: pod Rock'n'Rolla podpięto i do dziś stosuje się komunizm/lewactwo/pseudo-socjalizm - mechanizm był prosty: buńczuczna muzyka, pseudo-wolność i powstało hasło "sex, drugs, rock and roll" czyli "seks, narkotyki, rock and roll". Dokładnie to samo zrobiono z kulturą "dzieci-kwiatów". Zauważcie, że niemal w każdej sub-kulturze nowoczesnej, w każdym elemencie uwsteczniającym i degradującycm społeczeństwo występują: seks i narkotyki (używki).

Ktoś może powiedzieć: ale przecież homoseksualizm i używki są znane tysiące lat - zgadza się, ale nigdy nie były używane przeciwko społeczeństwu. W kulturze helleńskiej i antycznej (greckiej) oczywiście homoseksualizm był powszechny a na igrzyskach olimpijskich podczas przygotowań młodzi wojownicy i sportowcy sypiali ze sobą.

Cały czas chodzi o to, że kiedy już Nasza Cywilizacja odrzuciła wyuzdanie oraz sodomię - komuś w XX wieku bardzo zależało, aby powrócić do tych narzędzi opresji i wmuszać w młodych ludzi stwierdzenie, że nie są to żadne narzędzia opresji. Ogłupiają więc młodych twierdząc: rodzice? zobacz jacy to idioci i chamy - nie pozwalają Tobie wybrać wolności, zabraniają Ci skosztowania przyjemności i imprezy? Oddziel się od nich, bo oni są nietolerancyjni, a przecież Ty jesteś "modny" i jakżeby to wyglądało, że nie akceptujesz swojego kolegi/koleżanki, który sypia z kimś tej samej płci? Przecież to "cool" (z angielskiego: "świetne", "fajne") i normalne.

Nikt jednak nie mówi ludziom młodym, jak to się kończy - że 99% "przygody" z narkotykami kończy się tragicznie w męczarniach - ale bardzo mało jest w mediach informacji o ludziach cierpiących - pokazywani są ci "cool".

Nikt nie mówi o tym, że niemal żaden z Nas nie chciałby mieć córki czy syna homoseksualisty - że sprawiłoby to przykrość rodzicom, pogardę i długotrwałą traumę - nie, o tym się nie mówi.

Za to kręci się propagandowe, często hollywoodzkie filmy o tym, jak to homoseksualiści są szczęśliwi i że są tacy jak My. Jasne, że są - czują, muszą jeść, pracować tak jak każdy. Pamiętajcie - akceptacja dewiacji, tej nienormalności to jedno, promowanie jej i gloryfikacja pseudo-męczeństwa (że niby jacy to oni nie są poszkodowani w społeczeństwie) to zupełnie inna kwestia.

Dewastacja moralna polega nie tylko na tym, że wmusza się bardzo inteligentnymi metodami dewiacje, złe trendy, uwstecznienie cywilizacji (udupienie), ale najnowocześniejsze zło polega na tym, że kiedy dawniej ludzie dość łatwo mogli rozpoznać, że coś jest dobre, a coś złe - dzisiaj za pomocą najprzeróżniejszych metod pokazuje się, że tak naprawdę, to nie można precyzyjnie pokazać, czy coś jest złe, bo dla jednego może to być dobre a tak właściwie to prawie wszystko jest dobre. Jest to tzw. zło subtelne - od zwykłego zła różni się perfidią polegającą na tym, że sprytnie wmanipulowuje społeczeństwu, że nie jest złem (słynny przykład złodzieja, który krzyczy "łapcie złodzieja").

Możemy rozróżnić 2 podstawowe metody subtelnego zła: jedna z nich wtłacza społeczeństwu to, że to co się dzieje to tak faktycznie nie jest zło, tylko to jakieś nietolerancyjne oszołomy, chamy i ludzie bez kultury próbują ograniczać drugiego człowieka i jego wolność. Przykład: promowanie homoseksualizmu jako normy - subtelnym złem w tym wypadku jest pokazywanie czegoś niemoralnego, jako coś moralnego "przecież to tacy ludzie jak my, są fajni, a nawet lepsi niż zwykli ludzie, bo są bardziej tolerancyjni". Druga metoda to metoda kierowania wzroku gdzie indziej ("łapcie złodzieja" - krzyczy złodziej) - czyli odsunięcie od siebie podejrzeń i skierowanie potężnej fali w inną stronę.

Obydwie skutkują tym, że zostaje zatarta różnica pomiędzy dobrem a złem. Pomiędzy zadręczaniem ludzi a sprawiedliwością. Znana zasada "dziel i rządź" - wystarczy jednej części społeczeństwa zaszczepić jakieś idee przeciwstawne do norm ogólnospołecznych, bądź utartego schematu a obydwie frakcje będą się ścierać i zwalczać.

 

Rodzina

     Wspomniałem wyżej, że wbijanie klina pomiędzy rodziców a dzieci, wywoływanie sztucznych konfliktów, jest stałym elementem wojny dobra ze złem. Jakkolwiek byśmy nie spojrzeli na historię, to ideowe dzieci, z nową myślą popychały zastany świat do przodu. Niestety, od pewnego czasu, a szczególnie w XX w., kiedy ideologie, media zdominowały świat przypuszczono szczególnie wściekły atak na rodzinę. Przecież Rodzina to podstawowa komórka narodu, społeczeństw. Wyzucie i wbicie klina pomiędzy rodziców a ich potomstwo to bardzo istotny element, który coraz bardziej udupia społeczeństwo.

     Z tym, że ludzie młodzi nie dostrzegają tego, że zło, za pomocą przyjemnych rzeczy chce ich wyrwać opiekuńczym rodzicom. Tak więc za pomocą rocka, punku, dead metalu i innych ideologii muzycznych podpięto w umysłach ludzi młodych lewactwo, komunizm, bunt (chociaż pierwotnie owa muzyka teoretycznie buntowała się przeciw komunizmowi). Takie skrajności jak Anarchia (najbardziej lewicowy, oszołomiczny i naiwny) odłam totalitaryzmu. Oczywiście w każdej szanującej się nowoczesnej ideologii muszą być: sprzeciw wobec rodziców ("zobacz: Twoi rodzice Ci zabraniają, zbuntuj się"), orgiastyczna, wyuzdana seksualność zamiast normalności ("jak to: kto Ci będzie mówił z kim masz sypiać i jak się prowadzić, skosztuj wszystkiego, nie bądź gorszy"), narkotyki ("sex, drugs, and rock and roll" - jako przykład oficjalnego hasła ideologii muzycznej).

Chciałbym aby Czytelnik dobrze zrozumiał: nie jestem przeciw żadnej muzyce jako takiej (chociaż słucham czegoś innego, to dobra muzyka zawsze pozostanie dobra, obojętnie jaki jest jej nurt). Z kolei dla innego przykładu przy muzyce techno, jako norma zostało przyjęte korzystanie z amfetaminy i tabletek extasy oraz pochodnych. Cały czas chodzi o pokazanie mechanizmów a nie zwrot przeciwko czemuś.

Jednym z etapów spowodowania zaniknięcia rodziny i rodzinności (tj. wymiany myśli, doświadczeń, wzajemnej pomocy) jest wyprowadzenie młodzieży do kawiarni, pubów, dyskotek jako alternatywy zdobywania wiedzy o świecie.

     Mam nadzieję, że jest jasne, że nie jestem przeciw rozrywce, życiu towarzyskiemu - przecież to normalne, sam często korzystam z tego typu rozrywki - chodzi o to, że od kilkudziesięciu lat jako alternatywę dla rodziny wobec ludzi młodych wprowadzono sztucznie "wypady" oraz szybkie zdobywanie kasy, żeby te wypady były udane.

Na każdy z powyższych tematów można by napisać pewnie tomy grubych ksiąg, a nie o to chodzi.

Różnice kulturalno-społeczne.

Różnice kulturowe i społeczne są wykorzystywane przez rządzących do napuszczania jedną kulturę na drugą. Szczególnie zaś kulturę muzułmańską przeciwstawia się chrześcijańskiej. Tymczasem sprawa jest prosta: jesteśmy takimi samymi ludźmi i zamiast nawzajem zwiedzać swoje kraje w pokojowy sposób - rabuje się i na siłę wciska swoją "demokrację" oraz "islam" tam, gdzie go nie chcą.

Szkoda, że decydenci krajów muzułmańskich i chrześcijańskich celowo utrzymują tępotę społeczną powodują ciągłe poczucie zagrożenia danego narodu, bo wtedy taki przywódca jest potrzebny i jest na piedestale - a jeśli nie będzie wroga, to nie będzie się liczył, nie będzie miał władzy, dlatego wszyscy źli ludzie są żywotnie zainteresowani w utrzymywaniu nienawiści jednej grupy społecznej do drugiej. "Dziel i rządź" - ta zasada jakoś nieopatrznie przekazana przez ufonautów Rzymianom od dawna jest szeroko stosowana ze skutkiem negatywnym.

To MY - "zwykli" ludzie, musimy się zbuntować i powiedzieć NIE - temu wszystkiemu co się dzieje. Wystarczy wybierać na rządzących tych, którzy postępują (a nie tylko mówią w kampanii wyborczej) zgodnie z uczciwością i moralnością. Siła, jaka w Nas drzemie, w Naszym głosie wyborczym, w Naszym sprzeciwie przeciwko złu jest olbrzymia.

 

Jedynie "słuszne" dogmaty.

     Dzisiaj wszystko ukształtowywane jest pod "jedynie słuszne poglądy". Liberalizm i libertynizm (skrajna odmiana liberalizmu, a właściwie ta prawdziwa twarz liberalizmu, odarta z pedalskiej i różowej otoczki pseudo-liberalizmu)

Liberalizm, to inaczej rozmywanie rzeczywistości - wystarczy bowiem tylko jedna kropla mętnej trucizny do zatrucia i zakalenia (zmętnienia) całego oceanu prawdy. Prawda bowiem zawsze jest biała, kryształowa, przeźroczysta - wystarczy tylko mały pyłek, a już jest zmieszana z fałszem. Cóż dopiero mówić o zalewie liberalnego bagna, z którym mamy do czynienia dzisiaj - oczywiście z odmianą subtelnej pochwały liberalizmu, która odwołuje się do tych samych metod, co inne brutalne idee.

Liberalizm a komunizm. Właściwie, to powierzchownie patrząc, to dwie ideologie  NIBY odległe od siebie i nawzajem zwalczające (proletariat i społeczeństwo na przeciw burżujów, bogatych). Nic bardziej błędnego. Moralna wymowa tych dwóch morderczych ideologii jest taka sama, tyle, że za pomocą innych metod.

Komunizm był siermiężny, tępogłowy, popieprzony i absurdalny do granic możliwości i bardzo brutalny (do dziś wielu polaków, to zdeklarowani, bądź ukryci komuniści, szacuję, że jest do około 25-30% społeczeństwa). Komunizm (czy też jego przejściowa forma, socjalizm) w otwarty sposób udupiają społeczeństwo. Takim społecznym przekazem lenistwa i nic nie robienia było hasło "czy się stoi, czy się leży tysiąc złotych się należy". A że lenistwo to narodowa cecha polaków i są wybitni w wykręcaniu się od pracy, w cwaniakowaniu, w spychaniu na drugiego człowieka odpowiedzialności (o czym pisał ulubieniec narodowych polaków Roman Dmowski w "Myślach Nowoczesnego Polaka"). Przynajmniej ten jeden z nielicznych polaków miał odwagę mówić prawdę o swoim narodzie, aby wydobyć go z nędzy, trzeba umieć odważnie spojrzeć w lustro.

Dlatego też, kiedy naprężenia w społeczeństwie polskim i siły ekonomiczne (bo to brak pieniędzy, bezustannie powiększający się dług spowodował upadek komunizmu) uświadomiły komunistom, że aby dalej przeżyć i dalej sprawować władzę - trzeba się szybko przetransformować.

Wszystko zaprojektowano z szatańską precyzją. Pseudo-przywódcy Solidarności (niektórzy) byli agentami sowietów i komunistów polskich, aby drenować od środka społeczeństwo i przygotować grunt pod podwaliny tej maski, którą dziś nazywamy liberalizmem i wszystkim, co zdarzyło się w Polsce po '89 roku. Przy tzw. "okrągłym stole" symbolicznie przehandlowano w taki sam sposób Polskę, jak przegrano w karty szaty Jezusa. Wszystko po to, aby zło dalej mogło panować, kryjąc się tym razem za maską liberalizmu.

  Bo gówno pozostanie gównem - nawet jeśli je zawiniemy w złoty papierek. I chociaż byśmy nie wiem jak pięknie coś opisywali, jak najbardziej technicznie i socjotechnicznie coś opisali - to smród zawsze jest ten sam.

Wolność.

Pod tym hasłem występowało w Polsce wielu polityków, którzy do dziś się posługują jak narzędziem - tymczasem w ogóle nie powinni tego hasła podnosić, bo prawdziwa wolność jest podstawowym warunkiem życia człowieka i buractwem i wieśniactwem jest podkreślanie że "ale myśmy wam dali wolność".

Nic nie daliście. Daliście tylko zamącenie społeczne, pseudo-wolność - bo Polska wpadła z deszczu pod rynnę. Tak naprawdę to, co zrobiono w polsce po 89 roku to wykorzystanie głupoty i niewiedzy społecznej, bo któż wiedział w zniewolonym kraju co to jest wolność, demokracja i jak powinna wyglądać? Wystarczy spojrzeć na inne kraje, które od setek lat mają demokrację, że tam wygląda to zupełnie inaczej - a My zostaliśmy oszukani, bo otępione społeczeństwo myślało i myśli do dziś, że to, co Nam zafundowano, to niby jakaś wolność. To jest autentyczna wolność pod kontrolą niemal każdego kroku społecznego.

Tak więc w Polsce dziś można "wierzyć" i jedynie mówić o "wolności" ale tylko tej, którą od 20 lat pompuje w określone medialne środowisko, środowiska lewackie, liberalne. Jakakolwiek próba porównania Naszej "demokracji" do prawdziwej demokracji zachodniej jest brutalnie masakrowana, ośmieszana, opluwana przez potężne ośrodki medialne - i zgadnijcież Państwo - tak się składa, że właśnie te ośrodki medialne mają szefów i wydawców liberałów, byłych komunistów, sb-ków, katów, morderców, szubrawców. I oni Nam wmawiają, co jest demokracją i wolnością - zdrajcy, agenci obcych mocarstw. No żesz kurwa mać.

     Jak człowiek może dać się tak udupić? Nie dość, że żyje w potężnej zaciśniętej klatce, gdzie można, ale tyko to, co chcą ONI i jeszcze wierzy, że mu jest dobrze i że nic złego się nie dzieje.

Dzisiaj na świecie można promować i ciepło wyrażać się o

komuniźmie - "bo przecież było tak dobrze, bo nie był taki zły" - tylko, że zabijał, uciskał, mordował, terroryzował społeczeństwo, dzielił społeczeństwo na tych Za i Przeciw - ale co tam...aha...

liberaliźmie - "bo przecież rozwija przedsiębiorczość i promuje bogatych" - ale że uciska biedotę, że rozkrada się majątki, że dziki kapitalizm uciska uczciwych, że ludzie się duszą celowo wolno, aby powolnie Naród umierał? Ach...to nieważne...

wolności seksualnej - "bo to dobre dla ludzi, ależ ludzie powinni nawet jak mają ochotę kopulować na ulicy, bo to 'jego prawa' - ale druga strona nie ma prawa protestować, bo to nacjonalistyczne, homofobiczne i nietolerancyjne. Aha...

promowanie homoseksualizmu, pedofilii - "bo to nic złego, bo niektórzy tacy są i są strasznie pokrzywdzeni społecznie, bo pedofil to taki 'starszy kolega' dziecka, tyle, że "kocha inaczej", bo to jego prawo" - ale rodzice, nie mają prawa chronić dzieci przed homoseksualizmem, bo to jest nietolerancja i homofobia, bo to niemodne i wszelkie pedalstwo może promować, a ośmieszanie rodziców i przeciwników promowania homoseksualizmu jest jak najbardziej w porządki i w ich wypadku, to nie jest nietolerancja. Acha...

A najlepiej jak się ma te wszystkie poglądy, głośno je wyraża, ośmiesza wszystko, co konserwatywne i częstokroć dobre (bo przecież niektóre rzeczy, są rzecz jasna przestarzałe i mogły by być zmodyfikowane).

  A jeśli się je ma - to wtedy się jest witanym szeroko na salonach Unii Europejskiej, Warszawy ("tzw. warszawki"). Bo wtedy się jest ćwokiem i pedałkowatym lalusiem,  co nie umie walczyć z honorem o małżeństwo, bo wystarczy zmienić partnera (to dlatego ludzie z "salonów" wymieniają się partnerami co parę miesięcy czy lat, bo są leniwymi ćwokami, dla których inteligencja wyraża się w tym, ile win markowych się zna, czy się wie, jakie są najnowsze trendy, moda i ulizane wieśniactwo - o tak, wtedy jest ok ;).

Tak to już jest...znany powszechnie syndrom kobiety w ciąży, która nagle dostrzega, że gdzie by nie spojrzała, tam widzi kobietę w ciąży. Oczywiście to złudzenie, bo taka kobieta nagle dostrzega wszędzie takie same kobiety, gdyż radość z potomka nagle jej uświadamia, że inne dziewczyny też będą miały dziecko, co wcale nie oznacza, że jest ich więcej, tyle, że ona ich wcześniej nie dostrzegała, gdyż nie miała takiej potrzeby afirmacji i szczęścia.

  To dlatego ci, co chodzą notorycznie do burdeli, co biją drugiego człowieka, co są dewiantami różnej maści, nagle odkrywają, że inni też chodzą do burdeli, że tak w ogóle to każdy drugiego leje po mordzie, że co drugi to dewiant. Zaczynają tylko te argumenty filtrować, które potwierdzają ich wypaczony i skrzywiony obraz świata. "Bo wszyscy kradną".

Bo prawda jest taka, że jeśli się w młodości posiadło skrzywiony kręgosłup moralny a życie przypomina jedną wielką aberrację (zniekształcenie) to wszystko, co taka osoba zakoduje jest już zmodyfikowane na wejściu a co dopiero mówić o przetworzeniu informacji - tak więc jeśli ktoś przefiltrował sobie błędne i niepełne dane - to wynik musi wyjść zły.

     Generalnie rzecz ujmując: wszędzie tam, gdzie jest małostkowość, pustość, powierzchowność i zło - tam ludzie lubią złe idee, proste recepty na życie. Spójrzmy w telewizor - kto prowadzi talk-showy, zabawy rozrywkowe, etc - odpowiedzmy sobie na pytanie: ilu tam jest dobrych, uczciwych i moralnych ludzi a ilu z nich miało już po 2-3 związki, bo nie są w stanie z siebie wykrzesać nic pozytywnego...

 

Media - najskuteczniejsza broń wtłaczająca bez wystrzału ludziom określone wartości i wypaczenia. Brutalność na co dzień, dewiacje i dewastacje jako normalność.

Od momentu wynalezienia kinematografii zdano sobie sprawę z siły, jaką dają połączone media: radio, prasa, telewizja. Tak naprawdę z potęgi propagandy zdano sobie sprawę podczas II wojny światowej, kiedy to Leni Reiesenstahl kręciła filmy propagandowe dla Hitlera i III Rzeszy. To właśnie od niej uczą się następne pokolenia filmowców i propagandzistów. To L. Riesenstahl, wymyśliła i nakreśliła nowoczesną sztukę prowadzenia kamery i kręcenia filmów (słynne tory żelazne, po których filmowcy prowadzą kamerę, jak po torach kolejowych to jej wynalazek).

     Dzisiaj media zamiast pokazywać rzeczywistość, kreują ją, w subtelny sposób wmanipulowując widzowi, który myśli, że to on postrzega rzeczywistość - tymczasem wystarczy odpowiedni komentarz do tego, co widać na ekranie, a widz myśli, że rzeczywiście tak to musi być.

Komunizm jest niezwykle opresywnym systemem. Z jednej strony dobija zwykłego człowieka i jest tępy i siermiężny (proszę, niech sobie Czytelnik posłucha przemówień tow. Gomułki, Jaruzelskiego, Gierka) - z drugiej co innego propaganda wmawiała ludziom poprzez media - rzeczywistość można było zweryfikować gołym okiem. A była drastycznie odmienna od tej wmawianej społeczeństwu.

Media liberalne (wywodzące się z komunizmu, bądź potajemnie z nim sympatyzujące) i liberałowie doskonale przeanalizowali błędy konstrukcyjne komunizmu - cały problem polega na tym, aby nadal kraść, uciskać, dewiantyzować i deformować społeczeństwo - ale zrobić to tak, żeby nikt nie odczuwał, że jest bezpośrednio poddawany manipulacji i oszustwu - wykorzystują więc metodę opóźnienia czasowego.

Słuchaj więc uważnie i bacznie obserwuj, czy to, co napisałem jest prawdą. Kolejne rządy/ekipy polityczne/ruchy ekonomiczne - czyli wszystko, co ma wpływ na poziom życia i szczęścia a co wywodzi się ze wściekłego komunizmu i odbierającego prawdziwą wolność liberalizmowi dzisiaj stosuje metodę pozornego dobrobytu: złodziejstwo, wyzysk jest doskonale maskowane różnymi dźwigniami ekonomicznymi, sprzedawaniem majątku narodowego - które to efekty widać dopiero po kilku(nastu) latach. Kiedy zaś przychodzi ktoś w miarę odpowiedzialny - musi się borykać właśnie z tymi problemami, które podłożyli mu liberalno-komunistyczni poprzednicy. Nowa władza, która musi się zmierzyć ze strajkami (no bo jak tamci nakradli, to ktoś to musi zwrócić, więc podsyca się strajki i bunt za pomocą mediów) jest ciągle atakowana za brak pieniędzy, za błędy - a potężne ośrodki medialne ciągle wałkują ten temat i stosują wyrafinowane kłamstwa, aby przywrócić z powrotem zło do steru władzy, pod pozornymi hasłami naprawy państwa.

Przykład takiego zafałszowywania rzeczywistości: szef kancelarii Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego zamiast wysłać do posłów życzenia Wesołych Świąt Bożego narodzenia i szczęścia w 2008 roku (czy coś podobnego), napisał "wesołych świąt grudniowych i dobrego roku 2008". Kiedy zdziwieni dziennikarze zapytali go, dlaczego tak napisał w kraju o korzeniach chrześcijańskich ten odparł, że w polsce nie tylko obchodzi się Boże Narodzenie, ale również żydowskie święto Chanuka i afro-amerykanie również mają swoje święta w tym czasie. Przyznam szczerze, mnie zamurowało.

      Dlaczego podaję to jako przykład? Bo tylko jeden Polsat wspomniał o tej sprawie, niemal żaden ośrodek medialny o tym nie pisał. Gdyby to na przykład PiS i poprzednia władza popełniła taką obrażającą wpadkę, przez 2 tygodnie wszelkie liberalne ośrodki medialne, gazety, radia, tv by jazgotały jak hieny (że to hańba, że zwolnić urzędnika itd.) żeby tylko podłożyć nogę komuś tak bardzo znienawidzonemu. Żeby było jasne: nie chcę wywrzeć wrażenia, że w tym przykładzie bezkrytycznie poparłem jedną stronę - PiS popełnił mnóstwo błędów, z których nie chce wyciągnąć wniosków (przynajmniej na początku 2008 roku na to się nie zanosi).

Wszelkie kolorowe pisemka (brukowce) zachełstują się powierzchownością człowieka - kto z kim sypia, czy ten lub ów zrobił sobie operację plastyczną, jakie pedalskie krawaciki nosi się w "warszawce" - a wzorem bawidamkowego, lalusiowatego stylu życia, który promują media, są ludzie puści, jak wydmuszki ładnie polakierowane z zewnątrz - w środku nic nie posiadające, niemal żadnych wartości, wszystko spróchniałe, kruche i pękające jak bańka mydlana... - przeciwieństwem zaś tych gównianych wartości jest pokazywanie wściekłego, fanatycznego katolicyzmu -  co ma młodemu człowiekowi powiedzieć "jak nie będziesz z nami, będziesz moherowym beretem, łażącym do kościoła, będziesz katolickim frajerem, będziesz zerem - nie będziesz się liczył w naszym, zajebistym towarzystwie. Z nami zobaczysz świat - jak będziesz z Nimi, wszyscy się będą wyśmiewać."

A ja mam to w dupie. Nie jestem ani fanatycznym katolikiem, chociaż uznaję wartości chrześcijaństwa jako pierwotne, ważne. Nie jestem też absolutnym przeciwnikiem wszystkiego, co twierdzi doktryna liberalizmu, czy komunizmu. Wszędzie można znaleźć coś pozytywnego, choćby najdrobniejsze cechy. Chodzi mi o to, że cały ten chory świat dziś stara się NIE DAĆ ALTERNATYWY oprócz wyżej wymienionej, czyli albo będziesz korzystał z życia (narkotyki, wyuzdany seks, złodziejstwo na wysokim poziomie) albo będziesz katolickim dupkiem (przesuwał paciorki w kościele, słuchał kazań nawiedzonego księdza i wstąpisz do harcerstwa jak frajer).

Bo wszyscy dzisiaj chcą pokazać, że wszystko, co niełatwe w osiągnięciu, co trudne do zaakceptowania, jest wieśniackie, frajerskie - lepiej być młodym i bogatym niż starym i biednym.

  Ja zaś wybieram 3 drogę. Nie zgadzam się, żeby kogoś, takiego jak ja, kto z ewidentnie złym systemem doktryny liberalno-komunistyczno-libertyńskiej się nie zgadza wrzucać do przeciwnego worka fanatycznego katolicyzmu. Nie jestem i nie będę - chociaż jako totalizta muszę bronić słabszego i tego, kto jest niesprawiedliwie atakowany - a dziś tak się złożyło, że to kultura chrześcijańska (oczywiście tak było od zawsze) i katolicka są poddawane ciężkiej próbie osłabienia i ogłupienia społeczeństwa. Jeśli kiedyś tak się złoży, że np. to fanatyczny katolicyzm zdobędzie przewagę nad liberalizmem/komunizmem i będzie te systemy atakował niesprawiedliwie, czyli zamiast pokazania w czym ten system jest zły, ile szkód wyrządził, jak niszczy i jak jest niesprawiedliwy a będzie je niszczył tylko dla samego celu nienawiści - stałbym w obronie tych systemów. Ale powiedzmy uczciwie - chrześcijaństwo czy katolicyzm oprócz tej krzywdy z krucjatami (inkwizycja to zupełnie inna historia, trzeba by poświęcić osobny artykuł) nie narzucał swojego bytu a ciągle musi się od 2000 lat  bronić.

     Nie raz widziałem ludzi, którym kościół katolicki pomógł - chociaż przebywając przez pewien czas w środowisku zagorzałych katolików często się we mnie ścinało za nie zauważanie błędów kościoła, jako instytucji i idealizowanie swoich poglądów jako jedyne słuszne. Tak się nie da. Czasem trzeba rację przyznać drugiej stronie.

Katolicy walczą złymi metodami, wpadają czasem (niektórzy) w nadmierny fanatyzm, co ich zaślepia - a największą bronią przeciwników chrześcijaństwa i katolicyzmu jest to, że katolicy sami wkładają amunicję w ręce swoich przeciwników: dlaczego bowiem katolik jest bidny, smutny, taki tępy i nie otwarty na świat, nie dopuszczający do siebie innych wartości - zamiast filtrowania tych dobrych i złych.

  Prawdziwy chrześcijanin powinien być uśmiechnięty, z godnością przyjmować ciosy przeciwnika, uczyć się jego błędów, pokazać taką DOBRĄ alternatywę dzikich ideologii (liberalizmu, pozornie łatwego świata, życia). Niestety, sami księża często tego nie umieją (chociaż spotkałem naprawdę wielu, którzy potrafią zainteresować młodych). Ale jeśli na 100 księży takich naprawdę otwartych i potrafiących dotrzeć do człowieka jest powiedzmy około 10-15% - to jest to stanowczo za mało. Kościół powinien się zmodyfikować. I to jak najszybciej. Jeśli chce przeżyć.

Media przeciwne kościołowi świetnie wykorzystują nieudacznictwo i błędy kościoła.

 

Mordowanie za pomocą "fanatyków".

Niemal każdy postępowy człowiek został przedwcześnie uśmiercony, zgodnie z powiedzeniem "dobroć umiera młodo", "złego licho nie weźmie" itd.

Owe obserwacje ludowe biorą się stąd, że ludzie już od dawna wiedzieli, że ufonauci, których dawniej nazywano diabłami nienawidzą każdego, kto w jakiś szczególnie moralny sposób się wybija wśród społeczeństwa.

To dlatego zamordowano Jezusa, niektórych Jego uczniów, wielu moralnych ludzi (William Wallace), Martina Lutera Kinga, Ród Kennedy'ch, Mahatmę Gandhiego, Marcina Kołodyńskiego, Pima Fortaina i setki tysięcy tych, o których nawet się nie dowiemy.

Zauważcie, że w nowoczesnej historii ważnych ludzi mordowano za pomocą "fanatyków" - i zawsze tak organizowano zabójstwo, że ludzie byli przekonani że mordował sam fanatyk, bez udziału tajnej organizacji.

Ja jestem głęboko przekonany, że w sprawie najbardziej postępowych polityków ZAWSZE brały udział osoby trzecie/organizacje. Rozważyć musimy nie konkretnego człowieka - a postępowe idee do których dążył i jaką posiadał moralność, jako polityk.

Ród Kennedych - Oficjalnie chcieli zlikwidować tajne organizacje, grupy finansowe trzęsące całym światem zza kurtyny. Są jak na razie jedynymi politykami, którzy oprócz Adolfa Hitlera oficjalnie podjęli hasło ujawnienia tych grup i kto się w tych grupach znajduje oraz jaki jest ich cel.

Martin Luter King - Jak wiadomo walczył o prawa Murzynów - którzy trochę niefortunnie nazywają siebie afro-amerykanami. Mniejsza jednak o nazwę, ważna jest zawsze wymowa moralna - walczył o sprawiedliwość traktowania wszystkich ludzi, nie tylko białych (przecież w tym całym pseudodemokratycznym burdelu do niedawna Ciemnoskórzy obywatele nie mogli jeść, chodzić do kina, a nawet korzystać z tych samych toalet co biali) - i jeśli taka Ameryka chce nauczać o demokracji... . Co zaś do nazwy, ciekawe jakby zareagowali Afrykanie, gdyby masowo zaczęli tam się osiedlać Europejczycy nazywając siebie Euro-Afrykanami.

Mahatma Gandhi - Tej postaci chyba nie trzeba wyjaśniać. Bez wystrzału wygonił Imperium Brytyjskie z Indii pokojowymi metodami. Walczył o zjednoczenie, również został zamordowany przez "fanatyka".

"Klątwa" Bruce'a Lee (Jun Fan Lee) - Niektórzy wierzą, że nad Sifu Lee i jego potomkami spoczywa klątwa. Najpierw Bruce zmarł rzekomo w wyniku reakcji chemicznej tabletki na ból głowy, która wywołała obrzęk mózgu (czy krwiak, nie pamiętam) - potem jego syn, Brandon zginął na planie filmu Kruk ("The Crow").

  A może po prostu zamiast wydziwiać spójrzmy od strony moralnej i ludzkiej - kluczem jest tutaj pytanie: "czy ten ktoś, kto zginął, posiadł umiejętność, wiedzę, aby czynić dobro i uczyć ludzi"? jeśli odpowiedź brzmi "tak" - niemal na pewno został zlikwidowany.
 

Nauka (naukowcy).

Dzisiaj to największe zło na ziemi. Najbardziej uwsteczniającym i duszącym oraz mordującym ludzkość intelektem zbiorowym są pseudo-naukowcy akademiccy oraz cała ich zabetonowana nomenklatura.

Naukowcy/nauka/styl myślenia przez nich wyrażany wymordował najwięcej ludzi na ziemi (oprócz największego mordercy, Stalina, który za jednym zamachem pozbył się około 40 mln ludzi, a odpowiedzialny jest za śmierć ok. 80 mln). Na przestrzeni wieków, powiedzmy od czasów narodzin Jezusa, to styl myślenia, prezentowany przez "naukę" spowodował gigantyczne straty moralne, ludzkie.

PIERWSZĄ RZECZĄ jaką nowoczesny świat będzie musiał zrobić, aby pozbyć się zła, jest natychmiastowe usunięcie szkodliwych elementów cywilizacji: naukowców. Poprzez usunięcie, mam na myśli odizolowanie ich natychmiastowe od społeczeństwa oraz przywrócenie potężnej wiedzy, którą dysponowali wielcy ludzie, których wymordowali "naukowcy".

     Pamiętajcie, cały czas chodzi o styl myślenia. Dawniej to Inkwizycja była takimi ichniejszymi naukowcami. To ludzie, którzy windowali wiedzą i moralnością świat do góry byli mordowani, gnębieni przez kościół i inkwizycję - bo ich mały jak pudełko zapałek zaściankowy i nienawistny świat udupiał każdego i niemal natychmiast likwidował, kto śmiał wystąpić przeciw "nauce" - w tym wypadku kościołowi.

Czy to był Da Vinci, Kopernik, Galileusz i tysiące innych świetnych wynalazców - to ten sam zaściankowy model myślenia, ten model "że to ja mam rację a inni się mylą" wytępił niemal każdą postępową ideę i wynalazek.

Od czasów, kiedy nauka stała się mniej więcej tym, czym dziś, czyli około 1700 roku - wprowadzono nowe metody udupienia ludzkości. Ludziom wtłoczono do głów, że to oni "naukowcy" mają patent na wiedzę i tylko oni mają rację.

  Dlatego już nie palenie na stosie - a pozbawianie środków do życia, nędza, robienie z ludzi chorych psychicznie (ulubiona metoda "nowoczesnej" nauki), świrów i innych tego typu to dzisiaj to, co doprowadziło do śmierci Rudolfa Diesla, Nikola Teslę, wszystkich, którzy wymyślili coś, co sprzeciwiało się oficjalnej nauce - a co zawsze okazywało się słuszne i dobre.

Sam Einstain zaprzeczył możliwości istnienia rozbicia atomu. Naukowcy nawet twierdzili (1899 rok, Szef Urzędu Patentowego USA), że "już wszystko wynaleźliśmy i nic już więcej nie powstanie".

Przecież to ci sami szubrawcy i mordercy, którzy dzisiaj tak się rozpanoszyli i dalej zabijają ludzkość - to oni twierdzili 110 lat temu że "żelazne maszyny cięższe od powietrze nie mają prawa latać".

Jeszcze na początku lat 90-tych grupa naukowców twierdziła, że nie ma szans rozwikłać ludzkiego genomu - no jakież zdziwienie jak wielu z nich właśnie tego dokonało!

I tak można wymieniać setki rzeczy. Pycha, gnuśność, upadek moralny pseudo naukowców i niemal całej pseudo-nauki akademickiej będzie podstawą do zaorania i powstania nowego porządku i świata, opartego na uczciwości.

Co by było gdyby pseudo-naukowcy i pseudo-lekarze (mówię o tych zabetonowanych) nie wymordowali wielu wspaniałych ludzi?

- Dzisiaj nie mielibyśmy niemal żadnych chorób
- Poruszalibyśmy się w prawie bezgłośnych pojazdach, które nie zatruwają środowiska
- Nie byłoby wojen, głodu, niedostatku
- Prąd mielibyśmy albo za darmo - albo za bardzo niewielkie kwoty - przesyłany na odległość bez użycia kabli (!)
- Technika byłaby bardziej rozwinięta o około 150-200 lat
- Nasze życie wydłużyło by się o ok. 15-20 lat
- Zanieczyszczenie środowiska byłoby zminimalizowane
- Większość chorych narządów człowieka ulegałaby "wymianie" na zdrowe
- Ludzie żyliby o wiele szczęśliwiej, ponieważ naukowcy blokują wiedzę na temat Boga

Sądzisz, Czytelniku, że "naukowcy" nie wiedzą o istnieniu innych cywilizacji? Ha, ha ha... jesteś naiwny - może ci na najniższych szczeblach, rzeczywiście mając gówniane wartości moralne ślepo wykonują rozkazy tej "szpicy" - ale ta "szpica" czyli najważniejsi naukowcy kierujący całą nauką doskonale wiedzą o ufonautach i potajemnie się tym interesują.

  Naukowcy WIEDZĄ, że teoria Darwina nie trzyma się "kupy ani dupy" - ale znowu chodzi o tę "szpicę" - śmietankę naukowców. Naukowcy WIEDZĄ, że Boga (wszechświatowy intelekt) da się udowodnić za pomocą nauki. Oczywiście, aby utrzymywać ludzi w ciemnocie i swoje "status quo" (czyli władzę, obecny stan rzeczy) celowo ośmieszają, dezawuują i niszczą dowody na istnienie Boga.

Mało tego, kiedyś oglądałem, około 2004 roku program, w którym próbowano wyjaśniać naturę kwantów, wszechświata. Przecież opłotkami, dookoła i "po cichu" ów naukowiec właśnie mówił to samo co prof. Pająk. Oczywiście, nieco inaczej nazywał pewne stany rzeczy - ale wnioski były bliźniacze lub bardzo podobne do tych, które już 20 lat wcześniej opisał prof. Pająk. Po prostu żenada.

Generalnie rzecz ujmując, tak jak Jan Paweł II przeprosił za Inkwizycję i jej zboczenia, tak naukowcy będą musieli przeprosić za o wiele gorsze rzeczy niż inkwizycja, które dzieją się dzisiaj.

 

UDUPIENIE

Udupienie to wyraz uznawany za wulgarny, ale zastanawiałem się, jak opisać, jakim wyrazem to, co zrobiono ze społeczeństwem, cywilizacją, światem. I nie znalazłem lepszego wyrazu, który pełniej, krócej, a jednocześnie tak precyzyjnie wyrażał dzisiejszy stan rzeczy.

Otóż "udupieniem" nazywam takie organizowanie społeczeństwa i dziedzin życia społecznego, które maksymalnie odbiera wolną wolę/energię intelektom - aby te nie mogły niemal w ogóle wykonać ruchu. Mało tego! Ludzie ciągle myślą, w tym stanie udupienia, że nadal mogą wiele, albo wszystko.

Udupieniem, jest takie prawo na świecie, które uniemożliwia wychowanie dzieci na uczciwych ludzi - bo natychmiast karze rodzica, że ten dał klapsa zepsutemu maluchowi.

Udupieniem jest takie prawo, gdzie urzędnik państwowy może Cię zniszczyć jedną decyzją, dekretem - niemal żaden urząd dziś nie służy ludziom a traktuje człowieka jak wroga.

Udupieniem jest wmawianie człowiekowi, że może mówić, co mu się podoba, ale nie można powiedzieć nic na kogoś wysoko postawionego, nawet jeśli to najświętsza prawda - bo wtedy ów bogaty człowiek Cię zmasakruje.

Udupieniem jest istnienie sekt, masonów, tajnych organizacji, które mają potężny wpływ na Nas - a jednocześnie wielu ludzi nawet zaprzecza, że takie organizacje istnieją, albo, że nie mają istotnego wpływu.

Udupieniem jest podłożenie człowiekowi bardzo prostego stylu życia, które zawsze kończy się katastrofą - wmawiając człowiekowi, że lepiej kraść, korzystać z życia, niż uczciwie pracować.

Udupieniem jest takie organizowanie polityki, aby wszyscy, którzy zabijają, kradną, uciskają ludzkość, lub są moralnymi degeneratami byli na piedestale, co ma wmówić i wmusić w społeczeństwo właśnie takim model: "acha, czyli aby coś osiągnąć trzeba być w każdej dziedzinie niemoralnym".

  Ale największym udupieniem jest to, że społeczeństwo stało się bezwolnym tworem, przesuwanym jak marionetki, wpompowano w Nas BIERNOŚĆ i poddawanie się wszystkiemu.

I do czego to udupienie doprowadziło, polskim rodzinom musi doradzać jakaś niania w telewizji, bo ćwoki nie są w stanie wychować normalnie dzieci - chociaż robić to je umieją do upadłego. Nie są w stanie założyć normalnej rodziny, bo są nieodpowiedzialni, nie mają żadnego wskaźnika moralnego, bo wszystko jest dzisiaj relatywne i rozmyte - a że dzieci jak pokazuje owa niania w telewizji są wulgarne i mstliwe - to wina "braku demokracji". Jeszcze kurwa mać 20 lat i na dziecko nie będzie można krzywo spojrzeć - ale ważne, że co pokolenie to wychowuje się coraz gorszych bandytów. Niezłe udupienie - ludzie już dzieci nie potrafią wychować - zamiast Rodziny, wyszli do knajp, pubów, hazardu - i zamiast stać się to ich radością życia - stało się treścią i sensem życia. Rodzina zamiast być celem, jest tylko balastem i niepotrzebnym dodatkiem.

Podsumowując: udupienie, to stan odessania ludziom na świecie "tlenu" ale na tyle, aby nie można było umrzeć, ale aby być ciągle ogłuszonym przez jego chroniczny brak. Człowiek jest jak związany niemocą, bezsilnością, absurdem, strachem.

Jesteśmy na końcu tego długiego artykułu - ale Czytelniku to Tobie zostaje wybór: albo poddać się temu wszystkiemu, co w konsekwencji tak czy owak spowoduje albo Tobie albo Twoim dzieciom krzywdę - albo zacząć z tym walczyć. Zacznij więc od sprzeciwu z tym, co jest w Nas wtłaczane.

 

   

 

numer gg: 1010567
 
Logo totalizmu:
 
 
Motto totalizmu: Wiedza to odpowiedzialność
 
Mottem tej najmoralniejszej obecnie filozofii-religii jest:
"Wiedza to odpowiedzialność"
 
 
 

 

 

 

 

Na krawędzi prawdy
Ściągnij moją
książkę
pobierz >>>

  (C)opyright by Dominik Myrcik 2000-2005. Wszystkie prawa zastrzeżone.

This Page support: 800x600, 1024x768.  IE 5.0+; Mozilla Firefox 1.04+

Strona sprawdzona przeglądarkami: Internet Explorer 5 oraz Mozilla Firefox 1.04